The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja

The Business of Drugs (pol. Narkobiznes) – A NETFLIX ORIGINAL DOCUMENTARY SERIES – Netflix oryginalny serial dokumentalny. Twórcą miniserialu jest była oficer wywiadu CIA Amaryllis Fox, która prezentuje widzom narkobiznes od strony ekonomicznej. Za produkcję serialu odpowiada Zero Point Zero Production (studio produkcyjne założone przez Chrisa Collinsa i Lydię Tenaglię) oraz Universal Content Productions (NBCUniversal -> Comcast).

GATUNKI : dokumentalny
KRAJ PRODUKCJI : USA

Miniserial The Business of Drugs liczy 6 odcinków. Premierowo został on udostępniony widzom platformy NETFLIX w całości w dniu 14 lipca 2020 roku.

The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial skupia się na analizie światowego narkobiznesu. Była analityczka CIA przygląda się w każdym kolejnym odcinku sześciu nielegalnym substancjom, które przez lata podbijały rynek globalny. Są to kolejno: kokaina, różnego rodzaju syntetyki, heroina, metamfetamina, marihuana oraz wszelkiego rodzaju opioidy. Przygląda im się z ekonomicznego punktu widzenia, aby lepiej zrozumieć historię i mechanizmy rynku narkotykowego.

The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 1

Gospodarzem omawianego miniserialu The Business of Drugs (pol. Narkobiznes) jest Amaryllis Fox. To była oficer wywiadu CIA. Po 11 września kobieta analizowała krok po kroku historię zamachów terrorystycznych, by poznać podłoże działalności Al-Ka’idy. Stworzyła na tej postawie algorytm pomagający przeciwdziałać kolejnym atakom terrorystycznym, dzięki czemu została zauważona przez agencję wywiadowczą. Następnie Amaryllis Fox pracowała dla CIA w terenie, aby zapobiec zdobyciu przez Al-Ka’idę broni masowego rażenia. Poznawszy genezę ekstremistycznego islamskiego terroryzmu postanowiła również poznać fundamenty biznesu narkotykowego.

Omawiany serial jest więc wynikiem jej analizy, ale wcale nie skupia się jedynie na suchych danych. Amaryllis Fox przeprowadza w nim serię wywiadów z ludźmi, którzy na co dzień trudnią się produkcją i rozprowadzaniem nielegalnych substancji. Przedstawia więc widzom również ludzi, którzy pracę w narkobiznesie traktują jak normalny, kolejny zawód, który przynosi wynagrodzenie pieniężne.

W miniserialu The Business of Drugs (pol. Narkobiznes) Amaryllis Fox nie pragnie więc przedstawiać widzom narkobiznesu wyłącznie od tej złej strony. Analizując temat od strony zwykłej pracy zawodowej, kobieta może dojść do ludzi, którzy trudnią się tym biznesem od lat. Ci oczywiście zamaskowani rozmawiają z Fox, ale ich informacje pozwalają widzom otworzyć oczy na temat produkcji i dystrybucji nielegalnych w świetle prawa substancji. Dzięki temu mamy okazję poznać w jaki sposób z taką łatwością wszelkie narkotyki i inne niedozwolone substancje uzależniające objęły swoimi mackami dosłownie cały świat. Wykorzystując doświadczenie zawodowe pracy w terenie, Amaryllis Fox przenosi widzów w różne, często przeciwległe regiony świata. W ten sposób ma okazję przedstawić widzom od postaw najbardziej popularne specyfiki chemiczne i ziołowe.

The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 2

Oczywiście odcinek odcinkowi jest tu nierówny. Wszystko zależy od substancji, która jest tematem przewodnim danego epizodu. Problemem serialu jest też zmienne podejście do analizy, które uwidacznia się przy niektórych epizodach (red. ale o tym szczegółowo później). Tym samym Amaryllis Fox przedstawia widzom kolejno: kokainę, na której wielcy bossowie narkotykowi zbudowali pokaźne imperia. W drugim odcinku są to syntetyki, które utworzyły już sporych rozmiarów rynek dopalaczy. Trzeci odcinek skupia się na dobrze nam znanej od lat heroinie, natomiast czwarty analizuje biznes metą. Jej produkcję w praktyce możemy poznać w serialu „Breaking Bad„. Ostatni odcinek to zestawienie różnego rodzaju opioidów. Te najczęściej przez lata były sprzedawane w lekach przeciwbólowych, czyli całkowicie na legalu. To również fentanyl, a właściwie jego część składowa, która pozwala tworzyć mieszankę substancji jedynie na bazie fentanylu, ale o łącznej nazwie narkotyku – fentanyl.

Najciekawiej tym samym prezentuje się nam w tym serialu pierwszy i ostatni odcinek omawianej produkcji. Kokaina bowiem elektryzuje świat od dawien dawna. Nazwany królem kokainy Pablo Escobar zbudował na niej przecież pokaźne imperium. Jednak jej uprawy, produkcja i dystrybucja nie może być przez nas traktowana jak jakieś pokątne ciemne interesy. Narkobiznes związany z kokainą funkcjonuje jak typowa wielka korporacja. Ta działalność jest przemyślana tak, aby nikt nigdy nie przerwał dostaw kokainy do zamawiających ją klientów. Możemy to porównać do korporacji typu IKEA. Sprzedają oni meble, ale i posiadają na własność tereny leśne, aby mieć stałą, nienaruszoną dostawę drewna. W ten sam sposób działa rynek kokainy, który jest nierozerwalnie związany z uprawami. Państwem, w którym masowo uprawia się kokę, a dokładnie krasnodrzew pospolity jest Kolumbia. To tam wraz z Amaryllis Fox zaglądamy na plantacje ukryte przed światem w środku lasów tropikalnych, zwanych selvą.

The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 3

Oczywiście przedzierając się przez kraj piechotą możemy nie zauważyć tych plantacji, ale z powietrza są one dostrzegalne. Rośliny potrzebują przecież słońca, więc nie są całkowicie pokryte wiecznie zielonymi drzewami. Tym samym świat często zarzucał Kolumbii bierność i nieudolność w temacie kokainy i upraw roślin, z których pozyskuje się substancję do jej stworzenia. Praktycznie na stałe do Kolumbii przyszyto łatkę kraju narkotykowego. Aby zedrzeć tą łatkę, władze Kolumbii z czasem rozpoczęły walkę z powstającymi ekspresowo nowymi plantacjami. Koka dojrzewa bowiem bardzo szybko, bo w trzy miesiące. Uprawy nie należą jedynie do wielkich bossów narkotykowych, bo im wystarczy kontrola nad rynkiem. Drobni sadownicy często więc dodatkowo ją sadzą, jako pewniejszy i szybszy zarobek w stosunku do swoich regularnych upraw innych roślin.

Tym samym gdy rząd kolumbijski rozpoczął walkę z uprawami koki w swoim kraju, to nakazał rozpylać z powietrza substancję niszczącą te widoczne z lotu ptaka uprawy. Nie do końca był to pomysł trafiony, gdyż ta z czasem okazała się rakotwórcza. Szkodziła ona nie tylko roślinom, ale i tym wszystkim drobnym sadownikom, co dorabiali sobie tymi nielegalnymi uprawami. Władze musiały więc zmienić taktykę, aby znowu nie obrywać od światowej opinii publicznej. Od tamtej pory robi się jedynie rozpoznanie z powietrza, a później następuje desant na wypatrzoną plantację. Wówczas żołnierze niszczą rośliny praktycznie ręcznie. No ale skoro uprawy dojrzewają w trzy miechy, to trochę taka walka z wiatrakami w stylu Don Kichota. Jednak chociaż teraz nikt już tak masowo nie oskarża Kolumbię, że kompletnie nic nie robi w celu zatrzymania kolejnych upraw.

The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 4

Uprawy to jedno. Później jest produkcja i dystrybucja. Przy tym ostatnim przemyt odgrywa niebagatelną rolę. Największe zapotrzebowanie na kokainę jest wciąż w USA. Kiedy zlikwidowano szlak karaibski do Miami, to kokainę transportuje się z Kolumbii do Meksyku. Tam dociera ona do Stanów Zjednoczonych przez pustynną granicę. Jednak jak ktoś nie chce ryzykować drogi przez pustynię, to przechodzi przez granicę miastami. Nad rzeką Rio Grande leży Juarez i sąsiadujące z nim El Paso w Teksasie. Kiedyś pod tymi miastami prowadziły tunele, którymi przemycano narkotyki. Po ich identyfikacji przemyt odbywa się naturalną drogą nad powierzchnią. Sposoby na ukrycie narkotyków w postaci białego proszku są najróżniejsze. Nawet się „fizjologom się nie śniły”, jak mawiał Ferdek Kiepski. Część przemycanego towaru oczywiście udaje się wychwycić. Bardziej dzięki psom niż ludziom. Jednak skoro współcześnie przemytnicy połykają nawet woreczki z koką i w ten sposób przemycają ją do innych krajów, to powstrzymanie dystrybucji kokainy jest niemożliwe.

Walka z kokainą w ten sposób nigdy się nie skończy. Skoro będą klienci to będzie również zapotrzebowanie na ten narkotyk. Ludzie wtedy zrobią wszystko, aby go wyprodukować i dostarczyć. Wynagrodzenie za tą pracę jest bowiem większe niż mogliby je uzyskać w jakiejkolwiek innej legalnej pracy w tak krótkim czasie. To działa na wyobraźnie, stąd ludzie podejmują takie ryzyko, nawet jak połykanie woreczków z narkotykiem, które oczywiście mogą w każdej chwili pęknąć w ich organizmie. Tak działa ten biznes, ale podobnie duże pieniądze można zgarnąć na opioidach. Tylko, że tutaj łapę na biznesie kładą nie bossowie narkotykowi, ale korporacje farmaceutyczne. Opioidy dostarczane są klientom w postaci różnego rodzaju tabletek. Mają właściwości uzależniające, więc praktycznie niczym się nie różnią od tradycyjnych narkotyków. I o tym jest finałowy odcinek serialu The Business of Drugs (pol. Narkobiznes).

The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja – ANALIZA – część 5

Na opioidach sprzedawanych na legalu rozbiły się wielkie afery niektórych leków przeciwbólowych. Taki OxyContin doprowadził do uzależnienia całą masę ludzi. Przypisywany jest co prawda na receptę, ale lekarze świadomie brali udział w uzależnianiu ludzi i przyczyniali się często do śmierci swoich pacjentów. Walkę z wyeliminowaniem OxyContinu z obiegu opisuje doskonale inny serial dokumentalny platformy Netflix, a mianowicie „The Pharmacist„. Jednak takich leków opartych na opioidach jest znacznie więcej. To biznes, który wciąż się kręci, a firmy farmaceutyczne wyciągają na nim miliardowe zyski. Ich choć dystrybucja tych opioidów w postaci leków wydawanych na receptę odbywa się w świetle prawa, to same opioidy są typowym środkiem uzależniającym, takim jak heroina. Często nawet kończy się tak, że uzależniony od opioidów człowiek, przeskakuje z czasem na heroinę z przyczyn ekonomicznych. Ona po prostu jest tańsza niż kupowanie tych leków wystawianych często na lewą na receptę.

Samej heroinie poświęcony jest również oddzielny epizod tego serialu. Ciekawiej jednak prezentuje się odcinek związany z syntetykami. Ludzkość zawsze szuka syntetyków do powszechnie stosowanych produktów. Tak i jest w przypadku nielegalnych substancji. Amaryllis Fox w tym epizodzie odwiedza ludzi, którzy są pionierami dopalaczy. Naukowiec opracował ponad 200 takich substancji, które dały podłoże do tworzenia pochodnych im specyfików. Jego żona natomiast wydała książkę, która jest encyklopedią i równocześnie biblią dla osób, które dzisiaj trudnią się w produkcji nowych dopalaczy.

Całkiem inny i zdecydowanie gorszy jest epizod poświęcony konopiom. Marihuana jest tu przedstawiona wyłącznie od strony amerykańskiej, gdyż skupia się na kraju, gdzie wprowadzono regulacje prawne dotyczące tego zioła. Są tu osobne regulacje stanowe, jak i prawo federalne. Odcinek o marihuanie, to więc narkobiznes na legalu i analizuje on sytuację ekonomiczną legalnych producentów i plantatorów konopi oraz ich obawy przed wejściem w tą branżę dużych korporacji.

The Business of Drugs – MINISERIAL – Recenzja – PODSUMOWANIE

Omawiany serial rozpatruje narkobiznes od strony ekonomicznej. Ojciec Amaryllis Fox był ekonomistą, a ona sama poszła wstępnie w jego ślady i ukończyła studia licencjackie na Uniwersytecie Oksfordzkim. Później jak było wspomniane w analizie zajęła się co prawda terroryzmem i również w tej dziedzinie kontynuowała studia w Walsh School of Foreign Service. Serial jest natomiast jej analizą rynku narkotykowego, który powinien być rozpatrywany jak każdy inny rynek funkcjonujący w gospodarce. Jego mechanizmy nie różnią się bowiem niczym specjalnym od mechanizmów znanych w innych gałęziach gospodarki. Widać to szczególnie na przykładzie obrotu kokainą, który jest chyba najlepszym odcinkiem tego serialu. Równie dobry jest epizod o opioidach, który prezentuje narkobiznes działający całkiem na legalu. Jest on bowiem okryty parasolem farmaceutycznym, a narkotyki te dostarczane są do klientów, a nie pacjentów, w tradycyjny legalny sposób.

Jeżeli więc interesujecie się tematem obrotu narkotykami (red. jakkolwiek dziwnie to brzmi), to omawiany The Business of Drugs (pol. Narkobiznes) powinien trafić w Wasze gusta. Amaryllis Fox przykłada się do swojej pracy i jeździ po całym świecie, aby zaglądnąć tam, gdzie nie zagląda normalnie żaden niewtajemniczony człowiek. Oczywiście musimy brać na poprawkę jej poglądy. Pracowała ona przez lata w CIA, więc ma po tym względem zrytą banię ideologią i propagandą amerykańską. Widać to w jej wypowiedziach w temacie demokracji w przypadku wizyty w Mjanmie (dawna Birma) oraz podejścia do wolnego rynku. Nie mniej jednak poświęciła ona sporo czasu na przygotowanie materiałów pod ten miniserial. Efekt końcowy możemy natomiast obejrzeć na platformie NETFLIX.

Udostępnij w social mediach