WAR OF THE WORLDS – Sezon 2 – RECENZJA

WAR OF THE WORLDS 2 (franc. La Guerre Des Mondes 2 ; pol. Wojna światów 2). CANAL+ CREATION ORIGINALE & STAR ORIGINAL PRODUCTIONS. Drugi sezon amerykańsko-brytyjsko-francuskiego dramatu science-fiction, będącego pierwotnie owocem współpracy Fox Networks Group (The Walt Disney Company) i Studiocanal SAS (Groupe Canal+ -> Vivendi). Serial jest inspirowany powieścią Herberta George’a Wellsa „The War of the Worlds”, a jego twórcą jest Howard Overman. Informacje o producentach serialu oraz informacje z wstępnym zarysem fabuły całej historii, zostały zawarte w artykule dotyczącym pierwszej odsłony tego serialu – WAR OF THE WORLDS 1.

GATUNKI : dramat sci-fi / apokaliptyczny / dystopian fiction
KRAJ PRODUKCJI : USA UK Francja

Drugi sezon serialu, podobnie jak pierwszy, liczy 8 odcinków. WAR OF THE WORLDS 2 był nadawany premierowo we Francji na Canal+ od 17 maja 2021 roku do 7 czerwca 2021 roku. Ponadto drugi sezon był udostępniany premierowo w streamingu na platformie Disney+ z etykietą STAR ORIGINAL PRODUCTION oraz na kanale premium epix.

WAR OF THE WORLDS – Sezon 2 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY NIE ZAWIERA SPOILERÓW, ALE POSIADA NAWIĄZANIA DO POPRZEDNIEGO SEZONU

W finale poprzedniego sezonu Sasha zwija z plecaka Jonathana, zdjęcie jego rodziny. Gresham domyśla się od razu, że to sprawka małego złodzieja. Sasha jednak wie, że coś go łączy z córką Johathana, a wszystko dzieje się za pośrednictwem obcych form życia, które najechały naszą planetę. Ostatecznie ta dwójka chodzi do porozumienia i razem udają się na spotkanie z rodziną Greshama.

Równocześnie w tym samym czasie Emily nawiązuje kolejny kontakt z przybyszami z gwiazd. W tym samym momencie Helen Brown próbuje zastrzelić obcą istotę, ale kończy się to dla niej tragicznie, ponieważ z tego starcia kobieta nie wychodzi żywa. Po tym incydencie Emily przekonuje Kariema, że musi się udać w stronę głosu, który ciągle słyszy w swojej głowie. Dziewczyna twierdzi, że dla obcych istot stała się ona niezbędna do przeżycia. Kariem ostatecznie wybiera się razem z dziewczyną, a gdy docierają do mostu, Emily sama wskakuje na zanurzony w rzece statek kosmiczny. Gdy wchodzi do środka pojazdu, dostrzega jakby ludzką formę życia w stanie agonalnym. Mężczyzna podaje jej rękę, a Emily poprzez dotyk jego naznaczonej dłoni doznaje apokaliptycznej wizji. Przeraża ją ta wizja oraz symbol na dłoni mężczyzny, który jest identyczny z jej tatuażem. Jednak gdy próbuje opuścić statek, to zostaje zatrzymana przez mechaniczne obce istoty.

OPIS WPROWADZAJĄCY – ciąg dalszy

Sześć miesięcy później. Grupa ocalałych odnajduje więcej takich ludzi, jak mężczyzna dotykający Emily. Byli oni jednak niezdolni do samodzielnego życia i umierają na niewydolność organów. Bill Ward analizuje ich zwłoki i stwierdza, że mają unikalną mutację DNA. Ponadto są do siebie podobni, jakby byli jedną rodziną. Na ich bazie chce opracować broń biologiczną przeciwko obcym najeźdźcom. Grupa ocalałych szykuje się bowiem do pierwszych akcji odwetowych na obszarze Londynu.

Partyzanci atakują mechaniczne istoty. Na ich statku Tom Gresham odnajduje nieprzytomną siostrę. Kiedy wynosi Emily, jego grupa trafia jednak pod ostrzał naznaczonych obcych. Ci wyleczyli się i teraz stanowią realne zagrożenie. W tym czasie we Francji ekipa Catherine Durand odnajduje postrzelonego mężczyznę. Ten jak się okazuje ma również znak na dłoni, ale ma swój własny pomysł na pokojowe zakończenie konfliktu. Do realizacji planu Micah potrzebuje jednak Billa Warda. Profesor Ward zastanawia się natomiast, co łączy wszystkich naznaczonych z Emily, poza symbolem z jej tatuażu, który dziewczyna zrobiła jeszcze przed inwazją obcych.

Emily nie zdaje sobie nawet sprawy, że była przetrzymywana na statku przez kilka miesięcy. Od czasu zetknięcia z umierającym mężczyzną ma jednak połączenie z jemu podobnymi. Naznaczona kobieta przekonuje ją, że mają takie same DNA, więc jest jedną z nich. Ponadto zna człowieka imieniem Bill Ward, który tworzy wirusa przeciw obcym. Daje więc jej zadanie zabić profesora, gdyż jest on zagrożeniem dla ich egzystencji.

WAR OF THE WORLDS – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 1

Po półtora roku przerwy od emisji pierwszego sezonu widzowie mają okazję obejrzeć kontynuację inwazji obcych w ramach WAR OF THE WORLDS 2. Drugi sezon zadebiutował na antenie Canal+ w maju 2021 roku i tym razem równolegle antenę FOX-a zastąpił segment STAR usługi Disney’a. No a co dostajemy obecnie w tym niskobudżetowym jak na inspirację książkowym hitem serialu ?

Jeśli narzekaliśmy na brak efektownie wyglądających obcych, które w małym stopniu rekompensowały nam mechaniczne istoty rodem z Boston Dynamics, to nowy sezon zamiast progresu w tej kwestii, serwuje nam regres. Tego chyba nikt się nie spodziewał, że w 2021 roku za obcych przybyszów mogą robić istoty podobne do zwykłych ludzi. To już po kultowym Star Treku z lat sześćdziesiątych, czy pierwszej Battlestar Galactica z końca lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, twórcom science fiction zaczęło się robić po prostu wstyd, gdy serwowali obcych w typowo ludzkiej formie. Teraz mamy początek trzeciej dekady XXI wieku, a twórcy serialu wychodzą do widzów z propozycją typową dla połowy poprzedniego wieku. Serio !?

No cóż. Istota, którą na statku w finale poprzedniego sezonu znalazła Emily, nie była jeńcem, ani pacjentem obcych przybyszów. To ona była obcym przybyszem. Już w pierwszym odcinku WAR OF THE WORLDS 2 (franc. La Guerre Des Mondes 2 ; pol. Wojna światów 2) widzimy więcej jej towarzyszy. Ci zdążyli się wyleczyć i dokończają to, co zapoczątkowały maszyny kroczące. Eksterminację rodzaju ludzkiego. Dlaczego ? Mają w tym swój cel i nic ich nie zatrzyma, poza jednostkowymi przypadkami zdrady w swoich szeregach. Mogą bowiem wśród nich znaleźć się jednostki, które poddają w wątpliwość sens tej brutalnej wojny. Większość jednak jest zdania, że wojna jest konieczna. Tym samym kieruje ich prosta i równocześnie prymitywna zasada – MY albo ONI. W tej walce nie ma natomiast miejsca na kompromisy, a wszelkie zagrożenie dla swojego gatunku muszą eliminować jeszcze w zarodku.

WAR OF THE WORLDS – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Zagrożeniem dla obcych może być Bill Ward. Pracuje on nad stworzeniem wirusa, który wyeliminuje najeźdźców. Do testów swojej broni potrzebuje on jednak królika doświadczalnego. Co ciekawe, Emily ma identyczne DNA, co obcy przybysze. Stąd nie tylko tatuaż na dłoni łączy ją z przybyszami. Tym samym Zoe namawia Billa, aby ten wykorzystał do celów medycznych młodą Gresham. Choć to nieetyczne posunięcie i narażające Billa na zemstę pozostałych ocalałych, to profesor chce zrealizować cel, który chociaż w małym stopniu ukoi jego ból po stracie syna Dana i ukochanej Helen.

Do skrzywdzenia Emily nie może dopuścić Sasha. Temu udaje się wraz z matką i Jonathanem Greshamem dołączyć do pozostałych ocalałych. Sashą ciągle kierowały bowiem wspólne wizje z Emily. Coś ich ze sobą łączy i to wyjaśni się w kolejnych odcinkach drugiego sezonu. Ponadto Sasha obsesyjnie interesuje się Emily i uważa, że są sobie przeznaczeni. Nie cofnie się przed niczym, co by mogło odciąć go od Emily po tym, jak już ją wreszcie odnalazł. No a to, że Sasha był zje…m, to wiedzieliśmy pod koniec zeszłego sezonu. Teraz dodatkowo utwierdza on w tym przekonaniu widzów swoim dalszym postępowaniem.

W WAR OF THE WORLDS 2 fabularnie nadal trzymamy się grupy jedynych ocalałych. Teraz jednak dodatkowo dostajemy nowe postacie w osobach obcych najeźdźców. Tu główne skrzypce grają kobiety w osobach Adiny oraz Isli. Wśród ocalałych mamy natomiast nową postać, która zakręciła się wokół pracy Billa Warda. Tą nową postacią jest wspomniana wyżej Zoe, której bardzo zależy na uwolnieniu wirusa, który jest ostatnią deską ratunku w obliczu ataku obcych.

WAR OF THE WORLDS – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 3

Przy okazji analizy aż domaga się, aby powrócić do tematu samych obcych. Wielu widzów pewnie bowiem porzuciło ten serial po pierwszym lub drugim odcinku drugiego sezonu. Niskobudżetowość niską budżetowością, ale są pewne granice. Nawet jeśli nie mamy do czynienia z klasycznym science-fiction, a jedynie z dramatem sci-fi. Nie dziwi więc jeśli ten manewr fabularny przelał dla wielu widzów czarę goryczy. Jednak bez spoilerowania fabuły warto powiedzieć, że kluczowym dla fabuły WAR OF THE WORLDS 2 jest szósty odcinek tego sezonu. Wówczas bowiem Catherine Durand rozszyfrowuje kim są obcy, którzy przybyli aby ich zgładzić. Później na podstawie badań Warda dochodzą oni wspólnie do wniosku skąd wzięli się agresywni przybysze. I to tłumaczenie ma sens, bo trochę łagodzi złość w stosunku do pierwszego wrażenia wobec WAR OF THE WORLDS 2.

Tak czy inaczej trudno usprawiedliwiać twórców tego serialu. Jedno jest pewne. Chcieli oni stworzyć autorski koncept na inwazję obcych, a z Wellsa zaczerpnęli jedynie pomysł samej niespodziewanej inwazji. Tym samym serial od początku był jedynie inspirowany książkową podstawką i nie czerpał zbyt wiele z książkowego pierwowzoru. Poznanie natomiast kim są obcy przybysze i skąd się wzięli przedstawione w szóstym i siódmym odcinku drugiego sezonu całkowicie natomiast oddala nas od powieści Herberta George’a Wellsa. Nadanie serialowi takiego samego tytułu jest więc w tym przypadku klasycznym clickbaitem, który miał tylko przyciągnąć widzów przed ekran. WAR OF THE WORLDS 2 nie tylko bowiem w dużej mierze przestaje inspirować się książkowym pierwowzorem, co tworzy całkiem odmienną koncepcję obcych przybyszów. Tym samym finał sezonu przypomina nam inne filmy science-fiction, w których motywem przewodnim jest wyrwanie się z… . No właśnie z czego ? To byłby już spoiler, a recenzja ta powinna pozostać bezspoilerowa.

WAR OF THE WORLDS – Sezon 2 – Recenzja – O AKTORACH

Stąd aby nie zagłębiać się w szczegóły fabuły, rzućmy teraz okiem na warstwę aktorską pod kątem nowych postaci. Partner Sophii Nathan, to w rzeczywistości Paul Gorostidi, a Dylana z nagrań znalezionych przez Sophię zagrał Angus Imrie. Udziela on swojego głosu w serialu „Star Trek: Prodigy„. Aktorsko zagrał Scotta Millingtona w serialu „Kingdom„.

Jego dziewczynę Lilly odegrała tu natomiast Shalom Brune-Franklin. To między innymi Aoife w serialu „Doctor Doctor” oraz Chloë Bishop w „Line of Duty„. Wystąpiła ona również w miniserialu „Roadkill” oraz produkcji Netflixa „Cursed„. Zoe to natomiast aktorsko Pearl Chanda. Przewinęła się ona wcześniej przez serial „I May Destroy You„.

Czas teraz na obcych. W postać Reubena wcielił się Thom Ashley. Serialowo to Eli z trzeciego sezonu „Into the Badlands” (znanego w Polsce jako Into the Badlands: Kraina bezprawia).

Micah, to aktorsko Robert Emms. Serialowo to Leonid Toptunov w „Chernobyl” oraz Pitagoras w „Atlantis” od BBC. Ponadto zagrał Glynna w „Cleaning Up” oraz Thomasa w „His Dark Materials„.

Adina, to w rzeczywistości Ania Sowinski. To angielska aktorka urodzona w Londynie (nazwisko choć polsko brzmiące, to raczej korzenie jedynie ze starej emigracji). Zagrała ona w filmie „Men in Black: International„. Serialowo to chociażby Julia Stone w „Delta Wave„. Epizodycznie przewinęła się również przez pierwszy sezon serialu „Luther„.

Główną obsadę drugiego sezonu uzupełnia Isla. W tej roli pojawiła się Aimee-Ffion Edwards. Serialowo to Esme Shelby w „Peaky Blinders” oraz Tabby w „Four Weddings and a Funeral„. Ponadto wystąpiła jeszcze jako Ruby Newman w „Curfew„, jako Madlen Vaughan w „Keeping Faith„, a także jako Cassandra w „Troy: Fall of a City„.

WAR OF THE WORLDS – Sezon 2 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Omawiany serial w drugim sezonie ma jeszcze mniej z powieści Herberta George’a Wellsa niż pierwsza jego odsłona. Wyjaśnienie skąd są obcy i dlaczego tak wyglądają sprawia natomiast, że fabularnie budowany on jest na całkiem innej koncepcji. Stosowanie takiego tytułu możemy więc nazwać clickbaitem. To wszystko jednak nie sprawia, że jest on mniej emocjonujący i mniej dramatyczny, niż pierwszy sezon. Fabularnie szuka on własnej tożsamości i prezentuje nam własną historię ludzi walczących o przetrwanie własnego gatunku. Ludzi, którzy są gotowi poświęcić wiele, aby uratować rodzaj ludzki. Nawet jeśli takie działanie jest nieetyczne i budzi kontrowersję. Finał sezonu sprawia natomiast, że produkcja ta staje się bardziej science fiction niż dotychczasowe odcinki tego serialu. No a czy w stronę klasycznego science fiction pójdzie dalej ten serial, to widzowie muszą poczekać na kontynuację w postaci trzeciego sezonu. Ten dostał zielone światło, więc nie pozostawi widzów bez rozwiązania problemu inwazji obcych.

Udostępnij w social mediach