LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – RECENZJA

LOVECRAFT COUNTRY (pol. Kraina Lovecrafta) – HBO Original – serial oryginalny HBO. Amerykański horror nadprzyrodzony na motywach powieści wydanej pod tym samym tytułem, autorstwa Matta Ruffa. Za rozwój serialu odpowiada Misha Green. Za produkcję serialu odpowiada Afemme, Bad Robot Productions (studio produkcyjne założone przez J. J. Abramsa i Bryana Burka), Monkeypaw Productions (studio produkcyjne założone przez Jordana Peele) oraz Warner Bros. Television Studios (WarnerMedia -> AT&T).

GATUNKI : horror / supernatural fiction / dark fantasy / przygodowy
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy i równocześnie jedyny sezon tego serialu liczy 10 odcinków. LOVECRAFT COUNTRY był nadawany premierowo na kanale premium HBO od 16 sierpnia 2020 roku do 18 października 2020 roku. W Polsce obecnie całość możemy obejrzeć w języku polskim na platformie HBO GO.

LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o młodym czarnoskórym mężczyźnie, który rusza w podróż po Stanach Zjednoczonych z lat pięćdziesiątych XX wieku. Pragnie on odnaleźć zaginionego ojca, a przy okazji poznaje mroczne sekrety i miejsca, na bazie których pisarz H.P. Lovecraft podobno napisał swoje fikcyjne opowieści.

Atticus „Tic” Freeman wraca z wojny koreańskiej. Chicago, jak i cały kraj nie jest przyjazny dla czarnoskórych Amerykanów, więc bez znaczenia jest jego pozycja weterana wojennego. Po powrocie do USA, Tic odkrywa list od swojego zaginionego ojca Montrose’a. Ten zaprasza go do odkrycia swojej rodzinnej spuścizny w Ardham. Wujek Tica – George, który tworzy murzyński podróżniczy przewodnik twierdzi, że ostatnia wzmianka o Ardham sugeruje, że znajduje się on w hrabstwie Devon w Stanie Massachusetts. Tic zamierza się tam udać, a wujek George postanawia mu towarzyszyć. Do tej dwójki dołącza dawna przyjaciółka Tica – Letitia „Leti” Lewis, która nie ma zamiaru zostawać w mieście, by brać jedynie najgorszą możliwą pracę dla czarnych.

Droga do Ardham nie jest usłana różami. Już na pierwszym postoju trio próbuje wykończyć grupa white power. Po wjeździe na teren hrabstwa Devon, zatrzymuje ich natomiast miejscowy rasistowski szeryf Eustice Hunt. Daje im siedem minut na opuszczenie miasteczka, gdyż obowiązuje tu sundown law. Po zachodzie słońca będzie miał prawo ich zabić, dlatego trio w pocie czoła ucieka samochodem w popłochu. Na nic się to jednak zdaje, gdyż ludzie szeryfa odcinają im drogę ucieczki, a następnie wloką ich do lasu na rozstrzelanie. Egzekucję przerywa im atak potworów, które kolejno wykańczają ludzi szeryfa. Ten ugryziony czmycha za Ticiem i Leti do pobliskiej chatki. Chwilę później dołącza do nich wujek George, który twierdzi, że shoggothowie boją się światła. Pomagają więc nim światła samochodu, a w tym czasie szeryf zamienia się w shoggotha. Ratując się jego bronią grupa toruje sobie drogę ucieczki, a rankiem docierają do posiadłości w docelowym Ardham.

LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

W sierpniu 2020 roku stacja HBO prezentuje swoim widzom nowy serialowy horror LOVECRAFT COUNTRY (pol. Kraina Lovecrafta). Miłośnicy twórczości H.P. Lovecrafta pewnie zacierali wówczas rączki na wieść o premierze takiego serialu. Niestety ci co te rączki zacierali nie doczytali jednej istotnej informacji o tej serialowej produkcji. Nowy serial HBO wcale nie miał w zamiaru bazować na twórczości H.P. Lovecrafta, bo stanowi adaptację książki Matta Ruffa. Ten właśnie inspiruje się twórczością słynnego pisarza, ale sam tworzy odrębną autorską historię, która tylko wykorzystuje pewne elementy z twórczości Lovecrafta.

Szybko więc wśród niektórych widzów pojawi się zawód, rozczarowanie, a z czasem oglądania również rozgoryczenie. Konia z rzędem bowiem temu, kto znał przed seansem książkę Matta Ruffa. Powieść ta zatytułowana dokładnie tak, jak omawiany serial, co prawda zyskała World Fantasy Award w 2017 roku. No tak, ale wiadomo jak to jest z tymi wszystkimi nagrodami. Stąd nieświadomi niczego widzowie, biorą się za oglądanie serialu licząc, że będzie to epickie widowisko. No a jak finalnie wypadł ten serial ?

Skoro powieść Matta Ruffa inspiruje się Lovecraftem, to mamy dostać horror z pogranicza fantasy. Takiego bardziej dark fantasy. Wszak Howard Phillips Lovecraft to był amerykański autor opowieści grozy i fantasy. No i serial LOVECRAFT COUNTRY (pol. Kraina Lovecrafta) jest właściwie horrorem. Jednak poza przedstawieniem lovecraftowych potworów skupia się on bardziej na sprawach społecznych niedoli czarnych Amerykanów połowy dwudziestego wieku. Aż chciałoby się we wstępie nadać mu jeszcze gatunek dramatu społecznego, bo tak mocno ta kwestia jest w tej produkcji akcentowana. Widzowie muszą być więc gotowi, że w dużej mierze jest to serial, który schyla się nad problemem segregacji rasowej. Wszak segregacja w stanach południowych USA trwała aż do lat sześćdziesiątych XX wieku. LOVECRAFT COUNTRY ma więc zamiar przypomnieć o tym widzom i dlatego tak mocno uwidacznia on te problemy w amerykańskim społeczeństwie.

LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

OK. ale co z tym horrorem w takim razie ? Choć serial LOVECRAFT COUNTRY (pol. Kraina Lovecrafta) mocno akcentuje problemy społeczne Ameryki lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku, to nie wyklucza to również realizacji horroru. Pojawiają się tu lovecraftowe potwory i mamy je okazję ujrzeć już pod koniec pierwszego odcinka tego serialu. Trochę makabry ? Owszem, a i krwi lejącej się z ekranu nam tu nie zabraknie. Horrorowo ten serial wygląda iście dobrze, a efekty specjalne są tu na wysokim poziomie. Sypnęli więc z HBO centem na oprawę wizualną i ta rzeczywiście może się podobać.

Gorzej jednak ten serial wypada fabularnie. Co jak co, ale fabuła ciągle jest istotna w filmach i serialach (red. choć przy porno można w tej kwestii polemizować ;P). Tu niestety omawiany serial często kładzie dobre wrażenie, którą robią efekty specjalne. LOVECRAFT COUNTRY (pol. Kraina Lovecrafta) to bowiem bardzo chaotyczna historia z szarpanymi wątkami i gubieniem po drodze sensu i spójności akcji. Gdyby tego było mało, niektóre elementy są tak przeciągnięte, że jak na momentami bardzo dynamiczny horror fantasy, to serial niekiedy wieje mocno nudą i potrafi zniechęcić do oglądania nawet twardego zawodnika, który nie jedną kaszanę w życiu widział na podwórku serialowym.

No cóż, takie są fakty. Co prawda seriale powinno się oceniać przynajmniej po jednym w całości obejrzanym sezonie. Jednakże nie zaskoczy w tym przypadku informacja, że wielu widzów poległo na tym serialu, zanim dotarli do końca pierwszego sezonu. LOVECRAFT COUNTRY potrafi czasami mocno wynudzić, a innym razem swoją chaotycznością tak przetrzepać widza, że zadaje sobie on później pytanie, dlaczego to jeszcze ogląda. No ale twardym trzeba być, by nie przeoczyć przypadkiem czegoś wyjątkowego 😉

LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 3

Efekty specjalne są na plus. Fabuła zdecydowanie na minus, choć niektóre odcinki mogą w jakimś stopniu zachwycić. Czasami bowiem serial nabiera charakteru antologicznego i jakby odcina się wątkowo od trzonu fabularnego. Tak jest w przypadku epizodu z działaniem mikstury, która zmienia ciało osoby i pozwala przybrać inną tożsamość. Nieco innym odcinkiem od całej reszty papki fabularnej, jest epizod zaglądający w przeszłość wojenną Atticusa Freemana. Przenosimy się w nim do Korei, a tam dostajemy wątek z pewną demoniczną Koreanką.

Niestety gorzej wypadają odcinki budowane wokół wątku głównego tej opowieści. To tu często przez tą chaotyczność możemy nawet zgubić wątek oglądając ten serial. Po czasie wówczas fabularnie nam się to nie klei, choć jakby się wysilić, to i znajdziemy logiczną składnie. Twórcy serialu jednak przy horrorach powinni opowiadać historię prosto i przystępnie dla widza. Tutaj ta chaotyczność i szarpanie wątków zdecydowanie nie pomagają. Koniec końców często wychodzą nam odcinki, w których efekty specjalne są największym plusem, a cała reszta woła o pomstę do nieba.

No a takich epizodów jest niestety wiele. Ich praktycznie mało co ratuje, choć na słowa pochwały zasługuje gra aktorska w tej produkcji. Tu w większości przypadków ciężko się do czegokolwiek konkretnie przyczepić. Nawet jak scenariuszowo odcinek leży, to bohaterowie tej produkcji aktorsko robią dobrą robotę. W ich przypadkach chociaż nie dziwią nagrody jakie zgarnął ten serial (red. a o których szerzej w podsumowaniu). Przyjrzyjmy się więc na koniec wszystkim czołowym postaciom tej produkcji, jak wyglądają one od strony aktorskiej.

LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 1

Głównym bohaterem tej produkcji jest Atticus „Tic” Freeman. W tej roli wystąpił Jonathan Majors. Do tej pory nie dostawał on znaczących ról serialowych, choć możemy go kojarzyć z serialu „When We Rise„.

Montrose Freeman, to aktorsko Michael K. Williams. W świecie seriali jest on najbardziej znany z odgrywania postaci Omara Little w produkcji HBO – „The Wire„. To również Chalky White w „Boardwalk Empire” również od HBO. Ponadto wcielił się w Leonarda Pine’a w serialu AMC (stacji Sundance TV dokładnie) „Hap and Leonard” oraz Bobby’ego McCray’a w miniserialu „When They See Us„.

George Freeman, to aktorsko Courtney B. Vance. Filmowo to chociażby Jim Block w „Final Destination 5„, czy Miles Dyson w „Terminator Genisys„. Serialowo to przede wszystkim Ron Carver w „Law & Order: Criminal Intent„, ale i również Johnnie Cochran w „The People v. O. J. Simpson: American Crime Story„.

Hippolyta Freeman, to aktorsko Aunjanue Ellis. Serialowo to Sharonne Salaam w „When They See Us” oraz Miranda Shaw w „Quantico„. Diana Freeman, to natomiast w rzeczywistości Jada Harris.

Towarzysząca głównemu bohaterowi Letitia „Leti” Lewis, to aktorsko Jurnee Smollett-Bell. W przeszłości grała głównie w sitcomach. Lata bardziej współczesne przypadają natomiast na jej rolę Nicoli Wright w serialu HBO – „True Blood„. Serialowo to również Heather Hall w „Parenthood” oraz Rosalee w „Underground” spod ręki Mishy Green.

LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 2

Koreanka Ji-Ah, to aktorsko Amerykanka o koreańskich korzeniach Jamie Chung. Serialowo to między innymi Vicki Vale w komiksowym „Gotham” (red. choć tam miała imię Valerie Vale). To również Clarice Fong w innym komiksowym serialu, choć tym razem od Marvela „The Gifted” oraz Mulan w „Once Upon a Time„.

W postać szeryfa Eustice Hunta wcielił się w tym serialu Jamie Harris. Serialowo to między innymi Gordon w marvelowym „Agents of S.H.I.E.L.D.” oraz Dombey w „Carnival Row„.

Tajemniczy William, to w rzeczywistości Jordan Patrick Smith, który jest najbardziej znany z roli Ubbe w serialu historycznym „Vikings„.

Ruby Baptiste to aktorka brytyjska nigeryjskiego pochodzenia Wunmi Mosaku. Serialowo to Rosa Gilbert w „The Body Farm” oraz Teri Darego w „The End of the F***ing World„. To również Hunter B-15 w produkcji Disney+ „Loki„. Hillary, to natomiast w rzeczywistości Jamie Neumann.

Główną obsadę uzupełnia Christina Braithwhite. W tej roli wystąpiła australijska modelka Abbey Lee. Zdarzało jej się grywać w filmach, choć często były to shorty. Główną rolę zaliczyła w filmie „Elizabeth Harvest„. Serialowo to natomiast jej pierwszy poważny występ na srebrnym ekranie.

LOVECRAFT COUNTRY – Sezon 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Serial LOVECRAFT COUNTRY (pol. Kraina Lovecrafta) to produkcja dla wytrwałych widzów. Takich, których nie zrażą po drodze elementy, które dyskwalifikują ten serial w zestawieniu najlepszych produkcji serialowych. No a niestety gdy trafił on do krytyków, to ci zaczęli wychwalać go głośno i ten głos był powszechnie przez widzów słyszalny. Sam serial zgarnął kilka nagród i uzyskał wiele nominacji. Jurnee Smollett-Bell odznaczyli za dobrą grę aktorską i tu rzeczywiście nie możemy mieć zarzutu. Aktorską nagrodę zgarnął również Michael K. Williams, a i za efekty specjalne oczywiście serial został doceniony. Najbardziej jednak bawi nagroda Top 10 TV Programs of the Year wręczona przez American Film Institute Awards. Jednak wiecie jak to jest z tymi nagrodami. Serial porusza ważne kwestie segregacji rasowej. Te natomiast zawsze w Ameryce zyskują uznanie różnych instytucji sypiących statuetkami. Koniec końców dochodzi nawet do takich absurdów, że różne gnioty są zestawiane z najlepszymi serialami roku.

No ale tak to bywa i później czytamy na bardzo poczytnej w Polsce stronie, która również szeroko recenzuje seriale, że był to najlepszy serial 2020 roku. Tym samym nachodzi myśl, jak biedne są te blogerzyny, co oglądają wyłącznie seriale z HBO GO i Netflixa oraz z doskoku z Amazon Prime Video. Zaplątani w „pajęczą sieć” streamingową nie wiedzą nawet jak wiele na świecie kręci się świetnych seriali. No ale to recenzent musi mieć szerszy obraz całości. Tu natomiast widocznie wyżej wymieniona nagroda ma swoją moc przesłania podprogowego 😉

Nie mniej jednak LOVECRAFT COUNTRY (pol. Kraina Lovecrafta) nie jest najgorszym serialem, bo w 2020 roku znajdzie się wiele gorszych od niego. Ma on przebłyski wyjątkowości i te wypunktowaliśmy w niniejszym artykule. Cała reszta wygląda jednak jak wygląda, ale to już powinniście sami ocenić. Serial został skasowany po pierwszej odsłonie, ale cały pierwszy sezon możemy wciąż obejrzeć na platformie HBO GO.

Udostępnij w social mediach