Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo (pol. My, dzieci z dworca ZOO) – AMAZON ORIGINAL – Amazon serial oryginalny. Niemiecko-czesko-włoski dramat młodzieżowy, inspirowany autobiografią Christiane F. wydaną pod tym samym tytułem. Twórcami serialu są: Philipp Kadelbach, Annette Hess, Sophie von Uslar oraz Oliver Berben. Za produkcję serialu odpowiada Constantin Television Production (niemieckie studio produkcyjne Friedrich Wildfeuer, Robin von der Leyen i Kerstin Schmidbauer), Wilma Film (czeskie studio produkcyjne), Cattleya (włoska spółka produkcyjna partnerów: Riccardo Tozzi, Giny Gardini, Marco Chimenza, Francesci Longardi, Giovanniego Stabiliniego i Andrea Marii Sabellia -> Universal Pictures Official Partner) oraz Amazon Studios (Amazon).

GATUNKI : teen drama
KRAJ PRODUKCJI : Niemcy Czechy Włochy

Miniserial Wir Kinder vom Bahnhof Zoo liczy 8 odcinków. Premierowo został on udostępniony widzom w całości w dniu 19 lutego 2021 roku na platformie Amazon Prime Video (amazon.de).

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o grupie nastolatków z Berlina Zachodniego, która pogrąża się w otchłani społecznego zepsucia, uciekając przeważnie od problemów rodzinnych. Christiane żyje w domu pełnym problemów małżeńskich. Kiedy opuszcza mieszkanie, zdarza jej się wypadek z zepsutą windą w bloku. Nikt jednak w nowej szkole nie wierzy dziewczynie, że spadła z 11 piętra w zepsutej windzie i nadal żyje. Jednak nie wszyscy pozwalają się z niej śmiać, jak chociażby Stella. Dlatego Christiane szybko pragnie się z nią zaprzyjaźnić. Na dowód szczerych intencji kupuje jej papierosy. Na Dworcu Zoo poznaje natomiast Axela, który stara się o przyjęcie do pracy. Tego nie chcą przyjąć w zakładach przemysłowych z uwagi na zniewieściały wygląd. Jednak wykazawszy się umiejętnościami i znajomością narkotyków w teorii i praktyce, Axel zdobywa tą pracę.

Babsi pochodząca z bogatego domu, szuka wciąż nowych wrażeń. Ma bowiem serdecznie dość życia pod dyktando swojej babci. Włócząc się nocą po mieście, wsiada do samochodu z obcym kierowcą. Ten twierdzi, że jest DJ-em w Soundzie, a Babsi chce odwiedzić tą dyskotekę. Kierowca jednak odwozi ją do jej domu. Ta wysiadając, kradnie jedną z jego kaset magnetofonowych. W Soundzie szykuje się natomiast niezła impreza, dlatego znajomy Stelli – Michi, pyta Christiane, czy również tam się pojawi. Ta zapewnia, że to zrobi, a od matki dostaje pozwolenie na wieczorną zabawę. Przed dyskoteką spotyka również Axela oraz poznaje Benno. Chłopak stale kombinuje jak zdobyć kasę na herę i angażuje się nawet w męską prostytucję. Tam Christiane również jest świadkiem, jak radiowóz zwija z imprezy Babsi. Na dyskotekę dla dorosłych wchodzi dzięki Michiemu, który ma układy z miejscowym bramkarzem. Tym samym powoli wkręca się w nowe towarzystwo.

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 1

W lutym 2021 roku Amazon prezentuje swoim widzom na własnej platformie serial inspirowany autobiografią Christiane F. [red. w Polsce nie był on dostępny na Prime Video, ale na HBO GO. Później również na Viaplay, która aby jeszcze bardziej namieszać Wam w głowie widzowie, oznaczyło go sobie jako A Viaplay Original.]. Książka ta, została przetłumaczona na trzydzieści języków i sprzedano ją na całym świecie w pięciu milionach egzemplarzy. Jej akcja toczy się w latach 1975–1977, podczas narastającej fali narkomanii wśród młodzieży w wieku ok. 13 lat w Berlinie Zachodnim. I sam serial Wir Kinder vom Bahnhof Zoo przenosi nas właśnie w te czasy, gdzie poznajemy bliżej nastolatkę Christiane oraz znajomych z jej otoczenia.

Christiane z początku wydaje się zwyczajną nastolatką. Przeżywa dziwny wypadek w spadającej windzie. Takie stale zepsute windy w blokach, to się starszym widzom kojarzą bardziej z PRL-em, niż kapitalistycznym RFN-em. No ale nie oznacza to, że i tam takie rzeczy nie mogły się dziać w blokach. W szkole jednak nikt nie wierzy jej opowieści o niezniszczalności. Śmiech szkolnej sali przerywa jednak jej rówieśniczka Stella. Po tym wydarzeniu Christiane zaczyna szukać ze Stellą wspólnego języka. Dzięki niej poznaje resztę ekipy. Jej kolegę Michiego oraz jego kumpla Bennego. Równolegle przypadkowo poznaje również Axela, który okazuje się znajomym wyżej wymienionej dwójki. Główną obsadę serialu uzupełnia jeszcze Babsi, którą do ekipy dołącza Stella. Wcześniej rozkazującym tonem ściągająca dziewczynę tańczącą na moście i proszącą się o samobójstwo.

Szkolna młodzież lubi spędzać czas na zabawie w klubie SOUND. Na tą dyskotekę oficjalnie nie wpuszczają jednak takich dzieciaków. Na ich szczęście Michi ma miejscowe układy. Stąd cała grupa bez problemu wchodzi zawsze do środka. Jednakże nie tylko wspólna zabawa łączy ze sobą to środowisko. Najistotniejszym punktem wspólnym jest heroina, która staje się chlebem powszednim głównych bohaterów tej opowieści.

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 2

Główne postacie serialu Wir Kinder vom Bahnhof Zoo (pol. My, dzieci z dworca ZOO) regularnie sięgają po narkotyki. Nie zadowalają się miękkim towarem, tylko ostro dają w żyłę herą. Ta funkcjonuje w obiegu już ponad sto lat. Pierwszy raz heroina została zsyntetyzowana w 1874 roku. Dzięki swojemu działaniu, które często oferuje błogi stan, pozwalający na chwilę wyrwać się od wszelkich problemów życia codziennego, narkotyk ten stał się szybko popularny przede wszystkich wśród młodych ludzi. Podobno w latach 1975–1977, w których toczy się akcja serialu, był on wręcz zmorą Berlina Zachodniego. Rzadko przygoda z herą kończyła się dla któregoś nastolatka czy nastolatki happy endem. Najczęściej ich krewni czytali później o ich tragicznej śmierci w gazetach. To jednak tą młodzież nie zniechęcało do sięgania po ten narkotyk. Właściwie do tego dochodzi jeszcze uzależnienie, więc decyzja o zaprzestaniu brania nikomu nie przychodziła łatwo. No a zegar potencjalnej śmierci tykał.

Czy rzeczywiście więc warto było tak ryzykować życiem ? Oczywiście nikt nie kwestionuje problemów ówczesnej młodzieży. Bohaterowie serialu rzeczywiście nie mają życia usłanego różami. Stella ma matkę alkoholiczkę, która nawet nie reaguje, gdy tragiczny incydent dotyka jej córkę. Axel mieszka sam i nikogo nie interesuje bliżej jego życie. Natomiast Christiane ucieka w narkotyki dopiero po rozstaniu swoich rodziców. Ci wcześniej mieli stałe kłótnie, gdyż matka oskarżała jej ojca, że jest zbyt naiwny i dziecinnie myślący. Christiane lubiła jednak jego towarzystwo, a to zostało jej odebrane. Każdy jednak taki incydent w życiu potrafi popchnąć do mrocznych czynów, jakim niewątpliwie jest zażywanie twardych (red. właściwie jeśli chodzi o dzieci to jakichkolwiek) narkotyków.

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 3

Całkiem odmienne problemy życiowe ma natomiast najmłodsza z tego środowiska Babsi. Ta pochodzi bowiem z bogatego domu w zamożnej dzielnicy Berlina Zachodniego. Wychowuje ją babcia, której pomaga w wychowaniu również ciocia Babsi. Dziewczyna jest skazana na dyktat babci po śmierci jej ojca, który podobno jako jedyny dobrze ją rozumiał. Czasami nawet Babsi rozmawia z nim, a raczej z jego wyobrażeniem. Finalnie ma jednak wszystkiego dość i ucieka z domu. Jej historia raczej może budzić uśmiech na naszych ustach, bo jakbyśmy to powiedzieli, Babsi ma jedynie takie problemy Pierwszego Świata. Ciężko je nawet uczciwie porównać do problemów ludzi, których na serio dotyka ubóstwo. Nie mniej jednak i ona również popada w narkotyki, a nowe towarzystwo bardzo jej się podoba, bo daje jej szczęście, którego nie może doznać pod batutą babci.

Przez narkotyki główni bohaterowie tej opowieści staczają się na same dno. Jedyne o czym stale myślą, to jak zdobyć herę, szybko ją podgrzać przed iniekcją i wstrzyknąć sobie zanim chłód i dreszcze ogarną ich organizm. Tytułowy Dworzec Zoo to natomiast miejsce, gdzie bohaterowie pozyskują swoich klientów. Prostytucja staje się dla nich standardem i podstawowym sposobem zdobycia środków na codzienną dawkę narkotyku. Tak przykładowo działa Benno, który oddaje się zamożnym gejom za większy zapas hery.

Nie każdy jednak wybiera taką opcję. Axel znajduje normalne zatrudnienie w zakładach przemysłowych. Jednak dużą część swojego wynagrodzenia przeznacza na narkotyki. Jeszcze inną drogę obiera Stella, która preferuje stały układ sponsorowany u pewnego lokalnego pedofila. Günther Breitweg generalnie nie gardzi żadną nastolatką, a sam się uważa za profesjonalnego fotografa. Oferuje więc dach nad głową i wyżywienie, w zamian za pewne usługi natury seksualnej, ale za zgodą przyjętych w swoim mieszkaniu dziewczyn. [red. w świetle prawa przy dzieciach taka zgoda nie ma żadnego znaczenia].

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 4

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo to jednak nie tylko historia o narkotykach, choć te są tu rzeczywiście wszechobecne. Serial ten to również historia młodzieńczych romansów. Z tymi natomiast wiadomo jak bywa, szczególnie w takich środowiskach. W tej kwestii skupiamy się głównie na Christiane, która wciągając się w kręgi Stelli najpierw poznaje przystojnego Matze. Problem taki, że chłopak bardziej myśli o ciele Christiane niż o niej całej, w sensie osoby i charakteru. To jeszcze można jakoś wytłumaczyć jego wiekiem, ale kręcenie na boku z innymi dziewczynami ciężko w jakikolwiek sposób usprawiedliwić. Tym samym Christiane swój wzrok kieruje w stronę Benno – kolegi Michiego. No a tu pojawia się kolejny problem, gdyż Michi postrzega Bennego za kogoś więcej niż zwykłego kumpla do hery.

Choć Wir Kinder vom Bahnhof Zoo to typowy serial młodzieżowy, to nie zapomina również o dorosłych postaciach. W produkcjach młodzieżowych często bowiem dotykamy też kwestii rodziców młodych głównych bohaterów. Więcej także mamy wokół postaci babci Babsi, która jest dla dziewczyny surowa, ale generalnie chce dla niej jak najlepiej. Jest jeszcze wspomniana matka alkoholiczka Stelli i listonosz z kręgu rodzinnego Benno. Najczęściej jednak zaglądamy do domu Christiane, gdzie poznajemy Roberta, zajmującego się zawodowo psami. Także jej matkę Karin, która ma po dziurki w nosie nieodpowiedzialnego zachowania męża, który w oburzeniu za zwracanie mu uwagi, stosuje również przemoc domową.

Koniec końców zarówno postacie młodych bohaterów, jak i ich rodziców aktorsko w tym serialu wypadają dobrze. Do tego serial ma ciekawy scenariusz, który jak to mówią napisało samo życie. Natomiast dla podkreślenia wyjątkowego klimatu, muzyka, która rozbrzmiewa na ekranie, powstała z inspiracji twórczością Davida Bowie’go i we współpracy z David Bowie Estate. Autorami tej muzyki są producenci: Robot Koch i Michael Kadelbach. Łączą oni brzmieniem współczesną muzykę nowoczesną i dawne ikoniczne dźwięki z dwudziestego wieku.

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja – O AKTORACH

To jeszcze rzut okiem na aktorów odgrywających w tym serialu główne role. Christiane to aktorsko Jana McKinnon. Zagrała ona wcześniej C. w filmie „Wach„. To również Elli w filmie „The Trouble with Being Born„.

Stella to natomiast w rzeczywistości Lena Urzendowsky. Serialowo możemy ją kojarzyć z postaci xKira7 w „How to Sell Drugs Online (Fast)„. To również Ines Kahnwald z 1953 roku w serialu „Dark„.

Benno, to aktorsko Michelangelo Fortuzzi. Zagrał on wcześniej Matteo Florenziego w serialu „Druck„. Michi, to natomiast w rzeczywistości Bruno Alexander. Zagrał on w serialach „World on Fire” i „Die Discounter„.

Babsi w serialu Wir Kinder vom Bahnhof Zoo (pol. My, dzieci z dworca ZOO), to Lea Drinda. To jej pierwsza poważna rola serialowa. Matze to natomiast w realu Tom Gronau, a Axela zagrał Jeremias Meyer, który wystąpił w filmie „Die Vampirschwestern„.

Czas teraz na osoby dorosłe. Wspomniany w tekście w pewnym wątku fabularnym Günther Breitweg, to aktorsko Bernd Hölscher. Babcię Babsi zagrała Hildegard Schmahl, a niejako ducha jej ojca zagrał tu Tonio Arango. Serialowo to dr Arango w „Blond: Eva Blond!„.

DJ Dijan za którym uganiała się Babsi, to w rzeczywistości Nik Xhelilaj. Zagrał on chociażby Ariana w serialu „Milk & Honey„.

Milos, to aktorsko Dimitrij Schaad, a Nils, to Franz Schmidt. Szefa Axela zagrał w tym serialu Gerhard Liebmann. Serialowo to chociażby Klaus Tauber w „Spuren des Bösen„.

Matka Stelli – Nati, to w rzeczywistości Valerie Koch. Wcieliła się ona niegdyś w Katję w serialu „Huck„. Matkę Christiane – Karin zagrała natomiast Angelina Häntsch. Główną obsadę uzupełnia Robert, którego odgrywa Sebastian Urzendowsky. Prywatnie to brat aktorki grającej Stellę. Serialowo możemy go natomiast kojarzyć z postaci Maxa Fuchsa w „Babylon Berlin„.

Wir Kinder vom Bahnhof Zoo – MINISERIAL – Recenzja – PODSUMOWANIE

Omawiany serial powstał na bazie wspomnień Christiane F. Jest to książka dokumentalna, będąca tekstem spisanym z zapisu magnetofonowego z rozmowy z główną bohaterką historii opowiedzianej później w serialu. Autorami tekstu są Kai Hermann i Horst Rieck. To dziennikarze niemieckiego tygodnika „Stern”, którzy w finałowej scenie serialu kontaktują się z babcią Christiane mieszkającą na wsi i proszą ją o możliwość wywiadu z jej wnuczką. Oczywiście przed każdym odcinkiem pojawia się informacja, że fragmenty życia głównych bohaterów z kręgu Christiane odpowiednio sfabularyzowano bądź zmyślono. Nie są to więc wszystko prawdziwe wydarzenia przelane na ekran.

Wielu jednak widzów mocno skrytykowało ten serial po premierze, że nie oddaje on ducha tamtejszej młodzieży zatopionej w świat narkomanii. Świat, który ich niszczył do szpiku kości, a w serialu przedstawiony bardzo lightowo. Do tego wszystkie bajeczne stroje nijak pasują do opisów z wyznań Christiane F. Duża część widzów niestety jednak bardziej porównywała serial do filmu z 1981 roku w reżyserii Uliego Edla. Filmu, który bardziej dosadnie przedstawia obraz narkomanów lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, a nie jak w serialu narkomanów z XXI wieku, siłą umiejscowionych w realiach starego RFN.

Tego się jednak w ten sposób nigdy nie robi, bo porównuje się zawsze (jeśli już) jedynie do pierwowzoru. W tym przypadku pierwowzorem jest natomiast zapis rozmowy dziennikarskiej z Christiane i spisana w ten sposób dokumentalna autobiografia. Na koniec jednak musimy pamiętać, że to osobna twórczość tych czterech osób wymienionych na wstępie do niniejszego artykułu. Oni wszyscy jedynie inspirowali się autobiografią Christiane F. To oznacza, że musimy ten serial traktować jak osobny twór artystyczny. Dzięki temu zupełnie inaczej będziemy odbierać ten serial niż przeczytaną książkę pod tym samym tytułem. Wówczas docenimy grę aktorską, całkiem nieźle przemyślany scenariusz i ten odmienny przekaz kierowany do współczesnego odbiorcy. Tylko tyle i aż tyle.

Udostępnij w social mediach