Quibi, czyli seriale na telefonach

Quibi, czyli seriale na telefonach. Już niebawem ujrzy światło dzienne. Premiera nowej platformy – 6 kwietnia 2020 roku. Trochę w cieniu tych wielkich graczy, ale w całkiem nowym formacie. Czy powalczy ona na już dość ciasnym rynku streamingowym i czy nowy styl okaże się dla niej sukcesem ? O tym dzisiaj w temacie platformy Quibi, czyli seriale na telefonach.

Quibi, czyli seriale na telefonach – ale dokładnie co to takiego ?

Quibi została założona w 2018 roku przez potentata medialnego i producenta filmowego Jeffrey’a Katzenberga. Przez dwa lata przygotowywała content, który będzie przeznaczony dla widzów serialowych (i nie tylko), którzy lubią oglądać produkcje video na swoich smarphonach. Tak – to właśnie wyłącznie tacy widzowie będą adresatami ich treści. To specyficzny serwis, który w przeciwieństwie do znanych już od lat na rynku usług typu: Netflix, czy Amazon Prime Video, nie będzie multi-platformowa. Takie jest jej fundamentalne założenie. Ma ona trafiać w target ludzi (głównie młodzieży, ale przecież nie tylko tacy oglądają seriale na telefonach), którzy procentowo wyłącznie lub niemal wyłącznie oglądają materiały video na swoich smarphonach. Tak właśnie ma wyglądać Quibi, którego premiera już w kwietniu 2020 roku.

O takie coś wymyślił sobie były szef Walt Disney Studios. Niby nic nowego, bo ludzie (red. jak widzę w Polsce dość często) oglądają materiały video na swoich telefonach. Tutaj jednak do tematu twórca tej platformy podszedł bardziej radykalnie. Quibi ma być wręcz dostosowane do oglądania na telefonach. Zobaczymy tam produkcje w krótkich czasowo formatach. Odcinki seriali mają trwać max.10 minut (średnio 6-10 minut na odcinek). W ten sposób będzie wyglądać to tak, jakby jeden film poszatkowano na drobne fragmenty. Jednak strukturalnie ma to być wszystko przemyślane i odpowiednio zrealizowane. Nie będzie to więc wrzucenie jakiegoś filmu pod gilotynę, by go sztucznie poszatkować.

Wszystko ma być robione z głową, czyli z myślą o takim formacie treści. Ma on umilić nam czas, na przykład podczas kilkuminutowego oczekiwania w kolejce do lekarza, czy podczas przejazdu miejskim autobusem lub metrem. Tym samym video to, ma zachęcić później do powrotu i odpalania kolejnego epizodu. Stąd mają to być produkcje cykliczne (red. właściwie nie tylko seriale).

Quibi, czyli seriale na telefonach – czy to ma sens w 2020 roku ?

Dziwne ? Szalone ? Sensowne czy kompletnie oderwane od dzisiejszej rzeczywistości ? W pewnym sensie wydaje się to dublowaniem YouTube’a. To oczywiście pierwotnie wyłącznie była platforma autorskich treści, więc porównanie trochę nie na miejscu. Jednak chodzi o formę przekazu. Ta niby podobna. Na YouTube zawsze większe wzięcie miały krótkie materiały video niż długaśne show autorskie. To zainspirowało twórcę Quibi, do stworzenia nowej platformy, która właśnie przyciągnie tego typu odbiorców, czyli łykających video konsumentów YouTube’a. Przy okazji zaspokoi potrzeby serialomaniaków, którzy często swoje ulubione seriale i tak właśnie oglądają na telefonach.

Z jednej strony to pomysł rzeczywiście szalony i pasujący bardziej do poprzedniej dekady. Natomiast z drugiej strony, chyba nie tylko w Polsce nadal wielu ludzi w ten właśnie sposób konsumuje treści serialowe. (red. taki pogląd wyrobiłem śledząc dyskusje na Facebooku, że w Polsce masa ludzi właśnie wybiera oglądanie na telefonie, zamiast wygodnie na dużym TV). Skoro jest to nawet w 2020 roku powszechna praktyka, to pomysł na taką platformę wcale w takim razie nie jest szalony. To może się udać.

Wystarczy rzucić okiem na inwestorów, którzy zainteresowali się wsparciem pomysłu. Wielkie korporacje i właściciele dużych wytwórni filmowych ogłosiły współpracę z nową platformą. Wśród nich znajdziemy The Walt Disney Company, Comcast ze swoim NBCUniversal, Sony ze swoim Sony Pictures, AT&T z WarnerMedia, Liberty Global z zapleczem Horizon TV, ViacomCBS (z Paramount Pictures chociażby), BBC (największy na świecie nadawca medialny), Lionsgate (ze swoim STARZ chociażby), a nawet chińską Alibaba Group (a Ci to są od wszystkiego). Nooo, to robi wrażenie. Gdyby to był jedynie śmieszny pomysł bogatego szaleńca, to wielcy gracze w branży nie zainteresowaliby się w ogóle tym tematem. Tu jest jednak inaczej. Udzielają wsparcia i tworzą produkcje dla nowej platformy. I chociażby ten fakt sprawia, że trzeba Quibi traktować poważnie.

Quibi, czyli seriale na telefonach w innowacyjnym wydaniu

Platforma Quibi to jednak nie tylko wrzucenie krótkich serialików, które mamy oglądać na smartphonach [red. TAK – będę tak pisał, bo ktoś mi zarzucił dlaczego nie piszę „smartfony”. Dlatego, że mi ręce się wykręcają na klawiaturze przy takich spolszczeniach. Z tego samego powodu nigdy nie piszę Smerfy !!]. Sama platforma ma prezentować również innowacyjne podejście do oglądania na ów smarphonach. To pewien rodzaj interakcji. Dokładnie zaprezentowano to na targach CES 2020 w Las Vegas (red. szczerze – od tego czasu osobiście zmieniłem zdanie o tej platformie, bo traktowałem ją wcześniej jako uwstecznianie ludzi). Chodzi generalnie o obracanie i potrząsanie telefonem, który będzie dostosowywał nam obraz w zależności od ułożenia mobilnego sprzętu. Mało zrozumiałe ? 🙂 To najlepiej pokazać to na filmiku, na którym CEO nowej platformy Meg Whitman, prezentuje te opcje.

Quibi, czyli seriale na telefonach – może to nowy ważny gracz na rynku

Kto wie, może takie coś się dobrze sprawdzi w praktyce i nowa platforma zawojuje rynek. Jej premiera w tym roku jest trochę w cieniu wielkich graczy. Rusza przecież Peacock od Comcast (NBCUniversal), o czym informowaliśmy w artykule „Nadchodzi Peacock„. W 2020 roku także premiera HBO MAX, a ten na starcie ma dla nas sporo do zaoferowania, o czym pisaliśmy w artykule „2020 pod znakiem HBO MAX ?„. A tu przed nimi wystartuje Quibi (red. no chronologicznie przed nimi, bo nawet Peacock we wczesnym dostępie dla klientów Xfinity rozpocznie się 15 kwietnia 2020 roku, czyli już po premierze Quibi). Data premiery może mieć niebagatelne w tym przypadku znaczenie.

Content na starcie też wygląda obiecująco, bo wzięli się za to weterani branży. Dostaniemy chociażby „Spielberg’s After Dark„, wiadomo po nazwie od kogo, czy nową wersję „The Fugitive„, od Kiefera Sutherlanda i Nicka Santory. Na starcie przewidziano kilkadziesiąt produkcji (red. kolejny gracz, który na starcie ilościowo ośmieszy Apple) oraz są już zapowiedzi castingów na całkiem nowe seriale, które w dalszej przyszłości zawitają na tą platformę.

Quibi, czyli seriale na telefonach – słowo końcowe

Jakby się dłużej zastanowić, to przecież kultowe seriale animowane też są / były realizowane w krótkich formatach ok. 7-minutowych. I nikt nie powie, że taka Mickey, Donald czy masę innych kreskówek, chociażby z dawnej wytwórni Hanna-Barbera, nie odniosło sukcesu. Tak może być i tym razem w przypadku seriali aktorskich. Oczywiście czas pokaże jak chłodno lub jak ciepło zostanie przyjęta platforma przez swoich odbiorców. Czasami wielkie studia filmowe i wielkie gwiazdy to nie wszystko, by odnieść murowany sukces. Baa, czasami wielkie pieniądze na starcie to nie wszystko. To wyjdzie w przysłowiowym praniu.

Chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że na starcie z tego prania w Polsce nie skorzystamy 😉 Apple TV+ był po prostu wyjątkiem od reguły. Premiera platformy obejmuje USA i przy okazji sąsiednią Kanadę. W następnej kolejności ma być Australia oraz Zjednoczone Królestwo. Tutaj konkretnych dat jeszcze nie znamy, więc twórca platformy będzie uzależniał dalszą ekspansję od skali sukcesu lub porażki, po 6 kwietnia 2020 roku. (red. no chyba, że coś się niebawem wyklaruje w tym temacie). Amerykańscy widzowie natomiast mogą być pewni, że aplikacja dostępowa do platformy będzie (właśc. już jest) dostępna zarówno na system Android, jak i na iOS. (red. a co ze smarphonami z Fire OS i Harmony OS ? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie ?!?).

Na koniec – jeśli chcecie rzucić okiem jak wygląda strona www tej platformy, to została ona przygotowana do wglądu pod tym adresem -> Quibi.

Udostępnij w social mediach