When the Devil Calls Your Name – RECENZJA

When the Devil Calls Your Name (kor. 악마가 너의 이름을 부를 때 / Agmaga Neoui Ileum-eul Buleul Ttae). Południowokoreański serial stacji tvN (CJ ENM). Serial muzyczny fantasy, inspirowany literackim dramatem „Faust”, autorstwa Johanna Wolfganga von Goethego. Za produkcję serialu odpowiada The Moon C&M.

GATUNKI : fantasy / urban fantasy / supernatural fiction / muzyczny / k-drama
KRAJ PRODUKCJI : Korea Południowa  

Serial When the Devil Calls Your Name liczy 16 odcinków. Premierowo był on nadawany na kanale tvN od 31 lipca 2019 roku do 19 września 2019 roku.

When the Devil Calls Your Name – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o człowieku, który sprzedał duszę diabłu za bogactwo, młodość i sukcesy zawodowe. Ha Ripa co noc odwiedza tajemniczy osobnik, który jest jego stałym towarzyszem rozmów. Przybiera on różne postacie i Ha Rip może z nim porozmawiać na każdy możliwy temat. Najchętniej rozmawia z nim jednak o muzyce, bo nią zawodowo się zajmuje jako słynny kompozytor. Jego towarzysz jest natomiast jego Muzą, którą potrzebuje każdy artysta. Dzięki niemu Ha Rip odnosi na muzycznym polu życiowy sukces. Wszystko co piękne musi się jednak kiedyś skończyć. Dlatego Ha Rip przy odbiorze kolejnej nagrody za swoją pracę twórczą, odbiera tajemniczy list z pytaniem: czy sprawdzał już dzisiaj swoje rachunki ? Gdy ten udaje się po ich odbiór, wśród nich znajduje wiadomość, że zostało mu z 10 podarowanych lat sukcesów zaledwie 6 dni. Dopisek jest jednak bardziej mroczny, bo oznajmia, że po tym czasie nadawca listu odbierze mu duszę.

Ha Rip dawniej nie był bowiem, tym kim jest teraz. Jako Seo Dong-Cheon był upadłym muzykiem – gitarzystą, który skończył jako zwykły uliczny grajek. W 2009 roku ktoś ukradł jego futerał do gitary, gdy ten grał żebrząc na ulicy. Gdy Seo Dong-Cheon ścigał złodzieja, to wpadł do dziury powstałej w jezdni. Gdy się budzi, sądzi że nie żyje, bo widzi przed sobą osobę, która proponuje mu sprzedaż duszy. W zamian może wybrać trzy rzeczy do spełnienia. Ten z oporami, ale wybiera bogactwo, talent / sukces muzyczny oraz młodość. Po podpisie cyrografu grajek budzi się w szpitalu, a jego życie zmienia się diametralnie.

Kontraktowe 10 lat zleciało jednak jak z bicza strzelił. Dzisiaj jako słynny Ha Rip nie ma jednak zamiaru wywiązać się z kontraktu. Trzy ostatnie lata ustalał tożsamość sygnatariusza umowy. Idzie więc na konfrontację z prezesem Yeonsil Enterprise – Song Hyeon-Mo. Zdobył nawet na tą okoliczność miecz damasceński.

OPIS WPROWADZAJĄCY – ciąg dalszy

Gdy dochodzi do rozmowy z prezesem, to ten twierdzi, że nie jest diabłem. Podobnie jak on zawarł on niegdyś kontrakt. Wyeliminowanie jego osoby nic więc nie zmieni w umowie kompozytora. Po tych słowach prezes zabija się skacząc z dachu swojego wieżowca. Tym samym Ha Rip uświadamia sobie, że to może być rzeczywiście jego koniec. Chyba że zgładzi prawdziwego diabła, a nie jego agenta. Następnie kompozytor postanawia zatopić smutki w alkoholu. Niespodziewanie dla prezes Ji – CEO wytwórni muzycznej Soul Entertainment, składa też publiczną obietnicę twórczą podczas wywiadu telewizyjnego. Do domu odwozi go natomiast młoda Kim I-gyeong, która rozbija mu nos za półświadome obmacywanie.

Po otrzeźwieniu w jego własnym domu odwiedza go prawdziwy diabeł pod postacią znanego aktora. Na tą chwilę Ha Rip przygotowywał się trzy lata i specjalnie doposażył dom w odpowiednie akcesoria. Na nic się jednak zdały krzyże i woda święcona, bo diabeł dał mu do zrozumienia, że od umowy nie ma odwrotu.

Dzień później Ha Rip słyszy publiczny występ Kim Yi-Kyung . Ta śpiewa skomponowaną przez niego piosenką dla młodej gwiazdy i twierdzi, że to jej autorski utwór. To oburza muzyka, który uznaje ją za plagiaciarę. Wieczorem jednak przyjaciółka Kim Yi-Kyung, Yoo Dong-Hee odnajduje utwór śpiewany przez nią 10 lat temu. Wygląda na to, że to Ha Rip stworzył plagiat kradnąc jej utwór. Namawia nawet przyjaciółkę, by zatłukła drania. Gdy dziewczyna udaje się do domu kompozytora, to ten zostaje zaatakowany w głowę przez tajemniczą osobę. Widząc go całego w krwi wzywa karetkę pogotowia. W szpitalu pacjent jednak umiera. Chwilę później na miejscu pojawia się diabeł, który oznajmia, że nie może on umrzeć, dopóki on mu na to nie pozwoli. Po tych słowach przywraca muzyka do życia. Temu pozostaje jedynie renegocjować kontrakt, by nie stracić duszy i muzycznej inspiracji. W zamian musi dostarczyć zamienną duszę pierwszej kategorii.

When the Devil Calls Your Name – Recenzja – ANALIZA – część 1

W połowie 2019 roku koreańska stacja tvN prezentuje swoim widzom serial inspirowany kultowym i ponadczasowym poematem dramatycznym „Faust”. Serial powinien zelektryzować miłośników utworu autorstwa Johanna Wolfganga von Goethego. [red. dla mnie osobiście po usłyszeniu, że Koreańczycy kręcą coś na podstawie Fausta, było to pozycją typu must watch.]. Sam serial When the Devil Calls Your Name jest jednak jedynie inspirowany dramatem „Faust”, więc ci co go jeszcze nie widzieli, muszą się liczyć z faktem, że nie jest to żadna adaptacja. Inspiracja jest tu najlepszym określeniem. Trzonem fabuły jest bowiem sam fakt zawarcia przez głównego bohatera kontraktu z diabłem, który obejmuje jego duszę. Temat znany (lubiany i powtarzany) od lat, bo on właśnie inspiruje wszelkich twórców od czasu powstania utworu „Faust”.

Bohaterem tej serialowej opowieści jest muzyk Ha Rip (red. w zależności o tłumaczy pisane jako Ha Rib, Ha Rip lub Harip). Właściwie to jego nowe pseudonim artystyczne, bo dawniej nazywał się inaczej. Zawierając pakt z diabłem chciał jednak całkowicie odciąć się od swojej przeszłości. Ta doprowadziła go do upadku i biedy, bo praktycznie skończył na ulicy jako uliczny grajek. W młodości zapowiadał się jednak bardzo dobrze. Grał w zespole, który inspirował do miana tego, który poruszy z czasem tłumy. Jako Seo Dong-Cheon nie doczekał jednak tej chwili. Za to jego partner zawodowy owszem. Stąd Seo Dong-Cheon uważał, że Lee Choong-Ryeol zagrabił jego sukces wyłącznie dla siebie. Sam stał się powszechnie znanym artystą muzycznym, a Seo Dong-Cheonowi przyszło starość spędzić w biedzie i ogólnym niedostatku. Jego imię zostało natomiast całkowicie zapomniane, więc muzyk korzystając z okazji wybrał po zawarciu kontraktu z diabłem całkiem nową tożsamość.

When the Devil Calls Your Name – Recenzja – ANALIZA – część 2

Ów kontrakt z diabłem to dla tego artysty również całkiem nowe rozdanie. Seo Dong-Cheon uważał, że przez działanie Lee Choong-Ryeola nikt nie kojarzy jego autorskich utworów. Jego nazwisko więc nic nie znaczy, więc lepiej rozpocząć z czystą kartą. Jako Ha Rip wkracza więc ponownie do branży muzycznej, ale jako człowiek znikąd. Takie nagłe odkrycie. Talent czystej wody, który spadł wytwórni muzycznej Soul Entertainment jak manna z nieba. No i generalnie taka strategia sprawdzała się przez ostatnie dziesięć lat. Jednakże te kilka ostatnich dni przed terminem kontraktu okazuje się dla artysty utrapieniem. Dowiaduje się, że pewna obca dziewczyna wykorzystała jego utwór, który później okazuje się wcale nie jego, a ów młodej Kim Yi-Kyung. Do tego człowiek, którego niegdyś znienawidził obarczając go za swój los w dawnym życiu, nagle ponownie staje mu na drodze. Lee Choong-Ryeol zostaje dyrektorem wytwórni muzycznej Soul Entertainment.

I to właśnie te ostatnie dni kontraktu kompozytora stanowią dalszą fabułę serialu When the Devil Calls Your Name. Poukładane dotychczas 10 lat życia Ha Ripa zaczyna się sypać. Lada dzień musi oddać swoją duszę, ale może się okazać, że finalnie skończy w niesławie. Diabeł go bowiem oszukał, gdyż jego Muza wcale nie przynosiła mu inspiracji do całkiem oryginalnych utworów. To on tworzył plagiaty i to w dodatku jakieś nieznanej dziewczyny z przestępczą przeszłością. Sprawa ma jednak głębszy charakter, gdyż ów Kim Yi-Kyung w przeszłości znała Seo Dong-Cheona. Baa, nie tylko znała, ale również podziwiała jego twórczość. To z niej czerpała inspirację. I to daje kompozytorowi do myślenia, że jako Seo Dong-Cheon nie był takim całkiem zapomnianym artystą. Miał swoich fanów, nawet jeśli to nieliczni fani w osobach ludzi z innego już pokolenia, jak Kim Yi-Kyung.

When the Devil Calls Your Name – Recenzja – ANALIZA – część 3

Z odcinka na odcinek w When the Devil Calls Your Name pojawiają się więc dylematy naszego głównego bohatera. Zaczyna się on bowiem zastanawiać, czy może źle nie zrobił sprzedając swoją duszę. Był bowiem doceniany na starość, nawet jeśli to docenienie nie przekładało się na pieniądze. Drugi dylemat dotyczy ratowania własnej duszy kosztem innej osoby. Wynegocjował on bowiem zwolnienie z kontraktu, jeśli znajdzie dla diabła zastępczą duszę. I to nie pierwszą lepszą duszę, ale tzw. duszę pierwszej kategorii. Osoby nieskazitelnej i myślącej całkiem inaczej niż reszta ludzi. Ha Rip bierze się więc za poszukiwanie takiej osoby. Zamierza poświęcić ją dla diabła, jeśli ją odnajdzie. Za wszelką cenę i bez względu na koszty. Nie chce bowiem utracić wspaniałego życia. Chce aby ta „chwila trwała wiecznie”.

Nieco inną ścieżką fabularną podąża młoda Kim Yi-Kyung. Ta znajduje ukojenie własnego bólu w muzyce. Dlatego chce tworzyć muzykę i realizować się w tej sferze. Oczywiście jej los się stale splata z Ha Ripem / Seo Dong-Cheonem. Nie mniej jednak dziewczyna jest drugą co do najważniejszych bohaterek / bohaterów tej opowieści. Z czasem jej staraniom zaczyna kibicować przybyły do Korei z emigracji Lucca Aleksević. Nazywa on dziewczynę „Kelly” i pomaga jej w drodze do sukcesu. Nie wchodząc w szczegóły, jest on również ważnym elementem fabuły związanej bezpośrednio z głównym bohaterem serialu When the Devil Calls Your Name.

No i oczywiście nie możemy zapominać o naszym tytułowym diable. To również postać pierwszoplanowa przez cały serial. Zajął on obecnie ciało znanego aktora Mo Tae-Kanga. I tak się wczuł w jego rolę, że zechciał w tej postaci szkolić się pod kątem nowych umiejętności wokalnych. Dzięki temu zgodził się renegocjować umowę z Ha Ripem i dać mu dodatkowe dni zanim odbierze mu duszę.

When the Devil Calls Your Name – Recenzja – ANALIZA – część 4

Diabeł jest ściśle powiązany z postacią głównego bohatera z uwagi na kontrakt, jaki wiąże obie te osoby. Wchodząc jednak w ciało aktora Mo Tae-Kanga okazuje się on również powiązany z osobami, które dobrze znały tego aktora. Jedną z takich osób jest młoda piosenkarka tej wytwórni Joo Ra-In, która usilnie się stara, aby Mo Tae-Kang zwrócił na nią uwagę i zainteresował się jej osobą na gruncie osobistym. Drugą taką osobą jest prezes wytwórni muzycznej Soul Entertainment – Ji Seo-Young.

Z istotnych dla fabuły postaci pozostaje nam jeszcze była gwiazda estrady Lee Choong-Ryeol. Ponadto tajemniczy mężczyzna, z którym Ha Rip mieszka pod jednym dachem, co zauważamy już w pierwszym odcinku tego serialu. Ten pierwszy jest oczywiście związany z przeszłością Ha Ripa. Ten drugi natomiast niejako na siłę dostaje w tym serialu swój własny, odrębny wątek poboczny. Dlaczego na siłę ? Ponieważ generalnie jest on zbędny i poza ostatnim odcinkiem serialu, nie ma on żadnego przełożenia na wątek przewodni omawianej produkcji. No a nie zdradzając szczegółów wszystko w tym wątku pobocznym rozbija się o amnezję osoby nazywanej tutaj Kang Ha.

When the Devil Calls Your Name to w dużej mierze serial muzyczny. Wszak wszystko kręci się tu wokół muzyki. Ta towarzyszy przecież stale głównym bohaterom tej opowieści. W serialu mamy jednak postać diabła i jego nadnaturalnych zdolności. Nie da się więc ukryć, że jest to równocześnie serial fantasy. No i jak na produkcję fantasy przystało, nasz diabeł raz na jakiś czas pokazuje się nam w pełnej okazałości, czyli swojej naturalnej formie. Mamy więc ciekawe efekty specjalne okraszone przyzwoicie wyglądającą formą pierwotną tytułowego diabła.

When the Devil Calls Your Name – Recenzja – ANALIZA – część 5

Sam diabeł w tej opowieści ma również własne problemy i dylematy. Te starają się nam naświetlić twórcy tego serialu, kolejnymi wątkami pobocznymi. Jednak możemy odnieść wrażenie, że czasami jest to robione na siłę, jak ten wspomniany w powyższym rozdziale wątek z amnezją Kang Ha. Nie mniej jednak twórcy serialu nie pozwalają widzom nudzić się przy tej produkcji. Dlatego też kilka tu takich odskoczni od wątku przewodniego.

Muzyka tematycznie w tym serialu jest wszechobecna. Jednak sama warstwa muzyczna jak na serial muzyczny mogłaby być tu ciut lepsza. Nie do tego przyzwyczaiły nas liczne koreańskie dramy, które często wyróżniają się świetną oprawą muzyczną i soundtrackami na wysokim poziomie. W serialu When the Devil Calls Your Name trochę może brakować takich motywów muzycznych, które nam zapadną w pamięć.

No to jeszcze jak prezentuje się gra aktorska ? Obsadzeni w głównych rolach aktorzy stanęli na wysokości zadania. Co ciekawe aktor wcielający się w Ha Ripa odgrywa również postać sprzed przemiany, gdy fabularnie zaglądamy do retrospekcji. Pomaga przy tym odpowiednia charakteryzacja i postarzenie naszego głównego bohatera. Tym samym w jednej i drugiej roli sprawdza się bardzo dobrze. Swoją grą aktorską nie zawodzą również aktorzy odgrywający Mo Tae-Kanga, Ji Seo-Young,Lee Choong-Ryeola oraz Kim Yi-Kyung, której to powierzchownie poznajemy także jej rodzinę. Czas więc teraz rzucić okiem, kto dokładnie odgrywa wszystkie te omawiane w tekście postacie.

When the Devil Calls Your Name – Recenzja – O AKTORACH

W głównego bohatera wciela się Jung Kyoung-Ho. Seriolowo to między innymi Kim Jun-Wan w „Hospital Playlist / Seulkirowoon Uisasaenghwal„. To również Han Tae-Joo w „Life on Mars / Raipeu On Maseu” oraz Lee Joon-Ho w więziennej opowieści „Prison Playbook / Seulgirowoon Gambbangsaenghwal„.

Prezes wytwórni muzycznej Ji Seo-Young, to aktorsko Lee El. Serialowo to chociażby Ma Ji-Young w „A Korean Odyssey / Hwayuki„. Zagrała też w innej produkcji fantasy „Goblin / The Lonely and Great God / Sseulsseulhago Chalranhashin-Dokkaebi„.

Kim Yi-Kyung, to w rzeczywistości Lee Seol. Aktorka zagrała wcześniej Eun Sun-Jae w serialu „Less than Evil / Nabbeun Hyungsa„. Jej przyjaciółkę Yoo Dong-Hee odgrywa tu natomiast Son Ji-Hyun.

Owianego tajemnicą Kang Ha, zagrał w tej produkcji Oh Eui-Sik. Serialowo to między innymi Kye Keun-Sang w „Hi Bye Mama!„. To również Maeng Sam-Sun w „Wok of Love / Gireumjin Mello„.

Mo Tae-Kang, to aktorsko Park Seong-Woong (Park Sung-Woong). Serialowo to chociażby Hwang Deuk-Gu we wspólnej produkcji Netflixa i OCN „Rugal„.

Sekretarza Kanga zagrał w tym serialu Yoon Kyung-Ho. Jego możemy skojarzyć z roli Oh Byung-Heon w „Itaewon Class„.

Lee Choong-Ryeol, to natomiast w rzeczywistości Kim Hyung-Mook. Serialowo to Kang Seok-Tae w „The Fiery Priest / Yeolhyeolsaje„.

Młody Lucca Aleksević, to w rzeczywistości Song Kang. Serialowo to przede wszystkim Hwang Sun Oh w produkcji Netflixa „Love Alarm„.

W postać Kong Soo-Rae wcielil się Kim Won-Hae. To znany aktor filmowy i serialowy. Zagrał on chociażby Choi Dam-Donga w „While You Were Sleeping / Dangshini Jamdeun Saie„.

Główną obsadę domyka postać młodej piosenkarki Joo Ra-In. W tej roli wystąpiła Lee Yoo-Young, znana bardziej jako Lee Hwa-Kyum. Serialowo to między innymi Kim Song-Yi w „Queen: Love and War / Gantaek: Yeoindeului Jeonjaeng„.

When the Devil Calls Your Name – Recenzja – PODSUMOWANIE

Serial When the Devil Calls Your Name jest inspirowany Faustem, więc jego fabuła została oparta na temacie przewodnim sprzedanej duszy diabłu. Po drodze serial rozwija kilka innych wątków pobocznych, gdzie większość z nich jest i tak związana z głównym bohaterem tej opowieści. Opowieści, w której nie brakuje dramatyzmu. Ten dramatyzm jest powszechny wokół głównej postaci, wokół Lucci, a także wokół dotkniętej różnymi przeciwnościami losu Kim Yi-Kyung. Opowieść ta ukazuje nam metamorfozę różnych postaci na przestrzeni tych standardowych 16 odcinków. Czasami te metamorfozy potrafią zaskoczyć, stąd taki dziwny, choć trudny do przewidzenia finał historii.

Jako dramatyczna produkcja muzyczna omawiany serial powinien się podobać. Natomiast jako soft fantasy, produkcja ta umiarkowanie operuje elementami nadprzyrodzonymi. Elementy supernatural fiction dotyczą bowiem wyłącznie działań mrocznych i jasnych mocy pozaziemskich. Na szczęście pozbawione jest to kiczu, choć scena walki, niczym na miecze świetlne z Gwiezdnych Wojen, pasuje do tego serialu jak psu krawat :). W pozostałych przypadkach ciężko mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Grunt, że diabeł wygląda fajnie i aż żal, że twórcy tak rzadko decydowali się pokazać jego prawdziwą formę. Co do całej reszty to już najlepiej ocenić samodzielnie.

Udostępnij w social mediach