Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q. Tak możemy powiedzieć, bo właśnie serwis VOD Quibi jest wygaszany. Kurtyna zapada i platforma Quibi przechodzi do historii jako porażka na polu streamingu. Porażka kosztująca ponad 2 miliardy dolarów.

Co do tego przykrego końca doprowadziło ? Dlaczego twórca platformy Jeffrey Katzenberg 21 października 2020 roku zapowiedział zamknięcie platformy z dniem 1 grudnia 2020 roku ? O tym i o innych kulisach upadku platformy Quibi w niniejszym artykule.

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q – a miało być tak pięknie

Platforma streamingowa Quibi wystartowała 6 kwietnia 2020 roku. Jej budowa rozpoczęła się dwa lata wcześniej. Wówczas w sierpniu 2018 roku Jeffrey Katzenberg zainicjował nowy projekt, który miał być (a równocześnie nie miał być) konkurencją dla wielkich graczy światowego streamingu, takich jak Netflix, czy Amazon Prime Video. Platforma ta miała być innowacyjna w swojej formie i miała być adresowana wyłącznie do widzów oglądających treści video na swoich smartphonach. Czym było Quibi pisaliśmy przy okazji zapowiedzi tej platformy. Najwięcej szczegółów działania usługi poznaliśmy na targach CES 2020 w Las Vegas. Po nich właśnie na stronie Seriale Srebrnego Ekranu zaprezentowaliśmy artykuł „Quibi, czyli seriale na telefonach„, by naświetlić czym jest nowa platforma. Można zajrzeć do tego artykułu, bo nie był on w żaden sposób zmieniany, poza aktualizacją dotyczącą szerszej dostępności tej usługi.

 

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q. Jednak jak do tego doszło, po tak hucznych zapowiedziach ? W artykule „Quibi, czyli seriale na telefonach” widać sceptycyzm wobec tej usługi z uwagi na sam sens odbioru treści wyłącznie na smartphonach. Co za przyjemność oglądać seriale na małych ekranikach telefonów. Jednak artykuł ten niesie znamiona kredytu zaufania. Wszak były szef Disney’a Jeffrey Katzenberg przy tworzeniu platformy zaprosił do współpracy całą śmietankę branży kinematograficznej. Wśród nich nie zabrakło The Walt Disney Company, Comcastu ze swoim NBCUniversal, czy Sony ze swoim Sony Pictures. Ponadto do współpracy zaprosił AT&T z WarnerMedia, Liberty Global z zapleczem Horizon TV, ViacomCBS (z Paramount Pictures i cała rodziną CBS) i Lionsgate ze swoim STARZ. Zagraniczne zaplecze uzupełniać miało brytyjskie BBC i nawet chińska Alibaba Group. Wszystko po to, aby postawić kropkę nad „i” w akcentowaniu rozmachu jaki mu towarzyszył przy budowie tej innowacyjnej platformy.

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q – pierwotne marzenia, a rzeczywistość

Nie da się odmówić rozmachu Quibi. Jeffrey Katzenberg nie posiadając zaplecza żadnej wielkiej wytwórni filmowej, zrobił właściwie to co powinien. Zaplecze te przygotował poprzez umowy partnerskie. Wszystko ładnie i pięknie, ale gdzie jest w tym wszystkim klient, czyli odbiorca tych treści. Platforma ta była dedykowana widzom oglądającym video na ekranach telefonów. Miała być tym samym wolna od konkurencji.

Ponadto swą innowacyjnością miała być inna niż pozostałe platformy działające wcześniej na rynku. Również te, które debiutować miały w 2020 roku. A ten rok przyniósł nam przecież kolejne duże platformy, bo dostaliśmy HBO MAX od AT&T, z ich perłą kinematograficzną, czyli WarnerMedia. Otrzymaliśmy również platformę Peacock od NBCUniversal. Ich właściciel Comcast nareszcie również wszedł w klasyczne buty streamingu. Zaczął skupiać w jednym miejscu treści od jednej z największych telewizji, czyli NBC oraz jednej z największych wytwórni filmowych, czyli Universalu.

Czy to wszystko dawało Quibi prawo mówić o byciu wolnym od konkurencji na tym polu ?
Konkurencja była, jest i będzie. Przecież seriale z wyżej wymienionych platform również możemy oglądać na ekranach naszych telefonów. Każdy serial z takiego chociażby Netflixa możemy sobie odpalić na naszym smartphonie i dostaniemy mniej więcej takie same doznania audiowizualne, jak w przypadku omawianej dzisiaj Quibi.

OK. Te materiały od Quibi były specjalnie do tego dostosowane odpowiednim kadrowaniem już podczas ich produkcji. Czy jednak dla zwykłego widza ma to jakiekolwiek znaczenie ? Poza tym Jeffrey Katzenberg od początku okłamywał ludzi, że jest to nowa i całkowicie innowacyjna platforma. Na dalekim wschodzie Azji takie serwisy VOD już istniały od jakiegoś czasu. Możemy tu przytoczyć chociażby Oksusu, znany obecnie jako My oksusu. Amerykanie jednak jak zwykle ze swoimi klapkami na oczach nie zauważają, że technologicznie Chiny, Korea i Japonia ich prześcigają i to oni tam jako pierwsi stosują innowacyjne rozwiązania.

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q – brutalna rzeczywistość

Tym samym platforma Quibi już na starcie okazała się jednym z wielu graczy na tym samym polu. Jedyną zaletą była jej powszechna dostępność. W przeciwieństwie do konkurencji, Quibi od razu zaczęło działać globalnie. Co z tego, jak ograniczona językowo platforma nadal pozostawała w zainteresowaniu jedynie lokalnej amerykańskiej publiki. Gdyby podejście do globalnego widza było podobne po partnersku, jak podejście Katzenberga go podmiotów z branży kinematograficznej, to dzisiaj nie mówilibyśmy o tym, że Quibi Wam się gubi. Platforma jednak tak szybko zatonęła, jak szybko pojawiła się na wodzie światowego streamingu.

Platforma Quibi z założenia rezygnowała z multiplatformowych możliwości. Wszystkiego tego, co jest zaletą konkurencji. Sama się ograniczyła do widzów wyłącznie smartphonowych. OK. ich jest dość sporo, szczególnie wśród młodej publiki. Jednak co miało ich zmusić do rezygnacji z takiego Netfixa na rzecz Quibi ? Przecież ubogi na starcie content jakoś specjalnie nie zachęca. OK. produkcji Quibi przygotowało wiele, jednak minutowo to ciągle mała baza porównując do innych wielkich serwisów VOD. Poza tym oglądając seriale Quibi zacierało się zapewnienie Katzenberga i Meg Whitman, że nie będą to poszatkowane na drobne filmy. Hmm, ciągle porównując do krótkich seriali animowanych, to jednak produkcje z Quibi wyglądają właśnie jak filmy przepuszczone przez krajalnicę do wędlin. Nie czuć w tym wszystkim jakieś magii. No a te specyficzne kadrowanie, mówiąc kolokwialnie dupy nie urywało 🙂

Sam styl pokazywania treści video to jedno. On nie przypadł do gustu tak dużej części publiki, jaką przewidywał sobie Jeffrey Katzenberg. Do upadku Quibi przyczyniła się również pandemia COVID-19, spowodowana wirusem SARS-CoV-2. No cóż, Katzenberg liczył, że widzowie będą głównie oglądali video z Quibi w autobusach, tramwajach i metrze, podczas dojazdu do szkoły, uczelni, czy pracy. Rzeczywistość pod tym względem okazała się bardziej brutalna.

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q – przyczyny upadku

OK. Niewątpliwie pandemia jest jedną z przyczyn upadku Quibi. Wszelkie lockdowny zrobiły swoje i zamknęły sporą część docelowej publiki w domach. A jak to w domach bywa, lepiej obejrzeć coś na dużym ekranie, niż na małym, bądź co bądź, ekraniku naszego telefonu. Jednak czy młodzież podczas lockdownu przestała używać smartphonów. Panie Katzenberg, pan chyba nie znasz nawyków współczesnej młodzieży 😉 Gdyby Quibi było rzeczywiście jakieś wyjątkowe, to i by podczas lockdownu widzowie korzystali z tej platformy.

Quibi niczym szczególnym się jednak nie wyróżniało. Poza tym własne zaplecze kinematograficzne to dzisiaj podstawa. Na tym gęstym już rynku streamingu każdy gracz branży kinematograficznej ma lub za chwilę będzie miał własną platformę streamingową. By przetrwać rywalizację, to trzeba masowo wziąć się za budowę własnego contentu. Jeżeli natomiast nie miało się tego rodzimego contentu wcześniej, który uzupełniałby bibliotekę VOD, to widzowie nie będą chętni płacić za taką usługę. Przekonało się nawet o tym bogate Apple i teraz uzupełnia ono swoją ofertę APPLE TV+ produkcjami na obcej licencji. I to jest właśnie jeden z kolejnych powodów, dlaczego takie nowe platformy radzą sobie gorzej od starych wyjadaczy z branży.

To nie jest tak, że nikt nowy w streamingu nie osiągnie sukcesu Netflixa. Trzeba mieć tylko bogate w treści zaplecze. Pokazał to Disney ze swoim Disney+, który mimo fatalnej polityki w zakresie ekspansji globalnej, zgromadził pokaźną liczbę użytkowników. Teraz ma zamiar zrobić to samo, z inną przejętą przez nich indyjską platformą streamingową. To się udaje, jeśli ma się na starcie odpowiednią przewagę. Podmioty z zewnątrz mają rzeczywiście pod górę. Stąd może i dlatego najbogatszy na świecie Walmart, poza kupionym VUDU i wcześniejszymi zapowiedziami, na razie wstrzymuje się z próbą zawojowania rynku streamingowego. Przecież pod tym względem nie różni go nic do takiego Quibi czy APPLE TV+.

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q – słowo końcowe

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q. Bardzo przewidywany koniec. Powodów porażki jest wiele i wcale nie jedynym jest pandemia, jak to sugeruje Jeffrey Katzenberg. Ten jednak szedł w zaparte i nie dostrzegał innych powodów upadku platformy. Pod koniec funkcjonowania platformy jej twórca z powodu pandemii umożliwił oglądanie treści z Quibi poza ekranem telefonu, dzięki przesyłowi obrazu. Na takim Apple TV pojawiła się nawet appka od Quibi. Dzięki Apple Airplay można było przerzucić obraz z telefonu na solidnie duży ekran telewizora. [red. sam dzięki temu nadrobiłem wcześniej udostępniane produkcje. Mnie osobiście zraża oglądanie seriali na telefonie. Nawet kombinowałem wcześniej jak to zmienić dzięki różnym emulatorom. Tutaj jednak nawet niezawodny wcześniej BlueStacks zawodził, bo nie dało się uruchomić w trybie pełnoekranowym produkcji z Quibi.].

Na nic to wszystko się zdało, bo Quibi generalnie wypadał blado na tle konkurencji. Tej samej konkurencji, której Jeffrey Katzenberg miał rzekomo nie posiadać. Quibi miało być jedyne w swoim rodzaju. Tylko mówił to Amerykanin z klapkami na oczach, bo takie serwisy jak Quibi na dalekim wschodzie Azji istniały już wcześniej. Dlatego jeśli następnym razem jakiś Amerykanin będzie Wam wciskał, że wymyślił coś innowacyjnego, to popatrzcie czy to już nie funkcjonuje w Korei, Japonii, Chinach, czy Singapurze 😉

Quibi Wam się gubi, czyli koniec Q, który następuje z dniem 1 grudnia 2020 roku. Zaledwie po niecałych ośmiu miesiącach po starcie platformy. To da do myślenia tym, którzy uważają, że bez wcześniejszego doświadczenia w branży kinematograficznej zawojują rynek streamingowy. Może taki upadek Quibi da do myślenia nowym podmiotom. Natomiast starym wyjadaczom branży zasugeruje jak powinni traktować swoich klientów, by ci nie doprowadzili do ich upadku.

Udostępnij w social mediach