The Man in the High Castle – SEZON 1 – Recenzja

The Man in the High Castle (pol. Człowiek z Wysokiego Zamku) – AMAZON ORIGINAL – Amazon serial oryginalny. Flagowy projekt Amazon Studios i główna pozycja biblioteki rodzimej Amazon Prime Video. Serial został zrealizowany przy współudziale brytyjskich wytwórni filmowych takich jak: Scott Free Productions (studio filmowe Ridey’a Scotta) oraz Headline Pictures (studio filmowe Stewarta Mackinnona) i kilku mniejszych firm kinematograficznych: Big Light Productions (też brytyjskie studio filmowe Franka Spotnitza), Picrow (Electra Lang, Peter Lang i Judith Smith) oraz Reunion Pictures (Thunderbird Entertainment).

GATUNKI : alternatywna historia / dystopian fiction / thriller / thriller sci-fi
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy sezon The Man in the High Castle (pol. Człowiek z Wysokiego Zamku) liczy 10 odcinków. Całość została udostępniona widzom 14 grudnia 2016 roku. W Polsce możemy go obejrzeć w języku polskim na platformie Amazon Prime Video.

The Man in the High Castle – SEZON 1 – Recenzja

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Akcja serialu rozgrywa się w alternatywnej linii czasu. Alianci przegrali II Wojnę Światową i ponieśli sromotną klęskę. Świat który znamy wygląda całkiem inaczej. Kraje zwycięskie podzieliły po wojnie łupy. USA została poddane rozbiorowi. 2/3 państwa przypadło Nazistom. Ustanowili tam oni kolejne zamorskie terytorium Wielkiej Rzeszy. Zachodnie wybrzeże trafiło w ręce Japończyków. Ustanowili oni na tym terytorium „Japońskie Stany Pacyficzne”. Oba kraje rozdziela strefa neutralna.

Pierwszy sezon serialu fabularnie zaczyna się w 1962 roku i opowiada równolegle historię bohaterów zachodniej i wschodniej, dawnej części Stanów Zjednoczonych Ameryki. Głównym bohaterem z terenów Wielkiej Rzeszy jest młodzieniec Joe Blake, który zostaje wysłany z tajną misją na zachodnie wybrzeże. W San Francisco natomiast poznajemy losy młodej pary Juliany Crain oraz Franka Frinka, którzy starają się prowadzić normalne życie pod japońskim zaborem. Losy bohaterów z przeciwległych krańców Ameryki Północnej splatają się w momencie, gdy Juliana Crain podejmuje się zadania dostarczenia tajemniczych taśm filmowych. Nie wiele wiadomo co zawierają taśmy, bo owiane jest to wielką tajemnicą. Wiemy tylko, że należą one do człowieka, którego obawia się sam Führer. Człowieka z Wysokiego Zamku.

The Man in the High Castle – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

To głównie ta aura tajemniczości nadaje smaku całej warstwie fabularnej pierwszego sezonu. Widzowie nie dostają na początek żadnej odpowiedzi. Nikt nie wie czym są tajemnicze filmy i dlaczego są tak ważne. W związku z tym rodzi się pytanie, czy warto dla nich ryzykować własnym życiem? Przeciwnicy bowiem nie przebierają w środkach. Dodatkowo w powietrzu wisi groźba kolejnej potencjalnej wojny. Nazistom dawny sojusz z Japończykami przestaje być na rękę. Pojawiają się głosy, że trzeba było iść za ciosem i przejąć całe Stany Zjednoczone, bez dzielenia się władzą i wpływami. To przecież Wielka Rzesza miała obejmować cały świat.

Twórcy serialu The Man in the High Castle świetnie oddają klimat w jaki sposób mógł wyglądać świat gdyby historia potoczyła się inaczej. Serial jest luźną adaptacją powieści „Człowiek z Wysokiego Zamku” autorstwa Philipa K. Dicka. Specjalisty od powieści dystopijnych. Na jej podstawie powstał scenariusz czołowego serialu Amazon Prime Video. Twórcy jednak musieli precyzyjnie oddać atmosferę dystopijnej powieści, co przy dużym budżecie jakim dysponowało Amazon Studios, wyszło perfekcyjnie.

Większość wydarzeń przedstawionych w serialu rozgrywa się w Nowym Jorku oraz San Francisco. Miasta zostały zmodernizowane na modłę zwycięzców II Wojny Światowej. Japończycy na własnym terenie wprowadzili swoje zwyczaje i wpoili mieszkańcom własną kulturę. Naziści natomiast urzeczywistniali na zagarniętym terenie ideę perfekcyjnego porządku i ładu Tysiącletniej Rzeszy. Mieszkańcom miały o tym przypominać wszechobecne symbole Wielkiej Rzeszy Nazistowskiej. A na pierwszy plan wysuwała się okazała nowojorska siedziba SS i Obergruppenführera – Johna Smitha.

The Man in the High Castle – SEZON 1 – Recenzja – O AKTORACH

Poza ciekawą scenerią i interesującym scenariuszem serial The Man in the High Castle wyróżnia się na tle innych, wyjątkowo dobrą grą aktorską, wcześniej słabo eksploatowanych aktorów. W rolę Juliany Crain wcieliła się niezwykle urocza Alexa Davalos, której do tej pory jakoś celowo nie chciano powierzać głównych ról w produkcjach filmowych. I może właśnie na przekór „wielkim branży filmowej”, Alexa Davalos pokazała, że potrafi dobrze grać, a nie tylko dobrze wyglądać na ekranie. Swoją kreacją stworzyła postać bardzo wyrazistą, która nie pozostaje obojętna widzom serialu.

Duże plusy także dla postaci jej serialowego chłopaka Franka Frinka. W jego rolę wcielił się Rupert Evans. To angielski aktor, który ma za sobą akurat pokaźny dorobek aktorki, ale jest bardziej znany publiczności brytyjskiej. Tu na pierwszą myśl przychodzi jego rola agenta FBI Johna Myersa, z filmu „Hellboy„, będącego adaptacją komiksu Dark Horse Comics.

W kwestii roli Luke’a Kleintanka, który odgrywał postać Joe Blake’a mam mieszane uczucia. Ciężko coś pozytywnego o nim powiedzieć, ale też nie można zarzucić mu słabego występu w serialu, bo The Man in the High Castle nie ma pod tym względem słabych stron. (Może dlatego, że aktora kojarzę jedynie z ról totalnie epizodycznych w poszczególnych serialach. I może dlatego nie pasuję mi jakoś do roli Main Charakter).

Po stronie japońskiej natomiast świetna rola Joeal de la Fuente, który wcielił się w postać Inspektora Takeshi Kido, głównego szefa lokalnej jednostki Kenpeitai. O tak pewnie wielu sobie wyobrażało cesarskich imperialnych Kempeitai. Strach się bać. Aktora znamy między innymi z serialu „Hemlock Grove„, gdzie wciela się w rolę Johanna Pryce’a.

Wcale nie gorsza także rola Obergruppenführera SS – Johna Smitha. W tej roli Rufus Sewell, choć to akurat znany aktor. Znamy go chociażby z serialu biograficznego „Victoria„. Nie można zaprzeczyć – świetnie wpasował się w rolę oficera SS. No i ta elegancja i szyk. To jednak cecha wspólna dla jednostki mundurowej SS, bo co tu dużo mówić, do dzisiaj uchodzi ona za wzór wojskowej elegancji.

The Man in the High Castle – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Serial The Man in the High Castle jest na swój sposób serialem wybitnym w swoim gatunku. Powstało już przecież kilka produkcji, w których mamy do czynienia z podobną tematyką. Alternatywna historia, w której Naziści wygrali wojnę jest od zawsze tematem chwytliwym. Różnie to jednak wyglądało z jakością realizacji tego pomysłu.

Niektórych może nieco nużyć trochę wolna akcja pierwszego sezonu The Man in the High Castle. To nie jest jednak „24” z Kieferem Sutherlandem, gdzie ma być akcja na pełnych obrotach. Koncepcja serialu jest odmienna, chociaż także potrafi trzymać w napięciu. Jest to bowiem poniekąd dystopijny thriller. Jednak należy pamiętać, że akcja rozgrywa się w 1962 roku.

The Man in the High Castle – SEZON 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Tak w większym zarysie przedstawia się nam flagowy projekt serialowy Amazon Prime. Faktem jest, że serwis Seriale Srebrnego Ekranu kładzie nacisk na produkcje mniej popularne. Jednak nie oznacza to, że pomija on kluczowe dla danej platformy seriale. Poza tym w przypadku Amazon Prime Video w momencie pisania tej recenzji było wielkie prawdopodobieństwo, że wielu naszych rodaków nie było nawet świadomych istnienia tego serialu. Wiązało się to z małą ilością subskrybentów tej platformy w naszym kraju (red. uwaga – tekst pisany w 2018 roku). Zapewne się to zmieni dopiero gdy Amazon rozpocznie w Polsce reklamować się w mediach z siłą porównywalną z firmami farmaceutycznymi, czy bankami.

Tak czy inaczej, jeżeli ktoś nie miał okazji oglądać The Man in the High Castle (pol. Człowiek z Wysokiego Zamku), a ma technicznie taką możliwość, powinien nadrobić tą produkcję. Serial ma swoją kontynuację w postaci trzech kolejnych sezonów.

Udostępnij w social mediach