Star Wars: The Clone Wars – SEZON 1 – Recenzja

Star Wars: The Clone Wars (pol. Gwiezdne wojny: Wojny klonów). Amerykański serial animowany science-fiction (z animacją komputerową). Twórcą serialu jest George Lucas, a reżyserem i jego głównym scenarzystą jest Dave Filoni. Produkcja ta jest częścią wielkiej gwiezdnej sagi Star Wars, stworzonej również przez George’a Lucasa. Serial jest sequelem filmu Star Wars: The Clone Wars, który obecnie traktowany jest równocześnie jako pilot tego serialu. Za produkcję serialu odpowiada natomiast Lucasfilm (obecnie Disney), Lucasfilm Animation (obecnie Disney), Lucasfilm Animation Singapur (Industrial Light & Magic -> obecnie Disney) oraz Polygon Pictures (japońskie studio animacji komputerowej).

GATUNKI : animowany / animacja komputerowa / science fiction / space opera / wojenny / przygodowy / akcja
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy sezon serialu Star Wars: The Clone Wars liczy 22 odcinki. Premierowo był on nadawany na kanale Cartoon Network od 3 września 2008 roku do 20 marca 2009 roku.

Star Wars: The Clone Wars – SEZON 1 – Recenzja

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o losach z frontu wojennego galaktycznej wojny domowej, w której ścierają się ze sobą siły Republiki oraz Separatystów. Mistrz Yoda pragnie namówić Toydarię do opowiedzenia się po stronie Republiki. Podąża więc na spotkanie z królem Toydarii Katuunko. O planach założenia na Toydarii republikańskich baz wojskowych dowiadują się również Separatyści. Hrabia Dooku w kontrofercie proponuje gwarancję bezpieczeństwa w postaci bardziej licznej armii droidów. Na planetę wysyła swoją adeptkę Asajj Ventress. Ta ma bardziej zadbać o to, aby Yoda nie pojawił się na negocjacjach.

Statek Wielkiego Mistrza Jedi trafia pod ostrzał fregaty typu Munificent. Ten jednak ląduje wraz z kilkoma żołnierzami klonami na umówionym księżycu. Na łączach holograficznych informuje króla Katuunko o swoim przybyciu. Obecna przy tym Asajj Ventress sugeruje, aby Yoda udowodnił swoją wartość dla Toydarii. Jeśli przeżyje pojedynek z jej doborowym oddziałem, to król wówczas przyjmie ofertę Republiki. Jeśli polegnie, to wówczas zgodzi się na ofertę Konfederacji Systemów Niezależnych.

Ventress wysyła na Yodę droidy bojowe. B1 nie mogą się jednak przedrzeć czołgami przez zarośla księżyca. Atak na Yodę przeprowadzają więc piechotą. Mistrz Yoda kolejno eliminuje agresorów. Następnie serwuje swoim żołnierzom odpoczynek w pobliskiej jaskini. Klonom kończy się jednak amunicja. Stąd Yoda przy użyciu mocy samodzielnie eliminuje zbliżającą się kolumnę czołgów. Po tej spektakularnej akcji król Katuunko podejmuje decyzję na rzecz Republiki. Dooku jednak nie przyjmuje odmowy i nakazuje Ventress zabić króla. Na jego szczęście na miejscu zjawia się Yoda z klonami. Ten rozbraja i upokarza Ventress, która ratuje się ucieczką, a Toydaria przyjmuje ofertę Republiki. Wojna jednak trwa w najlepsze i do takich starć dojdzie jeszcze na wielu jej frontach.

Star Wars: The Clone Wars – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

W 2008 roku na kanale Cartoon Network miał premierę serial ze świata Star Wars. Na takie coś fani Star Wars czekali długie lata. Oczywiście poprzedzał go już jeden serial animowany Genndy’ego Tartakovsky’ego, który również opowiadał o Wojnie Klonów. Nowy Star Wars: The Clone Wars (pol. Gwiezdne wojny: Wojny klonów) jest jednak robiony z większym rozmachem. To ponownie serial animowany, ale tym razem odrzuconą klasyczną animację. Produkcja ta stosuje animację komputerową, a sam serial bardziej jest przeznaczony dla szerszej publiki, niż tylko dzieci zafascynowanych galaktyką Star Wars.

Pierwszy sezon liczy 22 odcinki i fabularnie wciąga nas w wojenny wir wydarzeń okrutnej wojny domowej, która targała wówczas Republiką. Sam wybuch konfliktu ukazuje nam film aktorski „Episode II: Attack of the Clones„. Serial jest natomiast kontynuacją filmu animowanego Star Wars: The Clone Wars. To w nim poznajemy całkiem nową postać, jaką jest Ahsoka Tano – padawanka Anakina Skywalkera.

Nowy serial animowany jest pełen akcji i wydarzeń z frontu wojennego. Wojna z miesiąca na miesiąc pochłania nowe systemy planetarne galaktyki Gwiezdnych Wojen. Każdy odcinek otwiera oficjalny komunikat z frontu. Narratorem serialu informującym widza o nowych wydarzeniach wojennych jest Tom Kane. Komunikat ten z reguły naświetla nam krótko wydarzenia z poprzedniego odcinka, a także wydarzenia wprowadzające do każdego kolejnego epizodu. Te w serialu Star Wars: The Clone Wars tworzą nam mini wątki, składające się na kilka następujących po sobie epizodów. To swoisty story arc, który fabularnie przenosi nas w różne miejsca toczącej się wojny. Czasami historie te dotyczą misji dobrze nam znanych Jedi. Innym razem to historie bardziej skupiające się na klonach, czyli filarze Wielkiej Armii Republiki. Dzięki temu poznajemy bliżej postacie poszczególnych klonów. Zarówno tych szeregowych, jak chociażby w odcinku o rekrutach ze stacji Pastil w systemie Rishi, jaki i oficerów w osobach Rexa, czy Cody’ego.

Star Wars: The Clone Wars – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Omawiany serial animowany jest typową produkcją wojenną. Chociaż z drugiej strony nie taką typową, bo dotyka przecież gatunku science fiction. Niektóre źródła nazywają go więc military science fiction. Widzom serwuje on więc batalie kosmiczne, jak i naziemne pojedynki żołnierzy klonów z droidami bojowymi. Z jednej strony mamy więc walkę republikańskich krążowników klasy Venator z fregatami Separatystów typu Munificent. Na główne danie dostajemy cały story arc poświęcony atakowi na Malevolence. To flagowy okręt Separatystów, którym dowodzi generał Grievous. Z drugiej strony dostajemy inwazje droidów na planety sprzyjające Republice. Czasami z ich strony dochodzi do negocjacji, jak w pierwszym odcinku o Yodzie, zmierzającym na Toydarię. Innym razem mamy natomiast brutalną okupację, jak pod koniec pierwszego sezonu w story arc opowiadającym o odbiciu planety Ryloth.

Oczywiście nie da się ukryć, że serial Star Wars: The Clone Wars operuje utartymi schematami. Na nich oparte są wszystkie produkcje Star Wars. Widzowie muszą wiedzieć, że toczy się walka między dobrem a złem. Ci dobrzy są zdefiniowani po stronie rzekomo miłujących pokój Jedi. Władający mocą w pojedynkę eliminują jednak więcej wrogów, niż jest w stanie tego dokonać jakikolwiek żołnierz z formacji klonów. Drugą stronę medalu stanowią ci źli, czyli Konfederacja Systemów Niezależnych. Nazywana jest ona również oficjalnie Separatystami. Ma ona kilku liderów, choć faktycznie sterowana jest przez jedną tajemniczą postać. Co ciekawe, jej tożsamości nie znają nawet potężni mocą członkowie Rady Jedi.

Poruszając się wokół tych schematów widzowie nie mogą stracić gruntu pod nogami. Serial więc zawsze w różnych momentach przypomina im, kto tu jest tą dobrą stroną niszczycielskiego konfliktu. Wyjątkiem od tej reguły jest story arc poświęcony rasie miłujących pokój Lurmenów. Ci za sprawą swojego wodza Tee Watt Kaa negują postępowanie Jedi. Jego opinia rzuca inne światło na całą wojnę i jednorazowo zmusza widza do refleksji w temacie całego zbrojnego konfliktu.

Star Wars: The Clone Wars – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 3

Animowany Star Wars: The Clone Wars (pol. Gwiezdne wojny: Wojny klonów) jest przesiąknięty wojną, na co wskazuje nazwa serialu. Ciężko więc jest tu mówić o serialu dla dzieci. Baa, nawet ciężko tu mówić o takiej typowej produkcji familijnej. Jednak dzięki temu jest on skierowany do szerokiej publiki, a taką niewątpliwie jest światowa społeczność Star Wars. Ta w produkcji tej dostaje masę smaczków ze swojego ukochanego fikcyjnego wszechświata. Przez serial przeplatają się bowiem statki gwiezdne różnych typów, jakie brały udział w wojnie domowej pomiędzy Republiką a Separatystami. Ponadto działania planetarne serwują widzom całą gamę droidów bojowych walczących po stronie Konfederacji Systemów Niezależnych. Po drugiej stronie mamy natomiast pojazdy klonów oraz same klony, które w serialu tym nie chcą być jedynie anonimową stroną konfliktu. Poza identyfikatorami mają oni więc swoje imiona. Często widzowie mają okazję poznać bliżej ich przygody, przy okazji różnych wątkach militarnych.

Twórcy serialu dbają jednak również o to, aby produkcja nie prezentowała jedynie gęstej atmosfery samych wojennych pojedynków. Mamy więc rozładowywanie napięcia humorem. Za stronę humorystyczną odpowiadają głównie droidy bojowe. To zarówno dialogi między nimi, jak i podejmowane przez nich działanie. Czasami za warstwę humorystyczną ma ponownie odpowiadać Jar Jar Binks. Wielu fanów Star Wars wieszało psy na tej postaci po premierze „Star Wars: Episode I – The Phantom Menace„. Muszą oni jednak przełknąć powtórkę z rozrywki, bo Jar Jar teraz jako Ambasador Binks również momentami ma ich zabawiać swoją niezdarnością.

Oczywiście serial nie zapomina o samych Jedi. Mamy wiele wątków dotyczących Obi-Wana Kenobiego oraz Anakina Skywalkera i jego padawanki. Jednym razem ich osobiste misje są kluczowe dla pokoju w galaktyce. Tej targanej wciąż nowymi konfliktami, jak chociażby w odcinku o tajemnicy Orto Plutonii. Innym razem dostajemy specjalna misję mistrzów Jedi po antidotum na chorobę wywołaną Wirusem Błękitnego Cienia.

Star Wars: The Clone Wars – SEZON 1 – Recenzja – O DUBBINGU

O samym serialu realny fan Star Wars może pisać na kilkanaście rozdziałów takiej recenzji. Jednak aby tego uniknąć rzućmy teraz okiem na osoby, które udzielają głosu postaciom występującym w produkcji animowanej Star Wars: The Clone Wars. Te bowiem zostały fantastycznie dobrane do swoich aktorskich odpowiedników. Szczególnie w przypadku Jedi ich głos jest praktycznie nie do rozróżnienia z głosem Haydena Christensena, czy Ewana McGregora. Stąd kolejno: głosu postaci Anakina udziela w tej produkcji Matt Lanter. Aktorsko wystąpił on jako Wyatt Logan w serialu „Timeless„. To również Liam Court w nowej wersji „90210„. Dubbingował on także w serialu „Ultimate Spider-Man„.

Obi-Wan Kenobi, to w rzeczywistości James Arnold Taylor. To zawodowy dubbingowiec, który swojego głosu udzielił chociażby w serialu „Johnny Test„. Kenobiemu głosu natomiast udzielał również w animacji Genndy’ego Tartakovsky’ego.

Ahsoka Tano, to dubbingowo Ashley Eckstein. W pozostałych serialach animowanych Star Wars również udziela ona głosu tej postaci.

Różnym klonom swojego głosu udziela tu Dee Bradley Baker. Od lat jest on zaangażowany dubbingowo w serial „SpongeBob SquarePants„. Ponadto udzielał również głosu Klausowi w serialu „American Dad!„.

Za słynne „Roger Roger’ odpowiada Matthew Wood. To on pod swoje skrzydła bierze droidy bojowe w sadze Star Wars i generała Grievousa. Hrabia Dooku w tym serialu to natomiast Corey Burton. Dubbingowo związany między innymi z „Mickey Mouse Clubhouse„.

Padmé Amidala, to dubbingowo Catherine Taber, a Asajj Ventress to w rzeczywistości Nika Futterman. Pracowała ona między innymi przy produkcji „Mickey and the Roadster Racers„.

Co ciekawe głosu C-3PO udziela Anthony Daniels, czyli człowiek, który zawsze wcielał się w tego blaszaka.

Kanclerz Palpatine, to w realu Ian Abercrombie. Serialowo to między innymi Justin Pitt w „Seinfeld„. Epizodycznie zagrał również w trzecim sezonie „How I Met Your Mother„. Admirałowi Wullf Yularenowi oraz Yodzie głosu udziela natomiast narrator serialu Tom Kane.

Star Wars: The Clone Wars – SEZON 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Pierwszy sezon serialu naprawdę może się podobać. I to zarówno przypadkowym widzom, jak i wszystkim fanom Star Wars. Produkcja ta ma właściwie wszystko to, czego oczekiwaliśmy po Gwiezdnych Wojnach. Do tego pierwszy sezon serwuje najciekawsze story arc. W późniejszych sezonach pojawiają się różne głupotki fabularne, ale premierowy sezon jest od nich całkowicie wolny. Jeżeli natomiast w jedenastym odcinku odczuwamy jakby fabularnie brakowało jednego odcinka między 10 a 11 epizodem, to jest to powodem przerwy w emisji i początkiem swoistego sezonu 1B.

Star Wars: The Clone Wars (pol. Gwiezdne wojny: Wojny klonów) to produkcja wysokich lotów. Zrekompensowała ona fanom bardzo długie oczekiwanie na pierwszy aktorski serial ze świata Gwiezdnych Wojen. No i co najważniejsze animacja postaci jest tu wykonana na naprawdę wysokim poziomie. Świetnie odwzorowuje ona wygląd filmowych postaci Star Wars i na tym podłożu bije na głowę poprzedzającą kreskówkę Genndy’ego Tartakovsky’ego.

Serial po premierze dostał zamówienie na kolejny sezon. To był kamień z serca fanów, których zachwyciła pierwsza odsłona tej produkcji wykonanej w animacji komputerowej. Łącznie dla kanału Cartoon Network powstało pięć sezonów tego serialu, ale i na tym nie poprzestano. Baa, już nawet wiele lat po premierze tej produkcji dokręcono kolejny sezon dla platformy Disney+. Oficjalnie nosi on podtytuł The Final Season. No i co trzeba podkreślić, serial ten dodał paliwa pod kolejne animacje ze świata Star Wars. Na koniec nawet jedna z głównych bohaterek tej produkcji, a mianowicie Ahsoka Tano dostała własny serial aktorski. Teraz widać na tych przykładach, że Star Wars: The Clone Wars był kamieniem węgielnym dla świata Gwiezdnych Wojen na srebrnym ekranie. O tym po latach nie możemy zapominać, zważywszy, że dalsze sezony miały swoje słabsze momenty. Pierwszy sezon natomiast błyszczał i on stał się trampoliną dla kolejnych seriali Star Wars wszelkiej maści.

Udostępnij w social mediach