VIRGIN RIVER – Sezon 1 – RECENZJA

VIRGIN RIVER – A NETFLIX ORIGINAL SERIES – Netflix serial oryginalny. Amerykański dramat romantyczny, który jest adaptacją powieści pod tym samym tytułem autorstwa Robyn Carr. Za rozwój serialu odpowiada Sue Tenney. Za produkcję serialu natomiast odpowiada Reel World Management (kanadyjskie studio produkcyjne z siedzibą w Kanadzie i USA -> spółka Romy Roth, Chrisa Perry’ego oraz Rosany Roth).

GATUNKI : dramat / romans
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy sezon serialu VIRGIN RIVER liczy 10 odcinków. Został on udostępniony widzom platformy NETFLIX w całości w dniu 6 grudnia 2019 roku.

VIRGIN RIVER – Sezon 1 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o Melindzie „Mel” Monroe. Kobieta jadąc nocą do VIRGIN RIVER przy wyprzedzaniu wpada samochodem do rowu. Pomoc oferuje jej przejeżdżający miejscowy kierowca, którego prosi o podrzucenie do chatki McCrea. Okazuje się, że jej miejsce docelowe to zapajęczona chata, a tu właśnie ma mieszkać. Równocześnie bowiem podjęła w ciemno pracę jako pielęgniarka u doktora, który jak się okazuje właśnie ją tu podwiózł. Dla Mel wygląd chaty to spory szok, dlatego udaje się do pobliskiego baru na kilka głębszych, by przywyknąć do myśli, że będzie spała w czymś takim. W barze poznaje właściciela Jacka Sheridana, byłego żołnierza z Marines, który następnie pomaga jej się rozpakować po długiej podróży z L.A.

Obskurna chata to niejedyny problem Mel. Lekarz u którego ma pracować – Vernon „Doc” Mullins, wcale nie chce pomocy, a kobietę za jego plecami zatrudniła burmistrz Hope McCrea. Ta ostatecznie przekonuje starego doktora, że potrzebuje on już w tym wieku pomocy, a Mel ma świetne kwalifikacje. Doc zgadza się więc na trzydziestodniowy okres próbny. Dodatkowo pani burmistrz obiecuje kobiecie tymczasowy zamienny pokój u Fitchów, zanim chatka zostanie uporządkowana. Dodatkowo dla lepszej aklimatyzacji w VIRGIN RIVER, Jack zaprasza Mel na oprowadzenie ją po okolicznych terenach. Jednak gdy wracają znad rzeki, to przed drzwiami kliniki doktora Mullinsa znajdują porzucone przez kogoś dziecko – noworodka.

VIRGIN RIVER – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

Przed nami dramat romantyczny. Mówiąc kolokwialnie – więcej tu dramy niż samego romansu, więc jeżeli ktoś liczy no coś w stylu koreańskich seriali, takich jak „Love Alarm„, to się może lekko zawieść. Serial na samym początku stawia akcent zupełnie na innych płaszczyznach niż miłość. Jednak akurat akcentowanie na inne płaszczyzny fabularne wyszły na korzyść VIRGIN RIVER.

Na początek trzeba jednak jasno powiedzieć, że nie jest to jakiś serial wysokich lotów, jednak powinien być dość łatwostrawny dla przeciętnego odbiorcy. Na pierwszy rzut oka znajdziemy tu dużo podobieństw do innych seriali tego typu. Mamy tu trochę „Hart of Dixie” (polski tytuł – Doktor Hart), trochę również „Northern Exposure” (polski tytuł – Przystanek Alaska), jak i troszkę również „Dr. Quinn, Medicine Woman” (pol. Doktor Quinn).

Jednak jak będziemy w ten sposób patrzeć na seriale, to przy okazji poznamy przykrą prawdę o współczesnych produkcjach serialowych. Wyjdzie nam, że jeżeli coś współcześnie nie jest adaptacją jakieś książki lub komiksu, a opiera się na oryginalnym scenariuszu, to z oryginalnością ma on niewiele wspólnego (red. serial akurat jest adaptacją, ale książki z 2007 roku rozpoczynającej cykl, więc autorka również mogła czerpać inspiracje z innych źródeł). Wszystko bowiem to już kiedyś powstało i wszystko co obecnie się tworzy jest wtórne. Dlatego lepiej na bok odłożyć tego typu porównania, ale z obowiązku recenzenckiego warto było wspomnieć te przykłady kalki.

Fabularnie w VIRGIN RIVER poznajemy kobietę, która ewidentnie przed czymś ucieka. Tym samym godzi się zostać w miejscowości, do której całkowicie nie pasuje. W miejscowości, w której jej pracodawca jej nie chce. Również w miejscowości, w której nikogo nie zna, a warunki mieszkaniowe odbiegają znacznie od tego, co zostało jej wcześniej zaprezentowane przed przyjazdem w te strony. Melinda, która przedstawia się jako Mel potrzebuje jednak całkowitego odcięcia od swojej przeszłości. Nowe miejsce, to nowy start w życiu, a tego obecnie najbardziej potrzebuje.

VIRGIN RIVER – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Z czasem widzowie fragmentarycznie poznają przeszłość Mel. Dzieje się to w postaci serwowanych co jakiś czas retrospekcji, w których zaglądamy do jej życia w Los Angeles. Przechodzimy wraz z bohaterką przez jej ciężkie życiowe chwile, które odcisnęły piętno na obecnym jej położeniu. Te trudne sytuacje życiowe wielokrotnie przygniatały Mel psychicznie. Dzisiaj jednak może z wielu sytuacji wyciągnąć wnioski i znaleźć w nich pewną analogię do bieżących wydarzeń w VIRGIN RIVER. Tak jest chociażby bezpośrednio po jej przyjeździe do miasteczka i podjęciu pracy, gdzie pierwszy przypadek dotyczy porzuconego przed przychodnią lekarską noworodka.

Mel na samym początku po przyjeździe do VIRGIN RIVER czuje się tu jak intruz. Jak ewidentnie niechciana persona. Zatrudnienie zyskała dzięki pani burmistrz Hope McCrea, która właściwie za plecami doktora Mullinsa przyjęła ją do pomocy w jego przychodni. Sam Vernon „Doc” Mullins uważa, że wcale nie potrzebuje żadnej pomocy. Ma obecnie 72 lata, ale całkiem nieźle według niego radzi sobie nadal z prowadzeniem lokalnej przychodni. Jest zły, że Hope zatrudniła za jego plecami pielęgniarkę, bez konsultacji z nim, jako właścicielem kliniki. No ale taka jest w tym serialu wspomniana Hope. To kobieta, która lubi mieszać się w sprawy innych osób, robiąc z tego praktycznie hobby. Choć jak sama twierdzi, robi to dla ich dobra, bo troszczy się o osoby, na których jej w jakiś sposób zależy.

Dla Mel szybkim wsparciem okazuje się właściciel lokalnego baru. Jack Sheridan właściwie prawnie jeszcze nie jest właścicielem baru, bo spłaca raty kredytu za ten lokal, ale bar szybko stał się dla niego odskocznią od starego życia. Jack jest byłym wojskowym, który ma za sobą misje w Afganistanie i Iraku. Wydarzenia z Kabulu i Mosulu dały mu się mocno we znaki. Odczuł to nie tylko psychicznie, ale służba wojskowa pozostawiła również fizyczne rany na jego ciele. Teraz bar jest dla niego przystanią spoczynku.

VIRGIN RIVER – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 3

Etapowo jakoś tam się nam kreuje romans Jacka z przyjezdną Mel, choć z początku obydwoje praktycznie nic o sobie wzajemnie nie wiedzą. Przeszłość Mel jest owiana tajemnicą, natomiast teraźniejszość Jacka, wydaje się nieco trudna do zaakceptowania przez młodą pielęgniarkę (red. no aktorka grająca Mel za młoda to już nie jest, ale właściwie w serialu nie mówią ile jej bohaterka ma lat, więc to określenie może pasować). Do tego wszystkiego dochodzi trudna dla niej z początku przeprawa zawodowa. W jakiś sposób musi przecież przekonać doktora Vernona Mullinsa o swojej przydatności dla jego przychodni, a to nie będzie łatwe zadanie, bo to bardzo uparty człowiek.

Oczywiście nie ma co to oczekiwać wielu przypadków medycznych, z którymi ma się zmierzyć nasza pielęgniarka. W przeciwnym wypadku trzeba byłoby otagować dodatkowo ten serial oznaczeniem dramatu medycznego. Jej praktyka w przychodni to bardziej margines fabularny pierwszego sezonu VIRGIN RIVER.

Poza tym fabularnie serial serwuje jeszcze kilka drobnych wątków pobocznych. Pierwszy z nich dotyczy dziwnych relacji na linii Hope McCrea – Vernon „Doc” Mullins. Drugi dotyczy sporu pracowników barowych „Baru u Jacka”. To wszystko byli żołnierze, których Jack zatrudnia u siebie. Łączy i dzieli ich wspólna przeszłość, a ta odciska piętno na obecnych relacjach kucharza Johna „Preachera” Middletona i barmana Dana Brady’ego. No i jeszcze warto też wspomnieć o trzecim drobnym wątku pobocznym, który dotyczy sprzedającej wyroby piekarskie / cukiernicze Paige Lassiter. Osoba ta staje się bliska Preacherowi, choć intryguje jego i przy okazji widzów jej tajemnicza postawa.

Koniec końców serial serwuje nam całkiem przystępne do strawienia postacie. Stąd pierwszy sezon VIRGIN RIVER ogląda się dość lekko, gdzie na luzie nie musimy się skupiać stale na jednym wątku przewodnim. W ten sposób zaglądamy do życia osobistego pozostałych innych postaci, w tym siostry Mel – Joey Barnes oraz do prowadzącej zakład fryzjerski Charmaine Roberts.

VIRGIN RIVER – Sezon 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 1

A jak te wszystkie postacie wyglądają od strony aktorskiej ? Melinda „Mel” Monroe, to aktorsko Alexandra Breckenridge. Karierę aktorską rozpoczynała występami w kilku komediach romantycznych. Serialowo to między innymi Katerina Pelham w „True Blood” i Carly McKenna w „Save Me„. Aktorsko to również młoda Moira O’Hara w „American Horror Story: Murder House„, Jessie Anderson w „The Walking Dead” oraz Sophie w „This Is Us” (pol. Tacy jesteśmy).

Hope McCrea, to natomiast w rzeczywistości Annette O’Toole. Gdy była młoda i ładna to zagrała dziewczynę Supermana Lanę Lang w „Superman III„. Gdy młodość i uroda przeminęły, to zagrała ziemską matkę Supermana Marthę Kent w „Smallville” (red. też klawo, bo w końcu stale było blisko związana z Supermanem ;P). Ponadto to Susan Emerson w „Halt and Catch Fire” oraz Lisa Bridges w „Nash Bridges„.

Jack Sheridan, to aktorsko Nowozelandczyk Martin Henderson. Aktor jest chyba najbardziej znany z roli doktora Nathana Riggsa w „Grey’s Anatomy„.

Joey Barnes, to aktorsko Kanadyjka Jenny Cooper. Serialowo to między innymi Valerie Harris z piątego sezonu „24” (pol. 24 godziny). To również doktor Jane Blake w „Open Heart”. Epizodycznie aktorka wystąpiła chociażby w „Law & Order True Crime” oraz dwunastym sezonie „Grey’s Anatomy„.

Charmaine Roberts, to w rzeczywistości również Kanadyjka Lauren Hammersley. Ją serialomaniacy mogą kojarzyć z postaci Adele w „Orphan Black„.

Ricky, to aktorsko Grayson Gurnsey, natomiast Lilly gra w tym serialu Lynda Boyd. Kanadyjka jest znana z serialu „Tin Star” (polski tytuł Gwiazda szeryfa) oraz roli Rose Miller w „Republic of Doyle„.

Preacher, to natomiast w rzeczywistości Colin Lawrence. Jego wielu widzów może kojarzyć z roli trenera Claytona w „Riverdale„. To również Janko w drugim sezonie „iZombie” oraz porucznik Hamish 'Skulls’ McCall w „Battlestar Galactica„. Aktor epizodycznie wystąpił także w pierwszym sezonie „Arrow” oraz drugim sezonie „The 100„.

VIRGIN RIVER – Sezon 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 2

Brady, to aktorsko Benjamin Hollingsworth. Serialowo to przede wszystkim doktor Mario Savetti w „Code Black„.

Gangster Jimmy, to aktorsko Ian Tracey. Serialowo to chociażby ostatnimi czasy William w „Project Blue Book„. To również Ray w „Travelers” oraz Remo Wallace w „Bates Motel„. Ponadto to Jason w „Continuum” (pol. Continuum: Ocalić przyszłość) i Bolan w „Hell on Wheels„. I koniecznie trzeba wspomnieć jego epizodyczną rolę w najlepszym epizodzie „The X Files” (red. odcinek „The Walk” z trzeciego sezonu o byłym żołnierzu bez rąk i nóg).

Calvin, to w rzeczywistości David Cubitt. Kanadyjczyka możemy kojarzyć z roli Teda Pownalla w „Siren„. To również Sam Bates w „Bates Motel” oraz John z pierwszego sezonu serialu „Van Helsing„.

Marka z retrospekcji odgrywa Daniel Gillies. Serialowo oczywiście jest on najbardziej znany z postaci pierwotnego wampira. Jako Elijah Mikaelson zagrał w „The Vampire Diaries” i w „The Originals„.

Vernon „Doc” Mullins, to aktorsko Tim Matheson. W młodości użyczył on swojego głosu kultowej tytułowej postaci z serialu animowanego Hanna-Barbera „Jonny Quest„. Fizycznie natomiast wcielił się w postać Griffa Kinga w serialu „Bonanza„. W bardziej współczesnych latach to szeryf Matthew Donner w „Wolf Lake” oraz doktor Brick Breeland ze wspomnianego przy okazji analizy „Hart of Dixie„.

Connie, to aktorsko Nicola Cavendish. To jeszcze na koniec Paige Lassiter. W tej roli urocza mimo upływu lat Lexa Doig. Serialowo to przede wszystkim Andromeda Ascendant z „Andromeda„. To również doktor Carolyn Lam w „Stargate SG-1” i Petra Hossa w „Arctic Air„. Ponadto to Sonya Valentine w „Continuum” oraz Talia al Ghul w komiksowym „Arrow„. W drobnych rolach przewinęła się również przez „The 4400” oraz serial „Eureka„.

VIRGIN RIVER – Sezon 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Dzięki całkiem ciekawym postaciom ten serial łatwo przetrawić. Fabularnie i scenariuszowo to przecież żadne arcydzieło. Duży plus dla twórców serialu za zaserwowanie widzom ciekawych widoków krajobrazowych. Oczywiście nie jest to bynajmniej północna część Kalifornii, ale obszary z terenu Kanady. Poza tym jak widać po obsadzie serialu, występuje tu sporo kanadyjskich aktorów i aktorek.

Pierwszy sezon kończy się nam kilkoma cliffhangerami. Na całe szczęście serial dostał zamówienie na drugi sezon, więc widzowie nie zostali potraktowani przysłowiowym obuchem w głowę (czy tam dokładnie w oczy w tym przypadku). Na koniec warto przypomnieć, że to serial oryginalny platformy NETFLIX, więc jeżeli ktoś nie miał okazji obejrzeć jeszcze tej produkcji, to ona nie zniknie i będzie stale dostępna w zasobach tej platformy.

Udostępnij w social mediach