Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja

Everything Sucks! – A NETFLIX ORIGINAL SERIES – Netflix serial oryginalny. Amerykański komediodramat, którego twórcami są Michael Mohan i Ben York Jones. Za produkcję serialu odpowiada Midnight Radio (studio produkcyjne Scotta Rosenberga).

GATUNKI : komediodramat / teen drama
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy i równocześnie jedyny sezon serialu Everything Sucks! liczy 10 odcinków. Został on udostępniony widzom w całości w dniu 16 lutego 2018 roku. Całość możemy obejrzeć w języku polskim oczywiście na platformie NETFLIX.

Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o grupie młodzieży szkolnej z połowy lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. Jest rok 1996 i trójka przyjaciół rozpoczyna pierwszy rok nauki w Boring High School. Pierwsze zadanie to wkręcić się w społeczność uczniowską i Luke O’Neil robi właśnie pierwszy krok, proponując napotkanej dziewczynie pomoc w naprawieniu kamery. Chwilę później okazuje się, że Kate Messner, do której Luke robi podjazd, to córka tutejszego dyrektora. Dziewczyna generalnie źle się z tym czuje, że jest córką dyrektora i nawet sugeruje ojcu, by nie zaczepiał ją na szkolnym korytarzu.

Podczas szkolnego lunchu kumple ostrzegają Luke’a, by uważał na dziewczynę, z którą zaczął się zadawać. Chwilę później w szkolnej stołówce są świadkami dramatycznej inscenizacji w wykonaniu Olivera Schermerhorna i jego dziewczyny Emaline Addario. Ta dwójka tym samym zaprasza innych uczniów na casting do nowej sztuki w ramach teatralnego kółka. Po lekcjach natomiast Kate udaje się do Luke’a w sprawie obiecanej pomocy przy naprawie kamery. Obydwoje w tym czasie wymieniają się bolesnymi wspomnieniami z przeszłości, bo każde z nich przechodziło różne tragedie rodzinne. Kate w garażu Luke’a zauważa również pismo dla dorosłych, które po spotkaniu postanawia podwędzić.

Luke wieczorem już szykuje plan jak umówić się na randkę z Kate Messner, ta jednak nie bez kozery zabrała z jego garażu pismo dla dorosłych. Okazuje się, że Kate kręcą dziewczyny, o to bierze w łeb zamiary Luke’a względem tej dziewczyny.

Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

W 2018 roku Netflix wypuszcza serial, który ciężko jednoznacznie określić, czy jest on serialem komediowym, czy raczej trzeba go traktować w kategoriach komediodramatu. Jako komedia wypada on bowiem bardzo blado i rzadko mamy tu powody do śmiechu do łez. Prędzej do łez z powodu żenujących scen, które prezentuje nam ta produkcja. Klasyczny komediodramat to też nie jest, bo nie jest on zbudowany wokół jakiegoś jednego poważnego wątku, który byłby ubrany w humorystyczną konwencje, jak chociażby przykładowy „Atypical„. Komediodramaty to również jednak nic innego jak mix obu gatunków. Mamy wtedy trochę komedii i trochę konwencji typowo dramatycznej. Patrząc w ten sposób na serial Everything Sucks! to wtedy możemy stwierdzić, że opisywany serial jest niczym innym, jak komediodramatem.

OK. koniec filozofowania. Jednak o czym jest ta produkcja ? W dużej mierze o problemach dorastania licealnej młodzieży. Również o relacjach rodzice – dzieci, oraz kwestiach samotnego wychowywania dzieci. To również zderzenie z brutalną młodzieżową rzeczywistością serwującą złamane serca i niespełnione ambicje. No ale jak się upycha serial w realiach teen dramy, to takie tematy stają się standardem.

Najbardziej dziwi i zaskakuje jednak konwencja serialu Everything Sucks! Firma Netflix po wielkim sukcesie „Stranger Things” postanawia zaserwować widzom podobnie przerysowaną konwencję, która jedynie zmienia lata osiemdziesiąte na dziewięćdziesiąte. Ponownie serial szuka zaczepienia w nostalgii nieco starszych widzów. Kto wychowywał się w latach dziewięćdziesiątych, a najlepiej jeszcze chodził w tych czasach do liceum / końcówka podstawówki (red. bo wiekiem trzeba inaczej patrzeć na to, z uwagi na inną konstrukcję systemu edukacji w USA) to pewnie szybko załapie klimat tamtych czasów, który próbuje nam przemycić z ekranu Everything Sucks! Baa, twórcy serialu nie poprzestają na samym klimacie. Ciężko też nie odnieść wrażenia, że główne postacie w tej produkcji są wręcz przerysowane z kultowego już „Stranger Things„.

Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Eh, gdyby to było takie proste, to różni nadawcy wykorzystywaliby kalkę serialu, który wcześniej odniósł sukces i która popchnie w górę kolejną podobną produkcje. To tak jednak nie działa i szybko o tym przekonali się twórcy serialu oraz sam Netflix, który zdecydował się właśnie na taki serial. OK. Everything Sucks! różni się zasadniczo od wspomnianego wyżej pierwowzoru do kalkowania, bo przecież nie serwuje nam potworów i z horrorem nie ma nic wspólnego. Z science-fiction też… chociaż serial serwuje nam wątek, który i element science-fiction również przemyca nam w tej omawianej dzisiaj produkcji. Jednak kalka postaci i kalka nawiązania do nostalgii lat przeszłych jest niewątpliwie silną i wyraźną cechą wspólną obu tych produkcji.

W serialu mamy rok 1996, więc szersze nawiązania do tamtych czasów dotyczą wyłącznie pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Stąd nasza szkolna młodzież bawi się chociażby przy muzyce Ace of Base (red. i tu chociaż zadbano o szczegóły i jest to jak najbardziej poprawne historycznie, bo młodsi widzowie pewnie myśląc muzycznie o latach dziewięćdziesiątych, w ciemno strzelają w girls i boys bandy, ale sukces tych grup to dopiero druga połowa tej dekady). No i oczywiście w tym serialu bazujemy na VHS-ach, a wspomnienie o tym jest o tyle istotne, że cały serial rozpoczyna się od propozycji naprawy kamery nagrywającej na kasety video. Z czasem to wszystko buduje nam główny wątek w tym serialu, a mianowicie tworzenie filmu, w którym Luke O’Neil angażuje grupę swoich przyjaciół, nowo poznaną Kate Messner oraz całą brygadę ze szkolnego kółka teatralnego.

Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 3

I to właściwie jest trzon prawie wszystkich postaci serialu Everything Sucks! Obsadę uzupełniają tu rodzice, a dokładnie ojciec Kate, który jest równocześnie dyrektorem Boring High School oraz mama Luke’a. Z doskoku kolejną osobą dorosłą jest osoba, która czuwa nad wszystkich, co jest związane ze szkolnymi mediami. Tym samym bierze ona udział w produkcji szkolnego filmu oraz sprawuje opiekę nad specyficznymi w swej formie szkolnymi wiadomościami (serwisem informacyjnym).

Ponadto wszystko inne wygląda zwyczajnie i standardowo. Nasi główni bohaterowie to outsiderzy, którzy próbują się zaaklimatyzować w nowym środowisku szkolnym, z lepszym lub gorszym skutkiem. To liceum, więc sceneria serwuje nam też licealne związki, a tu na pierwszy plan wysuwa się nam trzon grupy dramatycznej w postaciach : Olivera Schermerhorna i Emaline Addario.

Komediowo Everything Sucks! mówiąc obrazowo (nawiązując do tytułu) mocno ssie. Jak na lekarstwo tu zabawnych tekstów, a i humor sytuacyjny często leży i kwiczy. To już lepiej ten serial prezentuje się od strony dramatycznej. Istotne w tym wszystkim było dodanie dorosłych postaci w osobach rodziców naszych bohaterów. Każdy z głównych bohaterów ma też swoją jakąś trudną przeszłość. Jej karty ujawniają już w pierwszym odcinku podczas rozmowy Luke i Kate. Tym samym nie trudno było się domyślić, że wokół tych tematów będą budowane jakieś mniejsze lub większe wątki.

Problemem w Everything Sucks! jest to, że wątki poboczne są dla widza mało przejmujące. W ten sposób z całą pewnością ciężko byłoby przebrnąć przez ten serial, gdy nie krótkie odcinki tej produkcji. Trochę twórcy rekompensują nam serialową papkę w finale sezonu, ale i tak całościowo nie jest to produkcja najwyższych lotów.

Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 1

To jeszcze czas rzucić skrótowo okiem jak te wszystkie wspomniane postacie prezentują się od strony aktorskiej. Luke O’Neil, to w rzeczywistości Jahi Di’Allo Winston. Wcześniej zagrał on w filmie „The Upside” (polski tytuł Spragnieni życia). W późniejszym czasie pojawił się również w filmie „The Dead Don’t Die” (pol. Truposze nie umierają).

Leslie, to aktorsko Abi Brittle, a Tylera w tym serialu odgrywał Quinn Liebling. McQuaid, to w rzeczywistości Rio Mangini, który gra Ethana w serialu Apple „Home Before Dark„.

Kate Messner, to aktorsko Kanadyjka Peyton Kennedy. W ostatnich latach zagrała Betty Nelson w „Grey’s Anatomy„. W drobnych rolach przewinęła się przez pierwszy sezon „Between” oraz drugi sezon serialu „Hannibal„.

Jej serialowy ojciec – Ken Messner, to natomiast aktorsko Patch Darragh. Serialowo to między innymi Tim Flanagan w „Mercy” (polski tytuł Szpital Miłosierdzia). To również Russel Armstrong w serialu „The Path„. Patch grał Path ;P (red. wiem że fonetycznie inaczej brzmi, ale to literowy niezły ubaw :P). W drobnych rolach gościł również w „Boardwalk Empire” oraz „Mr. Mercedes„.

Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja – O AKTORACH – część 2

Pan Stargrove, jako opiekun mediów szkolnych, to aktorsko Ben York Jones. To twórca serialu we własnej osobie oraz jego scenarzysta.

Sherry O’Neil, czyli mamę Luke’a gra Claudine Mboligikpelani Nako. Ojca Luke’a zagrał natomiast fragmentarycznie Zachary Ray Sherman.

Cedric, to aktorsko Jalon Howard. Przewinął się on epizodycznie przez drugi sezon „American Vandal„.

Scott Pocket, to w rzeczywistości Connor Muhl, a jego partnerkę ze szkolnego serwisu newsowego Jessicę odegrała w tym serialu Nicole McCullough.

To jeszcze na koniec główna para z kółka teatralnego. Oliver, to aktorsko Elijah Stevenson, natomiast w rolę Emaline wcieliła się Sydney Sweeney. Amerykanka w ostatnich latach zagrała Cassie Howard w serialu „Euphoria„. To również Eden Spencer w drugim sezonie „The Handmaid’s Tale” oraz Alice w miniserialu „Sharp Objects„. Epizodycznie przewinęła się również przez siódmy sezon „Pretty Little Liars” oraz czwarty sezon serialu „Heroes„.

Everything Sucks! – SEZON 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Pierwszy sezon Everything Sucks! okazał się szybko równocześnie jedynym sezonem tego serialu. Netflix w czasie krótszym niż dwa miesiące po udostępnieniu produkcji zdecydował się na kasacje serialu. Tym samym Everything Sucks! nie otrzymał zielonego światła na kontynuację w postaci drugiego sezonu.

Dzisiaj (red. patrz data publikacji tego artykułu) te szybkie kasacje platformy Netflix może już nie dziwią, ale wówczas była to sytuacja niemal bez precedensu, którą nagłośniły media branżowe. W tej sprawie wypowiedział się nawet Ted Sarandos (Chief content officer of Netflix), że był to element nowej polityki platformy, która ocenia oglądalność seriali przez kluczowy dla nich okres pierwszych 28 dni od udostępnienia jakieś produkcji. [red. taa, do dnia dzisiejszego ich taktyka wydaje się absurdalna, szczególnie, że nikt nikogo nie goni, a kontrakty aktorskie są odpowiednio dłuższe i tak krótki czas nie zagraża ich wygaśnięciu]. No ale tak się złożyło, że omawiany serial stał się elementem wdrażanej wówczas (red. a dzisiaj powszechnej) polityki platformy Netflix.

Oczywiście nie ma co żałować, że akurat Everything Sucks! zaliczył kasacje, bo platforma Netflix w swojej ofercie ma dziesiątki lepszych seriali. Jednak czy w takiej sytuacji w ogóle opłaca się obejrzeć ten serial, skoro wiemy, że nie ma on dalszego ciągu ? Pomijając jego poziom, to serial ma całkiem zgrabnie zrealizowany finał sezonu. Najważniejszy wątek zostaje w finale sezonu zakończony. Sam serial oczywiście zostawia furtkę na kontynuacje, ale da się to obejrzeć jako prawie jedną zamkniętą całość. No a skoro jest to produkcja oryginalna platformy Netflix, to jeśli macie ochotę zmierzyć się z tym serialem, to odnajdziecie go w zakładce seriali oryginalnych serwisu NETFLIX.

Udostępnij w social mediach