JINN – Sezon 1 – RECENZJA

JINN – A NETFLIX ORIGINAL SERIES – Netflix serial oryginalny. Jordański młodzieżowy supernatural-fiction fantasy, którego twórcami są Mir-Jean Bou Chaaya, Elan Dassani oraz Rajeev Dassani. Za produkcję serialu odpowiada Kabreet Productions (libańskie rodzinne studio produkcyjne założone przez Mir-Jean Bou Chaaya, Christiana Bou Chaaya oraz Luciena Bou Chaaya), SIM (Post Production Services and Facilities Keitha Hodne’a i Johna VanBuskirka) oraz Master Key Productions (studio produkcyjne partnerów w osobach : Rhett Giles, Rajeev Dassani, Zeus Zamani i Elan Dassani).

Pierwszy sezon serialu JINN liczy 5 odcinków. Został on udostępniony widzom w całości w dniu 13 czerwca 2019 roku. Całość możemy obejrzeć w języku polskim oczywiście na platformie NETFLIX.

JINN – Sezon 1 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o nawiedzających świat ludzi dżinnach. Grupa młodzieży z Ammanu wybiera się na wycieczkę szkolną do Petry, gdzie przy okazji mają tam urządzić imprezę. Hassana interesuje najbardziej temat dżinnów, które podobno żyją wewnątrz skalistych domów i próbują przedostać się do naszego świata. Inni natomiast swoje problemy i zatargi zabrali z Ammanu ze sobą. W ten sposób przez kłótnie z Tarekiem, Yassin wpada do jednego z dołów w jaskiniowych wnętrzach. Gdy próbuje odnaleźć swój telefon, na nieszczęście przytrafia mu się dodatkowo ukąszenie skorpiona. Chwilę później do wnętrza skalnego domu Nabatejczyków trafia przypadkowo Vera. Dziewczyna pomaga Yassinowi wydostać się z wnętrza i obydwoje dołączają do reszty wycieczki.

Wieczorem grupa organizuje alkoholową popijawę. Tarek na chwilę opuszcza znajomych i dostaje ostrzeżenie od kogoś wyglądającego na Beduina, że zagraża mu niebezpieczeństwo. Chwilę później zostaje strącony ze skały. Wypadek kończy się jego śmiercią, a tragiczny incydent kończy szkolną wycieczkę i grupa wraca do Ammanu.

Po powrocie do stolicy, Mirę w jej domu odwiedza tajemniczy gość. Przedstawia się jako Keras i zawiadamia, że został przez nią przywołany. Informuje również, że Tarek został zamordowany, ale nie przez niego. Mira mogła go uratować i jeszcze może uratować wszystkich innych przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. Chwilę później Keras rozpływa się w powietrzu.

Następnego dnia nauczycielka wraca do Petry zobaczyć miejsce wypadku. W szkole natomiast Hassan rozpuszcza plotki, że Tareka zabił Dżinn. Wszyscy mają go za świra, ale po nocnym spotkaniu jedynie Mira daje wiarę w jego opowieści. Dodatkowo śmierć Tareka nie rozwiązuje problemów Yassina. Nasser twierdzi, że to przez niego zginął jego kolega. W obronie Yassina staje jego nowa koleżanka Vera, która ostrzega go, by z nią nie zadzierał. Natomiast w szkolnej łazience Mirę ponownie ostrzega pojawiający się nagle Keras, który twierdzi, że jej kolega jest w niebezpieczeństwie. Chwilę później Nasser, jakby opętany, na oczach wszystkich podcina sobie gardło.

JINN – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

The Royal Film Commission Jordan oraz Netflix w 2019 roku prezentują widzom pierwszy serial oryginalny platformy Netflix w języku arabskim. Akcja serialu JINN rozgrywa się w Jordańskim Królestwie Haszymidzkim. Fabuła serialu skupia się na persko-arabskich mitach oraz religii muzułmańskiej (red. dżinny występują w Koranie i są oficjalnie częścią wierzeń Islamu). Twórcy natomiast całość ubierają w konwencję teen dramy, więc bohaterami serialu JINN jest młodzież ze stolicy Jordanii – Ammanu.

Wraz z tą grupą młodzieży wybieramy się do największej atrakcji turystycznej w Jordanii – Petry. Tam dochodzi do nieszczęśliwego wypadku, w wyniku którego traci życie jeden z uczniów imieniem Tarek. Podczas wyjazdu do Petry, inny uczeń Hassan jest natomiast szczerze zainteresowany opowieściami o dżinnach zamieszkujących w ścianach skalistych domów. Przewodnik wycieczki dodatkowo wznieca w nim ciekawość wyjawiając pewne szczegóły o przenikaniu dżinnów do naszego świata. No i jakby to było zaskoczeniem, z takim właśnie przeniknięciem mamy do czynienia w tym serialu.

Serial JINN jak widać jest dość przewidujący i niezbyt złożony, ale na więcej nie pozwalają te dość skąpe liczbowe odcinki tej produkcji. Wszak pierwszy jordański serial oryginalny platformy Netflix liczy zaledwie 5 odcinków. Zawsze to razi gdy mamy przy takiej ilości do czynienia z produkcją, która z założenia nie jest miniserialem (red. w XX wieku twórcy telewizyjni uznaliby to wręcz za bezczelność). Nie mniej jednak skazani jesteśmy na ekspresową przygodę wokół nadprzyrodzonych zjawisk, które dotykają głównych bohaterów serialu JINN. Wszystko jest to zorganizowane zgodnie z lokalnymi wierzeniami, że istnieją dobre i złe dżinny. Z takim niby dobrym dżinnem ma do czynienia Mira. Ten w postaci człowieka odwiedza ją w jej rodzinnym domu w Ammanie, bezpośrednio po powrocie ze szkolnego wypadu do Petry. Przedstawiając się jako Keras ostrzega ją przed niebezpieczeństwem oraz ingerencją w ten świat innego dżinna, który został również przywołany w tym samym czasie podczas ich wycieczki szkolnej.

JINN – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Mira, mimo swoich oporów, zgadza się pomóc Kerasowi ustalić kim jest zły dżinn. Dodatkowo obydwoje starają się pokrzyżować plany temu osobnikowi. Wszak ów dżinn ma pewną strategię, by zagościć w świecie ludzi na znacznie dłużej. I to jest właściwe cały trzon fabularny pierwszego sezonu serialu JINN. Serial jest jednowątkowy, a czas antenowy nie pozwala na nawet drobne wątki poboczne. Największy żal gdy w produkcjach fantasy, czy science-fiction brakuje efektownej wizualnie czołówki. Te gatunki serialowe aż się proszą o ciekawe intro, a JINN każę obejść się widzom smakiem.

Ciężko też coś więcej powiedzieć o warstwie aktorskiej. Dla większości obsady JINN jest pierwszą produkcją serialową w jakiej brali udział. Zresztą to młoda obsada, a takie młodzieżówki wpisują się w styl platformy Netflix. Choć jeśli mamy być złośliwi, to serial jednak nie jest do końca w stylu firmy Netflix. Mamy do czynienia bowiem z arabską produkcją społeczności muzułmańskiej, więc ulubione tematy ideologiczne platformy Netflix nie mogły tu zbytnio wchodzić w grę 😉 Jednak Netflix nie byłby sobą, gdyby chociaż na chwilę nie spróbował. To oczywiście nie uszło uwadze władzom Jordanii. Po jego premierze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zaapelowało o zaprzestanie udostępniania takiego serialu. Poza tym dodatkowo kontrowersje wzbudza zachowanie młodzieży podczas wycieczki szkolnej, które obserwujemy w pierwszym odcinku. Alkohol i muzułmanie ? Hello Netflix ! Nic dziwnego, że ktoś się wkurzył.

Jednak poza tym serial jest bardzo przystępny „zachodniemu” widzowi. To kolejny raz pokazuje pewną prawidłowość platformy Netflix. Firma jeżeli zleca swój serial oryginalny w innym kraju niż USA, to wcale nie nastawia się tym serialem pod lokalną społeczność. Chce zawsze, by był to serial od tego państwa dla reszty świata. Tego niektórzy nie zauważają, że ich produkcje są robione pod globalną publikę. Stąd na przykład było dużo narzekań na pierwszy polski serial oryginalny platformy Netflix zatytułowany „1983„, że nie pasuje on do polskich realiów.

JINN – Sezon 1 – Recenzja – O AKTORACH

W temacie aktorów dzisiaj jedynie w telegraficznym skrócie. Mira, to w rzeczywistości Salma Malhas, a Yassin to aktorsko Sultan Alkhail. Keras to Hamzeh Okab, a Vera Aysha Shahaltough. Dla tych aktorów JINN jest pierwszą przygodą z aktorstwem. Podobnie sprawa wygląda z chłopakiem wcielającym się w ciekawskiego Hassana. To aktorsko Zaid Zoubi, a Layla to w rzeczywistości Ban Halaweh.

Fahed, to aktorsko Yasser Al Hadi, a Omar, który mało wygląda nam na Araba swoją drogą, to aktorsko Mohammad Hindieh. Jameel, to w rzeczywistości Karam Tabbaa, natomiast w postać Nassera wciela się w tym serialu Mohammad Nizar. On miał okazję grać Adama w serialu „Weapon Without Murder„. To jeszcze na koniec z młodzieży Tarek. Aktorsko to Abdelrazzaq Jarkas.

Najwięcej aktorsko chyba możemy powiedzieć o nauczycielce, która zabrała szkolną młodzież do Petry. Pani Ola, to w rzeczywistości Hana Chamoun. Aktorka grała główną rolę w katarskim serialu „Medinah„.

JINN – Sezon 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Generalnie pierwszy jordański serial platformy Netflix nie jest zły. Od takie niewymagające zbytnio widowisko o prostej fabularnie konstrukcji. Twórcy serialu chcieli kolejny raz zaakcentować swoją największą atrakcję turystyczną jaką jest Petra (red. największą fakt, ale nie najładniejszą, bo wiem z autopsji, że w Jordanii jest jeszcze ładniejsze miejsce). Zaskakujące jest jednak, że serial jakoś zbytnio nie przyciąga swoimi regionalnymi dźwiękami. Jeżeli ktoś ma okazję oglądać seriale tureckie, arabskie i perskie to niemal zawsze charakteryzuje je ładna i wpadająca w ucho orientalna muzyka. Tutaj jakoś tego zaakcentowania muzycznego brakuje.

Warto jeszcze na koniec kolejny raz podkreślić, że serial JINN jest pierwszą produkcją platformy Netflix w języku arabskim. Do tej pory platforma nie sięgała serialowo do tego rejonu, no chyba że toczyła się tam akcja amerykańskich seriali. Niestety po oburzeniu ze strony władz jordańskich chyba nie ma co liczyć na kontynuację tego serialu, choć fabularnie produkcja domaga się czegoś więcej niż to, co zaprezentowano w jego finale. Trochę żal, bo w naszym kraju nie ma wiele okazji obejrzeć jordańskich seriali. Trafiają się one co jakiś czas na Awaan i Shahid jako uzupełnienie dla produkcji ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jednak jak nie znamy arabskiego to nic nam z takiego legalnego źródła przekazu. Tak czy inaczej pierwszy sezon jest jednak stale dostępny w naszym kraju, więc możemy go obejrzeć w języku polskim na platformie NETFLIX.

 

Udostępnij w social mediach