Młodzież nie lubi starych seriali

Młodzież nie lubi starych seriali. Dzisiaj w jubileuszowym artykule na stronie Seriale Srebrnego Ekranu coś dla odmiany zupełnie innego, niż serwowane z reguły recenzje czy artykuły o VOD. Tym razem artykuł filozoficzno-edukacyjny wychodzący od tezy, że współczesna Młodzież nie lubi starych seriali. Takich, które powstały jeszcze przed ich urodzeniem, albo w czasach ich wczesnego dzieciństwa. Kilka więc przemyśleń w tym temacie, kierowanych od strony serialomaniaka oglądającego seriale od czterech dekad, ale również sięgającego po seriale powstałe jeszcze przed jego urodzeniem 😉

Wielu młodych widzów nazywających się dziś serialomaniakami pochłania maszynowo wszelkie nowości serwowane z reguły przez popularne współcześnie platformy streamingowe. No a tu jak wiadomo z jakością bywa różnie. Czasami trafi się istna perełka, a innym razem będzie taka żenada, że a człowiek później żałuje, że stracił masę czasu na oglądanie takiego serialu. Z punktu widzenia starego serialowego wyjadacza, to błąd taktyczny współczesnej młodzieży. Taka młoda widownia pozbawia się bowiem możliwości obejrzenia bardzo dobrych, a nawet czasem wręcz wybitnych starszych seriali. No a musimy pamiętać, że jeszcze w czasach przed powstaniem platform streamingowych niektóre telewizje potrafiły zrobić naprawdę dobre seriale.

Młodzież nie lubi starych seriali – nie widzi sensu w ich oglądaniu

Na starcie musimy pamiętać, że określenie Młodzież nie lubi starych seriali jest zbiorczo symboliczne. Oczywiście są jednostkowe wyjątki od tej reguły, ale statystyki pokazują, że teza ta jest prawdziwa w stosunku do większości. Młodzi widzowie często nawet nie widzą sensu w sięganiu po starocie serialowe. Jeżeli ktoś przykładowo sugeruje się rankingami najlepszych seriali, to patrzy, a tam przykładowo na 50 pozycji 45 stanowią seriale z XXI wieku. Po jaki więc grzyb sięgać po starsze seriale, które poziomem odstają od współcześnie realizowanych produkcji ?

OK. tylko przy takich rankingach musimy brać na poprawkę, że tworzą je osoby w Waszym wieku lub ewentualnie tylko nieco starsze. Mają one tym samym tak samo zawężony obraz w tematyce seriali, co każdy obecnie młody widz. Osobiście ile to już takich rankingów widziałem, w których ich twórcy pomijali wręcz wybitne stare seriale. Ci ludzie po prostu ich nie znają. Nigdy ich nie oglądali, a jedynie może ich tytuły obiły im się o uszy. Tym samym nie umieszczają ich w tych rankingach. Brak wiedzy w tym temacie, czyni taki ranking wadliwym, a na nim bazują rzesze młodych widzów.

Taka sytuacja analogicznie dotyka wszelkich innych rankingów. Bez znaczenia czy chodzi o najlepszego piłkarza, koszykarza, piosenkarza czy najlepszy zespół muzyczny. Rankingi te tworzą ludzie współcześni często nie mający bezpośrednio spojrzenia na historię danej branży. Dziwi jednak, że Ci sami ludzie nie zawężają rankingu do jakiś ram czasowych, tylko zawsze usilnie brną w tzw. ranking wszech czasów.

Wróćmy jednak do samych seriali. Później pierwszy z brzegu młody człowiek sięga po taki ranking i widzi zawsze mniej więcej to samo. To wybór pozycji jedynie obejmującej krótki odcinek czasowy. No a skoro wymieniane pozycje się często dublują, to wnioski nasuwają im się same. Taki widz z góry zakłada, że to rzeczywiście są najlepsze seriale w historii.

Młodzież nie lubi starych seriali – brakuje im motywacji po sięganie po te seriale

Skoro rankingi zakłamują rzeczywistość, to gdzie młoda publika ma szukać motywacji, by sięgać po stare seriale ? Filmiki na YouTube ? Te przecież również nie nawiązują do starszych produkcji, a jedynie skupiają się na nowościach. Tematyczne podcasty ? Przecież je tworzą z reguły osoby w podobnym wieku, więc problem pozostaje. Oczywiście można znaleźć kogoś starszego, z większą wiedzą. Nawet zawodowego krytyka filmowego. Tylko taki ktoś nie będzie prawił o starych serialach, bo młodzież nie będzie go chciała słuchać, ani oglądać.

Tym samym trafiamy w zaklęty okręg. Jedyną więc siłą na jego przełamanie jest wewnętrzna potrzeba poznania. Podobno większość ludzi taką ma, ale z niej rzadko korzysta, gdy wyrasta poza wiek przedszkolny. Ludzie z wielką pasją do seriali sami więc powinni wyrazić chęć poznania tych seriali, które były tworzone jeszcze przed ich urodzeniem. Właściwie tylko to pozostaje, skoro internet i papierowe publikacje do tego nas nie motywują.

Młodzież nie lubi starych seriali – lecz i tam trafiają się istne perełki

Ja sam sięgałem wielokrotnie po seriale z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, bo wiedziałem, że przed moim urodzeniem filmowcy też tworzyli seriale i również mogły się tam trafiać jakieś perełki. I to nie chodzi tylko o stary Star Trek z 1966 roku, czy poznanie Battlestar Galactica z 1978 roku po informacji, że tworzą jego remake. Oglądnąłem ich naprawdę dużo, a w niektórych wręcz byłem przez kilka miesięcy / lat szczerze zakochany, jak chociażby w serialu „Daktari” z 1966 roku.

Nigdy nie pozwoliłem, aby ominęła mnie jakaś popularna amerykańska, kanadyjska, czy brytyjska produkcja serialowa. Oglądalność programów telewizyjnych, w tym seriali, telewizje mierzyły z różnym efektem już przecież od dawna. Tytuły nasuwały się więc same, tylko technicznie nie zawsze można było do nich w Polsce dotrzeć.

Baa, do dnia dzisiejszego moim ulubionym serialem jest serial, którego ze świeczką szukać we wszelkich rankingach. To „The Outer Limits„. W Polsce ten serial był emitowany jako Po tamtej stronie. Kanadyjsko-amerykańska produkcja to najlepsza antologia ever, ale nie powiedzą Wam o tym młodzi Youtuberzy, podcasterzy, czy inne blogerzyny z polskich stronek serialowych. Sam osobiście zacząłem oglądać ten serial od drugiej edycji, dopiero w dobie internetu komercyjnego sięgnąłem po pierwszą edycję. Pierwsze dwie serie (49 odcinków) zrealizowano jeszcze w latach 1963-1965. Natomiast od 1995 nadawano drugą edycję tego serialu. Powstało wówczas do 2002 roku 154 nowych odcinków. To było siedem nowych sezonów fenomenalnej antologii science-fiction. Serial zahacza o XXI wiek, więc nawet dziwi, że tak mało młodych ludzi o nim słyszało.

Młodzież nie lubi starych seriali – bo starocie rażą tandetą

Młodzież nie lubi starych seriali, bo trącą one tandetnym wykonaniem. To fakt, że seriale telewizyjne niegdyś mocno budżetowo różniły się od filmowych produkcji trafiających do kina. Słynni aktorzy nawet unikali seriali, bo była to swoista degradacja w środowisku aktorskim. Budżetowo stare seriale nie wyglądają tak efektownie jak współczesne produkcje. Pamiętajcie jednak, że nie oznacza to od razu ich słabego poziomu. Dobrych seriali znajdzie się w przeszłości całkiem dużo. Zdolnych reżyserów i scenarzystów nigdy bowiem nie brakowało, a i oni współpracowali z telewizjami całego świata.

Poza tym czy wszystkie starocie rażą tandetą ? Stare seriale science-fiction, fantasy i horrory rzeczywiście mogą odstraszyć młodych widzów. Jednak nie każdy lubi takie produkcje. Do kryminałów, czy dramatów obyczajowych filmowcy nie potrzebowali przecież dużego budżetu. OK. były elementy tandetne, jak na przykład pojedynki. Kiedyś nawet w kryminałach z elementami akcji ten temat raził z ekranu. Jeżeli z czytających niniejszy tekst jest ktoś kto oglądał brytyjski „The Avengers” (nadawany w Polsce jako Rewolwer i melonik) to wie, co autor ma na myśli. Scenariuszowo natomiast takie seriale z dawnych czasów nie różnią się od tego, co dzisiaj serwują na współczesne platformy streamingowe.

Czy warto więc bać się starych seriali z uwagi na to, że były to produkcje niskobudżetowe ? Bez przesady. I dzisiaj mimo wykorzystania nowszych technologii, przy lepszej technice zdarzają się potworki. Baa, w serialach animowanych nawet niekiedy jest zauważany regres. Znajdzie się kilka wybitnych seriali Hanna-Barbera, które potrafią zawstydzić wykonaniem współczesne serialowe animacje. No a na tym nie koniec. Są wręcz gatunki serialowe, które w przypadku starych seriali paradoksalnie lepiej się oglądało niż współczesne produkcje serialowe.

Młodzież nie lubi starych seriali – a platformy streamingowe o tym dobrze wiedzą

Młodzi widzowie sami muszą wykrzesać z siebie chęć sięgania po stare seriale, które również potrafiły i do dzisiaj potrafią zachwycać. W dobie powszechnie dostępnego internetu jest to łatwiejsze, niż w czasach gdy byliśmy skazani na dyktat ograniczonej telewizji. Problem tylko taki, że legalnie w Polsce ciężko jest je odnaleźć w przestrzeni sieciowej.

Taki NETFLIX już dawno zauważył, że w tej części Europy ich serwis chętniej oglądają ludzie młodzi niż leśne dziadki. Nie będą więc młodzież raczyć starociami, bo wiedzą, że Młodzież nie lubi starych seriali i sięga przeważnie wyłącznie po nowości. Dla garstki serialowych pasjonatów szkoda więc zachodu w pozyskiwaniu licencji na stare seriale. Te są dosłownie za grosze, ale taka platforma musiałaby ponieść koszty dostosowania obrazu analogowego pod cyfrową strukturę swojej platformy. To im się widać w tym rejonie Europy nie opłaca.

Inaczej jest z amerykańską młodzieżą. Ta ma dostęp do niemal każdej możliwej usługi streamingowej (pomijając te lokalne azjatyckie). Niektóre wręcz są nastawione na klasyki. Część z nich jest dostępna globalnie, ale brak w nich polskiego języka. Taki chociażby Popcornflix, czyli darmowy Netflix, wykorzystuje brak zainteresowania konkurencji starymi serialami. Sam wziął się tym samym za ich pozyskiwanie i umieszczanie na swojej platformie. Znajdziemy tam różne seriale sięgające po lata sześćdziesiąte poprzedniego wieku (red. więcej o samym serwisie w artykule „Popcornflix – VOD w klimacie Netflixa„). Nie samym Netflixem powinien więc żyć młody serialomaniak, bo może na tym polu wiele stracić.

Młodzież nie lubi starych seriali – słowo końcowe

Młodzież nie lubi starych seriali, a może nie wie czy by je nie polubiło ? Baza pod starocie serialowe jest legalnie na świecie budowana w postaci różnych VOD. Pozostaje tylko czekać na ich większą dostępność oraz ukłon w stronę polskiego widza (red. czyli dodanie polskich tłumaczeń do dostępnych tam seriali). Młodzi widzowie mogą jednak korzystać jednostkowo z tego co już się w polskiej przestrzeni sieciowej pojawiło legalnie. Dawne polskie perełki ? Są dostępne.

Chociażby na takim vod.tvp.pl możemy obejrzeć serial „Zmiennicy„, czy „Alternatywy 4„. Starsze amerykańskie produkcje ? Amazon Prime Video ma bardziej łagodne podejście do tego tematu. Pojawia się tu coraz więcej amerykańskich klasyków z XX wieku. Generalnie pojawia się tego w różnych miejsca coraz więcej, tylko trzeba mieć chęci, by to poznać na własnej skórze i własnych oczach.

Pozostaje mieć nadzieję, że tego typu filozoficzno-edukacyjny artykuł otworzy niektórym oczy. Strona Seriale Srebrnego Ekranu od początku chce również edukować społeczeństwo serialomaniaków. Tym samym strona ta różni się od pozostałych bardziej newsodajni, niż serwisów z jakąkolwiek misją. Ze statystyk wiemy, że stronę tą w ogromnej większości przeglądają właśnie młodzi ludzie. Stąd warto więc zwracać im uwagę na to, co tracą w świecie seriali, a co mogą w jakiś sposób zyskać 😉

Udostępnij w social mediach