One Day at a Time – SEZON 1 – Recenzja

One Day at a Time – A NETFLIX ORIGINAL SERIES – Netflix serial oryginalny (do trzeciego sezonu włącznie). Amerykański serial komediowy bazujący na sitcomie z lat 1975–1984. Za rozwój omawianego sitcomu odpowiada Gloria Calderón Kellett i Mike Royce. Za produkcję serialu odpowiada Snowpants Productions (studio produkcyjne Mike’a Royce’a) , Act III Communications (grupa medialna Normana Leara, który był jednym z twórców pierwowzoru), Big Girl Pants Pictures oraz Sony Pictures Television (Sony).

GATUNKI : komedia / sitcom
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy sezon serialu One Day at a Time liczy 13 odcinków. Został on udostępniony widzom platformy NETFLIX w całości w dniu 6 stycznia 2017 roku.

One Day at a Time – SEZON 1 – Recenzja

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o Penelopie Alvarez, byłej amerykańskiej wojskowej kubańskiego pochodzenia. Kobieta obecnie pracuje w przychodni lekarskiej, a dodatkowo jest w separacji i samotnie wychowuje nastoletnie dzieci. W opiece nad dziećmi pomaga jej matka oraz z doskoku pośrednio jej znajomy Schneider.

Właśnie zbliżają się wielkie urodziny jej córki. Penelope namawia Elenę na tradycyjne kubańskie przyjęcie urodzinowe, ale dziewczyna stroni od swoich korzeni i nawet nie zna hiszpańskiego. Ponadto takie imprezy są sprzeczne z jej feministycznymi poglądami, dlatego nie chce się na nią zgodzić. Dodatkowy problem stwarza Penelope jej syn Alex. Ten już za młodu wyrobił w sobie nawyk kombinatorstwa. Penelope pozwoliła mu kupić nowe buty, a ten właśnie zamówił kilka par butów, które wcale nie ma zamiaru kupić. Chłopak jednak chce je wszystkie używać względnie zabezpieczając przed uszkodzeniami, by je później wszystkie zwrócić do sklepu. Ten pomysł szybko wybija mu z głowy jego matka, która za karę odmawia mu zgody na kupno jakichkolwiek butów.

Problemy wychowawcze Penelope to codzienność. Do tego dochodzi jeszcze zespół stresu pourazowego, który towarzyszy kobiecie od czasu powrotu z misji w Afganistanie. To wszystko przyczynia się do tego, że Penelope zaczyna zażywać antydepresanty i myśli o specjalnej terapii dla weteranów wojennych. To szokuje jej matkę, która uważa, że kobieta nie potrzebuje leków, ale męża do wspólnego wychowania dzieci. Lydia Margarita del Carmen Inclán Maribona Leyte-Vidal de Riera wypomina córce, by powróciła do swojego męża Victora Alvareza. Ta jednak tego nie chce, choć jak twierdzi potrzebuje kochającego mężczyznę, który będzie jej wsparciem. Koniec końców Penelope przed samą sobą udowadnia, że potrafi gasić rodzinne spory. Dlatego postanawia udobruchać syna butami, a córce proponuje kompromis imprezowy.

One Day at a Time – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

W 2017 roku platforma Netflix, która w ostatnich kilku latach udowodniła światu, że świetnie się czuje w komediodramatach, serwuje równocześnie komediowy sitcom. Nie sposób jednak nie zauważyć, że jak na sitcom, serial One Day at a Time porusza wiele poważnych tematów. To sprawia, że jest on w pewnym sensie nietypowy i wcale niedaleko mu do klasycznych komediodramatów. W serialu tym poznajemy losy rodziny kubańskich imigrantów na amerykańskiej ziemi. Z fabuły serii poznajemy szybko ich przeszłość. Z niej dowiadujemy się, że ich początki w nowym państwie wzięły się od babci Lydii. Ta w młodości została włączona do programu ewakuacji kubańskich dzieci w ramach amerykańskiego parasola anty-rewolucyjnego. Babcia Lydia z rozrzewnieniem wspomina czasy pięknej i radosnej Kuby. Pielęgnuje kubańską tradycje w nowym miejscu życia, a całą swoją złość kieruje w stronę rewolucji Fidela Castro.

Eh, w serwisie Seriale Srebrnego Ekranu panuje zasada jak najmniej polityki oraz filozofowania w sprawach światopoglądowych. Ciężko jednak przejść wobec serialu One Day at a Time nie zahaczając tematu politycznego. Serial o Kubańczykach robią bowiem Amerykanie, którzy przedstawiają w scenariuszu swój punkt widzenia, a to jest wręcz żałosne. Babcia Lydia wspomina piękne czasy przed dyktatorską Kubą Castro, a w rzeczywistości Kuba była wówczas pod panowaniem dyktatorskiego tyrana Fulgencio Batisty. Był to jednak pachołek Ameryki, dlatego wówczas Amerykanie jakoś nie przejmowali się losem tamtejszych obywateli. Dopiero jak został on obalony przez wroga USA, to nagle młodzi obywatele Kuby stali się dla nich cennym towarem indoktrynacyjnym do ewentualnej późniejszej anty-rewolucji. No ale cóż, dziwne aby w amerykańskim serialu miał panować inny punkt widzenia, skoro tak właśnie się to odbywało. Jedynie śmieszy, że to nie jej córka, czy wnuki prezentują taki sposób myślenia po amerykańskiej indoktrynacji, tylko najstarsza w rodzinie Lydia.

One Day at a Time – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

OK odkładamy politykę na bok. One Day at a Time jest komedią więc serial powinien bawić i śmieszyć. Czy tak jest w rzeczywistości ? To już kwestia gustu, naszego poczucia humoru i wyczucia smaku. Subiektywnie więc : na samym początku komediowo wygląda to dość słabo, ale z odcinka na odcinek One Day at a Time się pod tym względem rozkręca i lepiej potrafi bawić (red. tak przynajmniej było w moim przypadku). Najjaśniejszym punktem na polu komediowym jest w tym serialu niewątpliwie babcia Lydia. Poza tematami politycznymi ciężko jej czegokolwiek zarzucić w tej produkcji. Babcia po prostu wymiata. Dobrze w konwencję sitcomową wpisują się również nastoletnie dzieci Penelope. Świetnie się pod tym względem sprawdza miejscowy Landlord, który jest równocześnie najczęstszym gościem w mieszkaniu rodziny Alvarez. Schneider jest postacią, która da się lubić w tym serialu.

Podobnie dobrze o element humorystyczny dbają postacie z obsady pracowników przychodni doktora Leslie Berkowitza. I to wszystko jest właśnie bardzo dziwne, bo na ich tle najgorzej wypada główna postać z tego serialu, czyli Penelope Francisca del Carmen Riera Inclán Ruiz Maribona de Alvarez. W XX wieku jak robiono sitcomy, to główny, często tytułowy bohater wymiatał na tle innych postaci. No ale to jest właśnie różnica między starszymi a współczesnymi sitcomami, więc akurat One Day at a Time nie jest tu całkiem odosobnionym przypadkiem.

To jeszcze na koniec słów kilka o muzyce do serialu. Produkcja opowiada o kubańskiej rodzinie, więc nie brakuje tu kubańskich rytmów. Muzyka i tańce latynoamerykańskie są w tym serialu wszechobecne. Za oprawę muzyczną odpowiadają Jeff Barry i Nancy Barry. Skomponowaną w tym klimacie piosenkę do czołówki wykonuje natomiast kubańko-amerykańska piosenkarka Gloria Estefan.

One Day at a Time – SEZON 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 1

To czas rzucić okiem na obsadę serialu, jak ona całościowo wygląda pod względem aktorskim. Penelope gra w tej produkcji amerykańska aktorka Justina Machado. Ma ona latynoskie korzenie, ale akurat nie kubańskie, tylko kierunek Puerto Rico. W przeszłości aktorka była znana z roli Vanessy Diaz w produkcji HBO „Six Feet Under„. To również Stephanie Kemp w „Private Practice” i Claudia Diaz w „ER” (pol. Ostry dyżur). W ostatnich latach wcieliła się w postać Darci Factor w „Jane the Virgin” oraz Brendę w serialu „Queen of the South„.

Jej matka Lydia, to natomiast aktorsko Rita Moreno. To Puerto Ricanka z krwi i kości, która aktorsko zawsze jest w dobrej formie. Tak było gdy grała Anitę w „West Side Story” w 1961 roku oraz gdy odgrywała postać Googie Gomez w „The Ritz” w 1976 roku. Serialowo też poziomem bez zmian. Serialomaniacy pewnie pamiętają jej świetną rolę w klasyku HBO „OZ„, gdzie Rita Moreno zagrała siostrę zakonną Peter Marie Reimondo pracującą w więzieniu.

Elena, to w rzeczywistości Isabella Gomez. Dziewczyna też nie ma nic wspólnego z Kubą, ale owszem ma latynoskie korzenie. To kolumbijsko-amerykańśka aktorka, która karierę aktorską rozpoczęła rolą Cristiny Sandoval w serialu „Matador„. Jej brata Alexa gra natomiast Marcel Ruiz.

Schneider, to aktorsko Todd Grinnell. Amerykanin wcielił się niegdyś w Alexa Cominisa w serialu „Desperate Housewives” (znanym w Polsce pod tytułem Gotowe na wszystko).

Lori z przychodni, to aktorsko Fiona Gubelmann. Serialowo to między innymi doktor Morgan Reznick w „The Good Doctor”. Pielęgniarz Scott, to natomiast w rzeczywistości Eric Nenninger. Amerykanin wybił się aktorsko na roli Erica Hansona w „Malcolm in the Middle„. To również Kapitan Dave „Captain America” McGraw w „Generation Kill” i trener Funderburk w „Kickin’ It„. Epizodycznie wystąpił w trzecim sezonie „Santa Clarita Diet” i siódmym sezonie „The X Files„.

One Day at a Time – SEZON 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 2

Jill – była weteranka sprzedająca samochody, to aktorsko Haneefah Wood. Ją mogą niektórzy kojarzyć z roli Cydie Scoville w „Truth Be Told„.

Ramona z grupy terapeutycznej, to aktorsko Judy Reyes. Amerykanka o dominikańskich korzeniach jest znana przede wszystkim z postaci pielęgniarki Carli Espinosy w „Scrubs” (znanym w Polsce jako Hoży doktorzy). Wystąpiła również między innymi w roli Quiet Ann w serialu „Claws” oraz jako Dina Milagro w „Jane the Virgin„. Epizodycznie przewinęła się przez premierowy sezon „iZombie” oraz zagrała Tinę Riverę w serialu „OZ„.

Koleżanka Eleny – Carmen, to aktorsko Ariela Barer. Serialo to przede wszystkim Gert Yorkes w „Runaways„. Ponadto to Bailey Bennett w „Atypical„.

Kolega Alexa – Finn Maxwell, to aktorsko Thomas Barbusca. Młody aktor epizodycznie przewinął się przez pierwszy sezon serialu „Preacher” oraz „American Horror Story: Hotel„.

Josh Flores, to w rzeczywistości Froy Gutierrez. Ostatnimi czasy grał Ridge’a Reyes’a w serialu hulu „Light as a Feather„. To również Nolan w serialu „Teen Wolf„.

To jeszcze na koniec lekarz Leslie Berkowitz. W tej roli występuje Stephen Tobolowsky. Serialowo to między innymi Jack Barker w „Silicon Valley” i Stu Beggs w „Californication„. To również Sandy Ryerson w „Glee” oraz Bob Bishop w „Heroes„. Ponadto wielu widzów może go kojarzyć z roli Hugo Jarry’ego w „Deadwood” oraz postaci Agenta FBI Jerry’ego Barkley’a w serialu „Justified„.

One Day at a Time – SEZON 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Serial One Day at a Time o pierwszym sezonie znalazł swoją grupę odbiorców co pozwoliło platformie Netflix zamówić kolejny sezon tej produkcji. Tak jak było wspomniane w tekście, mimo że to z pozoru luźny sitcom, to porusza wiele poważnych tematów. Mamy tu zarówno aspekt polityczny, jak i psychologiczny dotyczący kwestii pomocy terapeutycznej weteranom amerykańskiej armii. W pierwszym sezonie nie zabraknie istnego zderzenia światopoglądów zarówno na podłożu religijnym, jak i na podłożu seksualności człowieka. Serial więc co krok wrzuca nam do scenariusza jakieś poważniejsze tematy. Niby wszystko ubrane w formę humorystyczną, ale często można poczuć jakby były to kwestie zbyt poważne dla takiej komedii. Serial miał jednak swoją grupę fanów, która niecierpliwie czekała na każdy kolejny sezon.

Udostępnij w social mediach