SECRET OF THE WHALES – Miniserial – RECENZJA

SECRET OF THE WHALES (polski tytuł: Tajemniczy świat waleni) – Disney+ ORIGINAL & NATIONAL GEOGRAPHIC. Amerykański dokumentalny serial przyrodniczy National Geographic oraz platformy Disney+. Twórcami miniserialu są Brian Armstrong i Andy Mitchell. Za produkcję miniserialu odpowiada Red Rock Films (studio produkcji przyrodniczych, pod kierownictwem Briana Armstronga) oraz National Geographic (The Walt Disney Company z udziałem mniejszościowym National Geographic Society).

GATUNKI : dokumentalny / przyrodniczy
KRAJ PRODUKCJI : USA

Miniserial SECRET OF THE WHALES liczy 4 odcinki. Premierowo został on udostępniony widzom w całości z okazji Dnia Ziemi, czyli w dniu 22 kwietnia 2021 roku na platformie Disney+ oraz w tradycyjnym przekazie telewizyjnym na kanale National Geographic.

SECRET OF THE WHALES – Miniserial – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial pokazuje widzom głębie zachowań kulturowych tych niezwykłych zwierząt. Ich umiejętności komunikacyjne i skomplikowane struktury społeczne. Wszytko to na przykładzie pięciu różnych gatunków tych ssaków: orek, humbaków, białuch, narwali i kaszalotów. Podczas trwającej 3 lata pełnej przygód podróży, realizowanej w 24 miejscach, dowiadujemy się, że walenie mają zwyczaje znacznie bardziej złożone i podobne do naszych niż to kiedykolwiek podejrzewaliśmy. Za narrację do serialu odpowiada natomiast Sigourney Weaver.

SECRET OF THE WHALES – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 1

Miniserial SECRET OF THE WHALES (polski tytuł: Tajemniczy świat waleni) po swojej premierze odbił się po świecie szerokim echem. Z marszu zyskał nawet Primetime Creative Arts Emmy Award za Outstanding Documentary or Nonfiction Series. Producentem wykonawczym serialu jest filmowiec James Cameron, znany również z zamiłowania do morskich głębin. Przez pewien czas dzierżył on nawet rekord świata w nurkowaniu głębinowym w batyskafie. Ten rekord odebrał mu Victor Vescovo, o czym informowaliśmy przy okazji analizy serialu „Expedition Deep Ocean„. Za produkcję miniserialu odpowiada natomiast Brian Armstrong, za którym stoi świetnie zrealizowany serial o pingwinach „Penguin Town„. Przy takim zestawieniu osobistości filmowych SECRET OF THE WHALES musiał więc okazać się hitem. Czy rzeczywiście finalnie jest takim hitem ? Tu już trzeba głębiej przeanalizować plusy i minusy tej produkcji.

Omawiany miniserial liczy zaledwie cztery odcinki. Te skupiają się na pięciu gatunkach waleni. 5 na 4 ? Tak, bo białuchy i narwale występują w jednym epizodzie, z uwagi na ten sam morski obszar występowania tych ssaków. Pierwszy epizod skupia się na orkach (red. moje ulubione obok delfinów morskie / oceaniczne stworzenia). Ukazuje on orki z różnych obszarów występowania tego gatunku. Wszak orka oceaniczna przepływa przez praktycznie wszystkie otwarte słone zbiorniki wodne naszej planety. Najlepiej czuje się jednak w chłodnej wodzie, więc lubi żyć i polować w pobliżu biegunów Ziemi. W pierwszym epizodzie mamy więc ciekawą prezentację polowania orki na patagońskie lwy morskie. Tylko to nie jest takie standardowe wodne polowanie. Ów orka próbuje zgarnąć te uchatki z plaży. Wykorzystuje do tego fale morskie oraz element zaskoczenia. Wygląda to imponująco, bo zawsze strategie orek są imponujące. Nie ma to jak inteligencja, a tej orki mają w dużej ilości.

SECRET OF THE WHALES – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 2

Wyprawą przyrodniczą do obserwowania tych orek zajmuje się znany przyrodnik morski z ramienia National Geographic, fotograf Brian Skerry. Wpada on na pomysł wspólnego obiadu z orkami. Widząc jak polują one na mantę, sam przygotowuje im te płaszczkę jako podarunek od siebie i podrzuca ją orkom na dno morza. W epizodzie tym mamy więc kilka sekwencji polowań orek. Jednak sporym minusem tego odcinka jest brak zarejestrowanego obrazu walki orek z kaszalotami. Współcześnie już wiemy, że do takich pojedynków dochodzi. Powstaje więc kolejna produkcja przyrodnicza z orkami w roli głównej i nadal brakuje zarejestrowania tego, z całą pewnością spektakularnego pojedynku. [red. jak dla mnie osobiście to spory minus, bo na to liczyłem, gdy za serial z orkami wzięli się specjaliści od morskich i oceanicznych podróży przyrodniczych].

Drugi odcinek miniserialu SECRET OF THE WHALES (polski tytuł: Tajemniczy świat waleni) skupia się na humbakach. Tu filmowcy prezentują widzom specjalną kulturę humbaków. Ich sposób komunikacji jest kulturowo utrwalany. Te morskie ssaki mają jakby swoją tradycję kulturową. Ponadto prowadzą bardzo społeczne zasady w swoim stadzie. Trochę podobnie do nich funkcjonują kaszaloty przedstawione w ostatnim odcinku. To bardzo rodzinne zwierzęta, więc w serialu możemy zaobserwować rodzinne więzi kaszalotów.

W odcinku z kaszalotami obserwujemy też stado w pobliżu Dominiki na Karaibach. Tam lokalna przyrodnik Asha zajmuje się sprawdzaniem, co jadły ostatnio kaszaloty. Co ciekawe, w serialu sfilmowano masowo srające kaszaloty 🙂 No to jest nowość, za którą warto było wręczyć filmowcom tą wymienioną wyżej nagrodę :). Kolejną ciekawostką jest jak Asha sprawdzała, co jadły kaszaloty na obiad. Kobieca przyrodnik grzebała w tych gównach i robiła to jakby nigdy nic gołymi dłońmi 🙂 No co kraj, to obyczaj ;). Trzeba tylko poczekać na moment, aż smakuje każde to gówno dla pewności swoich podejrzeń, niczym Benton Fraser w serialu „Due South„. Jednak uwaga – spoiler ! Tego w serialu nie zaprezentują 🙂

SECRET OF THE WHALES – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 3

Minusem epizodu o kaszalotach jest brak scen polowań kaszalotów. Filmowcy serialu SECRET OF THE WHALES wysuwają tezę, że to bardzo spokojne zwierzęta i poprzestają na tym stwierdzeniu. Dostajemy tylko fragment post-mortem. Dryfującą na wodzie kałamarnicę olbrzymią. No i później oczywiście wygrzebane przez dr Ashę fragmenty jej ciała w odchodach kaszalotów. Słabo więc, jak na realizację serialu o zwierzętach, które Verne i Melville opisywali jako najgroźniejsze oceaniczne potwory, atakujące i okaleczające wszystkie inne morskie stworzenia.

Najciekawszy w całym tym serialu odcinek dotyczy natomiast białuch i narwali. Epizod poświęcony jest głównie białuchom arktycznym. To ich stado obserwujemy pływające po wodach Oceanu Arktycznego. Najbardziej te zwierzęta jednak lubią ujście rzek do mórz, kiedy słodka woda miesza się ze słoną. Powstaje w ten sposób specyficzne żwirowe dno, które białuchy wykorzystują do… tarzania się, jeśli możemy tak to ująć.

Białuchy to ciekawe zwierzęta. Posiadają pełne uzębienie jak delfinowate. Ponadto są to jedyne walenie, którą potrafią poruszać głową, nie obracając się przy tym całym ciałem. Jak to możliwe, skoro nie mają szyi ? To taka zagadka, ale związana jest ona z układem kostnym oraz wyraźnie zaokrągloną częścią głowową tego zwierzęcia. Poza tym wizualnie przyciągają one oko swoim białym ubarwieniem. Dzieci białuch różnią się kolorem, ale po latach nabierają taką samą barwę jak ich rodzice. Oczywiście dzieci trzymają się swoich matek, a te bardzo się o nie troszczą. W serialu mamy nawet scenę, jak jedno dziecko odłącza się od stada i matka nawołuje je wydając charakterystyczne dla waleni dźwięki.

SECRET OF THE WHALES – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 4

W serialu SECRET OF THE WHALES (polski tytuł: Tajemniczy świat waleni) mamy też przedstawioną ciekawą scenę ataku niedźwiedzia polarnego na zbliżające się białuchy. Misiek nie w ciemię bity wie, że jedzenie z takiej białuchy wystarczy mu za kilka mniejszych posiłków. Grunt to dorwać te walenie zanim bardziej wypłyną w otwarte morze. Problem tylko taki, że choć niedźwiedź polarny dobrze pływa, to siłą rzeczy jest wolniejszy od zwierząt morskich. Jedyne co mu w takiej sytuacji pozostaje to atak z zaskoczenia w obszarze między lodowymi krami.

A gdzie w tym wszystkim narwale ? One również dostają tu swoje przysłowiowe pięć minut. W serialu to trochę więcej niż pięć minut, ale mamy okazję zaobserwować również te interesujące walenie. Mają one charakterystyczny duży róg. W rzeczywistości to ząb, bo nawet pełna nazwa tego zwierzęcia to narwal jednozębny. Ten wydłużony kieł może mieć nawet trzy metry długości. Podobno pełni on u nich funkcję sensoryczną. Poza tym zwierzęta te często natrafiają na białuchy. Pływają po tych samych wodach i generalnie oba gatunki zalicza się do rodziny narwalowatych. Przyrodnikom jednak udało się sfilmować taką interakcję obu gatunków, jaką wcześniej nie mieliśmy okazji nigdy obejrzeć.

Z całą pewnością odcinek o białuchach i narwalach może zaciekawić widza. Wszystkie odcinki tego serialu są natomiast opatrzone w oryginale narracją Sigourney Weaver. To aktorka dobrze nam znana z filmów o Obcym. Za rolę Ellen Ripley była nawet nominowana przez Academy Awards do Oscara. No, a że to horror science-fiction, to wiadomo, że na nominacji się skończyło, bo Akademia od zawsze pogardza filmami science-fiction.

SECRET OF THE WHALES – Miniserial – Recenzja – PODSUMOWANIE

Miniserial SECRET OF THE WHALES (polski tytuł: Tajemniczy świat waleni) ma kilka świetnie nakręconych scen. Brakuje tu natomiast sekwencji morskich pojedynków orek, czy kaszalotów. No i przede wszystkim ciągle brakuje nakręcania bezpośredniej walki między tymi gatunkami. [red. dla mnie to duży minus, bo czekam na to od lat i doczekać się nie mogę]. Zastanawia również pominięcie w serialu płetwala błękitnego. Może dlatego, że samo National Geographic ma w swojej ofercie oddzielny film o tym największym stworzeniu naszego globu. Ponadto każdy odcinek tej produkcji jest na końcu opatrzony komentarzem Jamesa Camerona. Wyjątkowy producent wykonawczy, to i wyjątkowo ma okazję zabrać tu głos.

Jak widać po analizie omawiany miniserial ma swoje plusy i minusy. Trochę żal, że produkcja skupia się wyłącznie na pięciu gatunkach. Jednak jest to wszystko związane z wyprawą przyrodniczą Briana Skerry’ego. Gdyby skupiał się on na szerszej gamie gatunkowej, to całość rozmyłaby się na drobne. No chyba, że swojej pracy poświęciłby więcej niż trzy lata morskich podróży. Finalnie jednak wyszło jak wyszło i nie moglibyśmy mieć pretensji, gdyby ten czas był idealnie wykorzystany. Nie jest to jednak produkcja kompletna, skoro mięsożerne kaszaloty nie pokazano tu nawet jako drapieżniki atakujące inne stworzenia. Dziwne… delikatnie mówiąc. Jednak jeśli te braki nie będą Wam przeszkadzać, to serial wart jest obejrzenia, szczególnie z uwagi na rzadko eksponowane na ekranie białuchy.

Udostępnij w social mediach