SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA – czyli o tym, jak depcze się własność intelektualną

Dzisiaj w jubileuszowym pięćdziesiątym artykule na łamach Seriale Srebrnego Ekranu, chcę na chwilę odejść od recenzji serialowych i zwrócić uwagę na światowy problem w branży filmowej – deptania własności intelektualnej.

Nie jest to nic nowego i nie dotyczy to tylko naszego kraju. W przeszłości wielokrotnie bagatelizowało się problem ze względu na niską szkodliwość społeczną. Jednak w ten sposób wszelkie prawa autorskie dotyczące scenariuszy filmowych/serialowych oraz tytułów dzieł filmowych/serialowych nie są praktycznie objęte żadną ochroną. Przepisy dotyczące praw autorskich w tych kwestiach, to jedynie tzw. prawo na papierze.

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA –
ZMIANA ORYGINALNYCH TYTUŁÓW – logika i celowość działania.

Osoby, które dużo oglądają filmów lub/i seriali zauważają, jak częste jest to zjawisko. Produkcje zagraniczne, które trafiają do polskich kanałów dystrybucji, zazwyczaj przechodzą wiele metamorfoz. Pierwszą z nich jest nadanie polskiego tytułu. Skoro zagraniczny film ma trafić do polskich kin, albo zagraniczny serial ma trafić do polskiej telewizji, to rzeczywiście wypada go przetłumaczyć na język urzędowy naszego kraju. Ma to jakieś logiczne uzasadnienie, chociaż nikt z zewnątrz nie narzuca takiego obowiązku. Poza tym żadną zbrodnią nie jest wyświetlenie w kinach filmu pod oryginalnym tytułem, nawet jeśli jest on prosty to przetłumaczenia na język polski.

Fantazja ponosi zbyt daleko ?

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy osoby odpowiedzialne za oficjalne nadanie polskiego tytułu, zaczynają fantazjować i wymyślać coś wg własnego uznania. Och ile mamy takich przykładów w historii. Chyba najbardziej sztandarowym przykładem, wokół którego powstało wiele żartów tematycznych, jest film z 1987 roku „Dirty Dancing„. Był on wyświetlany w Polsce pod tytułem „Wirujący seks” 🙂

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA – ZMIANA ORYGINALNYCH TYTUŁÓW

Oczywiście czasami przetłumaczenie tytułu może budzić problemy. Pamiętam kultowy horror w Polsce emitowany jako „Duch„. W oryginale to „Poltergeist„. Słowo to nie ma jednego polskiego odpowiednika. Można to tłumaczyć i tłumaczy się nawet w książkach z zakresu demonologii (tak – jest taka nauka) jako – stukający duch.

Żart czy głupota ?

Co innego jeśli zmienia się tytuł celowo. Tak wg widzi mi się pomysłodawcy. Dostajemy wtedy porcje absurdu, mieszającego się ze śmiesznością. Nie trzeba szukać daleko. W tym roku w polskich kinach był wyświetlany film na bazie komiksów Marvela – „Ant-Man and the Wasp„. Autor polskiego tytułu wpadł na taki pomysł, by film opieczętować tytułem „Ant-Man i Osa„. Eeyy pierwszy człon po angielsku, później polski spójnik „i” oraz drugie słowo po polsku. Nawet na to nie da się patrzeć ! Apel otwarty do autora polskiego tytułu tego filmu. Autorze polskiego tytułu, jesteś idiotą ? Czy może masz takie specyficzne poczucie humoru, którego ja nawet nie ogarniam ?

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA –
ZMIANA ORYGINALNYCH TYTUŁÓW – czy kogoś to bawi, jeśli robi to celowo ?

Powyższy przykład to element albo zabawy, albo głupoty. W świecie serialowym także mamy wiele zmian w oryginalnych tytułach. Weźmy na tapetę „Prison Break„. Serial był w Polsce pierwotnie emitowany w czasach, kiedy panował jeszcze wielki strach przed zostawianiem oryginalnych tytułów. Tylko, że zamiast wydać serial jako „Ucieczka z więzienia„, autor polskiego tytułu usilnie próbował wymyślić coś bardziej chwytnego. Stąd dostaliśmy tytułowe nawiązanie do fabuły pierwszego sezonu, czyli „Skazany na śmierć„.

Lekki odwilż ?

W późniejszym czasie ten strach przez zostawianiem oryginalnych tytułów powoli odchodził w niebyt. Jednak ma to miejsce dopiero w obecnej dekadzie. To dobrze, bo już się bałem, że będą usilnie tłumaczyć na język polski nawet związki frazeologiczne. Zdarzało się jednak bez kombinowania. Serial „Breaking Bad” był emitowany pod oryginalnym tytułem. Można ? Widać, że można.

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA –
DODAM COŚ OD SIEBIE – zabawa w dorzucanie swoich trzech groszy.

Całkowita zmiana tytułu to jedno, a dodawanie do tytułu coś od siebie, to jeszcze inna kwestia. Przyszła nowa dekada i zaczęły się pojawiać w polskiej telewizji tytuły oryginalne. Na początku robiono to bardzo nieśmiało. A jeszcze w poprzedniej dekadzie wykształciła się moda na łączenie: oryginalny tytuł + polskie tłumaczenie. Przykład -> „LOST: Zagubieni„. Do dzisiaj w polskich mediach, w niektórych strefach ta moda się utrzymała. Przykład: „The Crossing. Przeprawa„. Gorzej jednak jak tłumaczenie nie jest prawidłowe. Tu na myśl przychodzi „The Gifted: Naznaczeni„. Nie trzeba być specem od języka angielskiego, aby wiedzieć, że The Gifted wcale nie znaczy naznaczeni.

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA – DODAM COŚ OD SIEBIE – swoje trzy grosze.

Wróćmy jednak do tematu dorzucania swoich trzech groszy. Z tym momentami w polskiej telewizji jest spory wysyp. I tu nie ma żadnej logiki i żadnego wytłumaczenia. Można śmiało powiedzieć, że jest to celowe działanie polegające na ingerowaniu w oryginalne prawa autorskie pierwotnych tytułodawców. W całej tej dekadzie przykładów można znaleźć wiele. Podam tylko kilka: „Outcast: Opętanie” albo „Blindspot: Mapa zbrodni„. Ktoś tu ma dobrą zabawę, aby koniecznie dorzucić coś własnego.

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA – DODAM COŚ OD SIEBIE

I to tak się ciągnie do dnia dzisiejszego. Ostatnio zacząłem oglądać serial oryginalny HULU „The First„. Dowiedziałem się wcześniej, że w Polsce Canal+ wykupił licencje na emisję tego serialu w naszym kraju. Postanowiłem poczekać do polskiej emisji na nc+, skoro płaci się za to dziadostwo (ze względu na sport) to może zrobię wyjątek i pooglądam także tam coś serialowego. Chociaż 100% seriali nc+ jest emitowanych ze sporym opóźnieniem, co od zawsze jest skandalem, bo są to płatne kanały premium. No ale frajerzy w Polsce płacą spore pieniądze za nc+ i jest to już inna historia (chyba, że robią to ze względu na sport, to ma to jakieś uzasadnienie).

Wracając jednak do serialu HULU. Tu autorzy polskiego tłumaczenia znowu musieli koniecznie dorzucić własne trzy grosze i na CANAL+ SERIALE „The First” jest emitowany jako „The First. Misja na Marsa„.

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA –
SCENARIUSZ ? – przerobimy go wg własnej wizji.

Tytuły to jedno. Całe scenariusze przechodzą także sporą metamorfozę. Jest to szczególnie widoczne w produkcjach animowanych. Sztandarowy przykład to „Shrek„. Tam zmieniono niemal 20% oryginalnego scenariusza. Czy to jest też niska szkodliwość społeczna ? To przecież okradanie twórców z własności intelektualnej. Oczywiście nikt tego nie ścigał, a prawdopodobnie twórcy z DreamWorks nie mają o tym pojęcia, jak bardzo okradziono ich w sferze własności intelektualnej.

SCENARIUSZ – nożyce w ręce

Najczęściej właśnie mamy do czynienia z grzebaniem w oryginalnym scenariuszu w produkcjach komediowych. Jakiś gigant jeden z drugim, ubzdurał sobie, że trzeba zagraniczny humor filmu/serialu dostosować do polskiego odbiorcy. I pod tym względem istnieje wielka wolna amerykanka. Zmieniane są kwestie aktorów, czy postaci animowanych. Wycina się oryginalne kwestie, zastępując je własnymi fantazjami. Czasami idzie to tak daleko, że finalnie otrzymujemy w naszym kraju wyciętą 1/5 oryginalnego scenariusza. Jeżeli to nie jest złodziejstwo w biały dzień, to co nim jest ?

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA –
WALKA Z WIATRAKAMI – walczyć z tym, czy olać temat ?

Z piractwem w sieci walczy się od lat. Często jest to jak walka z wiatrakami. Jednak poszczególne podmioty próbują temu przeciwdziałać. Na szali są duże pieniądze, które przez piractwo w internecie tracą twórcy. Tam szkodliwość jest duża, bo uderza w ich portfele. Są tworzone różne stowarzyszenia oraz organizacje o zasięgu międzynarodowym. Komisja Europejska zmieniła nawet przepisy w tej sprawie, by dopomóc w walce w tej sferze własności intelektualnej.

A co z ochroną innych praw ?

Jednak nikt nic nie robi w kwestiach poruszonych w tym artykule. Jakby nikomu to nie przeszkadzało. A przecież jednak komuś przeszkadza. Będąc twórcą każdego drażni, jeżeli ktoś przekształca w jakikolwiek sposób jego pierwotny obraz dzieła. Może tym także przydałoby się prawnie zająć, bo ochrona własności intelektualnej w kwestii scenariuszy filmowych i serialowych to jak widać czysta fikcja.

SCENARIUSZOWA WOLNA AMERYKANKA – słowo końcowe.

I na koniec by było jasne – to nie tylko dotyczy Polski. Gdyby tak było, to by po kilku sprawach w trybunałach międzynarodowych, Polska beknęłaby potężne kwoty kary i by się odechciało w tym kraju takich manewrów. To jednak problem szerszy. Przykłady w artykule dotyczą polskiego rynku branżowego, by pokazać na przykładach skalę zjawiska. Jednak ma to miejsce także w innych krajach. Pamiętam jak byłem mały oglądałem (mimo braków językowych) filmy i bajki z niemieckiego SAT.1 oraz ProSieben. Też zauważałem w pierwszej kolejności zmianę oryginalnego tytułu amerykańskiego, który w żaden sposób po obróbce naszych zachodnich sąsiadów, nie przypominał tytułu pierwotnego. Jest to więc zjawisko powszechne i pytanie pozostaje, czy ktokolwiek zajmie się tą kwestią od strony prawnej, by takie zjawiska nie miały nigdy miejsca ?

Udostępnij w social mediach