EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 2 – RECENZJA

EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 (pol. Ziemia w nocnych barwach 2) – An Apple Original – Apple serial oryginalny. Drugi sezon amerykańskiego serialu przyrodniczego, stworzonego dla platformy APPLE TV+. Informacje o producentach serialu zostały zawarte w artykule dotyczącym pierwszej odsłony tego serialu – EARTH AT NIGHT IN COLOR 1.

GATUNKI : dokumentalny / przyrodniczy
KRAJ PRODUKCJI : USA

Drugi sezon serialu, podobnie jak pierwszy, liczy 6 odcinków. EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 został udostępniony widzom w całości w dniu 16 kwietnia 2021 roku. Całość możemy obejrzeć w języku polskim oczywiście na platformie APPLE TV+.

EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 1 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial prezentuje nam nocne życie zwierząt z różnych kontynentów naszego globu. Dzięki zastosowaniu najnowocześniejszego sprzętu możemy zobaczyć w pełnej gamie kolorów nieznane dotąd zwyczaje zwierząt. Narratorem serialu jest Tom Hiddleston.

Noc. Świat cieni, który skrywa ponad połowę zwierząt na naszej planecie. Dotychczas kamery pozwalały tylko przelotnie spojrzeć na ich życie. Teraz jednak dzięki technologii nowej generacji możemy zobaczyć noc, tak jasno jak dzień. Dzięki kamerom sto razy bardziej czułym od ludzkiego oka, możemy teraz uchwycić piękno nocy w kolorze. Obce krajobrazy. Dziwne istoty ożywające w ciemności. Niespotykane zachowanie. Możemy teraz w pełni śledzić życie tych wszystkich zwierząt również podczas ciemnej nocy.

EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 1

W kwietniu 2021 roku Apple na swojej platformie streamingowej APPLE TV+ udostępnia widzom drugi sezon ciekawego serialu przyrodniczego, który ukazuje nocne zwyczaje zwierząt widziane jakby za dnia. EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 wylądował na platformie niedługo po premierze pierwszego sezonu. Ten bowiem miał swoją premierę 4 grudnia 2020 roku. Jeżeli ten krótki odstęp czasu jest dla kogoś zaskoczeniem, to warto nadmienić, że oba sezony były realizowane za jednym zamachem. Tym samym właściwie podział na dwa sezony jest sztuczny, bo równie dobrze mógł on być desygnowany jako 1B. Zresztą Apple w serialach familijnych oraz tych typowo adresowanych do dzieci, stosuje przecież taką metodę dzielenia sezonów w serialu na część A i B. Dlaczego w tym przypadku jest inaczej ? Ciężko powiedzieć. Może chcieli stworzyć wrażenie większego rozmachu, że nawet seriale przyrodnicze na ich rodzimej platformie mają już po dwa sezony 😉

Zabawne, że samo Apple nawet wcześniej jakoś zbytnio się nie kryło z tą taktyką, bo udostępnili przy okazji pierwszego sezonu również zdjęcia promocyjne EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 (pol. Ziemia w nocnych barwach 2). W materiałach tych znalazł się bowiem słoń oraz niedźwiedź polarny, a Ci przecież nie występowali w EARTH AT NIGHT IN COLOR 1. Druga sprawa, jeśli ktoś nie miał dostępu do zdjęć od nadawcy, to mógł wysnuć podobny wniosek na bazie czołówki do serialu, która obejmuje zwierzęta występujące właśnie na przestrzeni obu sezonów. Stąd ten podział na dwa sezony jest bardzo sztuczny. Nie mniej jednak dostajemy dokładnie w tym samym stylu zrealizowaną produkcję. Ta dzieli się na część quasi-fabularną, w której śledzimy losy wybranych zwierzęcych osobników oraz krótką część poświęconą realizatorom serialu. W niej sami twórcy serialu odsłaniają nam kulisy nakręcenia poszczególnych scen z udziałem tych wszystkich zwierząt.

EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Kolejny raz w tym serialu mamy okazję wirtualnie przenieść się w różne rejony świata. Na początku EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 lądujemy na afrykańskiej sawannie. Tam śledzimy losy stada słoni. To zwierzę stadne zawsze podróżuje w poszukiwaniu zapamiętanego wcześniej źródła wody. Najstarszy słoń w rodzinie, a właściwie słonica, kieruje stado do wodopoju, którego lokalizację pamięta z czasów swojej młodości. Afrykańskie susze często bowiem dają się we znaki różnym lokalnym zwierzętom. Stąd wymuszają wręcz takie migracje. Dla słoni taka sytuacja jest często normą. Jednak podczas swoich podróży nawet te potężne rozmiarami istoty nie mogą się czuć bezpiecznie. Dzicz afrykańska bowiem jest pełna niebezpieczeństw i nawet słonie nie mogą sobie pozwolić na rozluźnienie. Szczególnie na baczności muszą się mieć ta małe słoniki podróżujące u boku dorosłych osobników. One bowiem stanowią smaczny kąsek nie tylko dla największych drapieżników naszej planety.

Generalnie słonie nie mają zbyt wielu naturalnych wrogów, gdyż ich rozmiary gwarantują im bezpieczeństwo. Do tego żyją w stadzie, więc nawet jeśli jeden osobnik zostanie zaatakowany, to całe stado może odgonić szybko nacierającego agresora. Takim drapieżnikiem jest oczywiście lew, który niczego i nikogo się nie boi (red. no poza hipopotamem). Jednak i lwy muszą uważać, by nie zostać stratowane przez rozpędzone słonie. Do polowań na słonie potrzebna jest więc specjalna strategia, a przez lata niektóre lwy wręcz wyspecjalizowały się w tym fachu. Wszak jest to opłacalny biznes, bo tyle jedzenia za jednym zamachem nie da im żadna inna upolowana zdobycz. Noc jednak odsłania jeszcze mniej oczywistych wrogów słoni. To hieny, który atakują całą sforą. One mają w zwyczaju powszechny brak szacunku do innych zwierząt. Stąd i słonie nie robią na nich większego wrażenia. No a osłona nocy daje im kolejne możliwości ataków jakie z reguły nie daje dzień.

EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 3

To właśnie te ataki hien są jasną stroną nocnego EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 (pol. Ziemia w nocnych barwach 2). Cwaniaki bowiem mają sposób jak wyciągnąć i odciągnąć od stada słoni tych najmniejszych osobników. Grunt to przewrócić na początku słonika, a później można się zająć odciąganiem go w bezpieczne od stada miejsce. Sposobem na to może być łapanie słonika za ogon. Dlatego też dorosłe osobniki muszą się sporo napocić, by obronić maluchy przed atakami cwaniackich hien. No a noc bardziej służy drapieżnikom, niż innym roślinożercom.

OK. ale dość o słoniach. EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 (pol. Ziemia w nocnych barwach 2) prezentuje jeszcze wiele innych zwierząt. Ciekawą historię kreuje nam opowieść o kotikach u wybrzeży Namibii. Te nocą wychodzą na ląd by się przespać. No a na lądzie równie niebezpiecznie jak pod wodą. Szczególnie podczas snu, gdy mogą zostać zaatakowane przez szakale. Te lubią atakować małe kotiki. Same oczywiście też nie są imponujących rozmiarów, więc nawet maluch kotików może się przed nimi obronić, jeśli będzie odpowiednio czujny w nocy. Zresztą szakale podczas ataku też są czujne, by nie nadziać się na ich bardzo ostre zęby.

Gdyby zagrożenia od strony szakali było mało, to jeszcze co jakiś czas kotiki te nawiedzają hieny. Taa, znowu hieny, bo wszędzie ich pełno. Tym razem są to hieny brunatne bardzo różniące się wyglądem od tych standardowych z sawanny. One żyją właśnie u wybrzeży oceanu. Jeżeli ktoś nie wie jak wyglądają hieny brunatne, to przyda się tu odpowiednie zdjęcie. [red. nie wiem jak Wam, ale mi one bardziej przypominają te długowłose psy niż typowe hieny. No oczywiście takie wyrośnięte psy, jak na sterydach ;P].

EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 4

Kolejna historia przenosi nas w środowisko dzikich kotów. W pierwszej odsłonie było ich sporo, więc i w EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 nie może zabraknąć kotów. Tym razem są to pumy. Śledzimy więc losy młodej pumy, która uczy się życia na wzniesieniach Patagonii. Tam musi powalczyć o pokarm niezbędny do przeżycia, a który dostarczyć jej mogą gwanaki andyjskie. No ale i na lamusy znajdzie się zawsze sposób ;). Realizatorzy z kamerą towarzyszą tej samicy pumy przez sporą część jej życia. Od czasu, gdy uczyła się polowań od swojej matki, po czasy gdy sama miała swoje młode kociaki. To pokazuje jak realnie długo kręci się takie produkcje przyrodnicze, byśmy mogli prześledzić tą opowieść w zaledwie jednym epizodzie.

W pierwszym sezonie nietypowym odcinkiem był odcinek o nocnym życiu zwierząt w wielkich metropoliach. Tam nie skupialiśmy się na konkretnym osobniku czy na grupie zwierzęcych osobników. Miał on generalnie ukazać, co robią dzikie zwierzęta w ludzkim miastach nocą. Tym razem taki nietypowy odcinek pokazuje morskie głębiny. Gdy nad wodą zachodzi słońce, pod wodą całkowicie zmieniają się zwyczaje żyjących tam stworzeń. Noc bowiem zwiastuje nowe niebezpieczeństwa. Na żer ruszają bowiem drapieżniki. Małe rybki muszą więc na rafie uważać na nacierające rekiny, czy inne manty.

Kolejny epizod skupia się na australijskich kangurach. Na pozór niby nic ciekawego, bo o kangurach powstało multum dokumentów przyrodniczych. Nie dowiemy się więc z tego odcinka nic nowego o ich nietypowych zachowaniach. Jednak nie same kangury są tu najważniejsze. Realizatorom udało się bowiem sfilmować polowanie psów dingo na kangury, a to już jest wyczyn. Dingo bowiem są bardzo płochliwe i gdy wyczują człowieka, to nie pokażą się już więcej na danym terenie. Tu realizatorom więc nawet osłona nocy nie pomaga, gdyż dingo jak nasze psy domowe kierują się głównie węchem. Na pomoc ruszają więc drony z zamontowaną kamerą.

EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 5

Jak widać w powyższych rozdziałach EARTH AT NIGHT IN COLOR 2 (pol. Ziemia w nocnych barwach 2) cechuje się dużą różnorodnością regionalną. Dla potwierdzenia tych słów, ostatni odcinek przenosi nas na biegun północny. Tam widzowie mają okazję śledzić nocne zachowania niedźwiedzi polarnych. Ich wspólne zabawy i inne nietypowe zachowania. Jednym z nich może być czyszczenie swojego brudnego futra o śnieg. No a jak to najlepiej zrobić takiemu niedźwiedziowi ? Proste – tarzając się w śniegu. Tego uczy matka swoje młode dzieci.

Niedźwiedzie polarne nie mają jednak lekko na arktycznych pustkowiach. Szczególnie gdy zaczyna doskwierać im głód. Zanim u brzegu pojawią się foki stanowiące ich główne pożywienie, to często przychodzi im wręcz głodować. Na Arktyce tłumów różnych stworzeń raczej nie doświadczymy, stąd muszą się liczyć z tym faktem wszystkie futrzaki. Tym samym odcinek ten nie ma żadnych innych odskoczni w stronę innych zwierząt, jak mają w zwyczaju to robić pozostałe epizody tego serialu. Te przecież czasami sięgają po inne gatunki, nawet gdy opowieść skupia się na jednym lub kilku głównych bohaterach. Tu natomiast mamy polarne niedźwiedzie i tylko niedźwiedzie.

Arktyczne pustkowia pozbawiają więc realizatorów tej frajdy multigatunkowej. Tak samo i dla widzów odcinek ten może być więc bardziej nużący. Chociaż same niedźwiedzie zachowania mogą się podobać. Szczególnie gdy coś nowego i nietypowego przyciągnie ich uwagę. W odcinku tym zabawny jest bowiem końcowy fragment z cyklu „nakręcone nocą”. W nim często omawiane są sposoby realizatorskie. Tutaj natomiast kamerzyści przedstawiają nam sytuację, gdy pewien niedźwiedź dobierał im się do drewnianej toalety. No nie ma co się dziwić, bo sam niedźwiedź był zaskoczony, co to mu wyrosło nagle na śnieżnych pustkowiu 😉

EARTH AT NIGHT IN COLOR – Sezon 2 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Realizatorzy serialu, aby nakręcić całą opowieść o danych osobnikach spędzają z nimi długie miesiące. Baa, często nawet lata. Stąd taki serial tworzy się bardzo długo. Dlatego nie powinno nas dziwić, że podział na dwa sezony jest tu sztuczny. Całość musiała być bowiem realizowana łącznie. Sam serial natomiast rzeczywiście świetnie i w sposób innowacyjny prezentuje nam nocne życie zwierząt. Gdyby nie nowoczesna technologia, to nie osiągnęlibyśmy takiego efektu, jaki widzimy obecnie na ekranie. To rzeczywiście Ziemia nocą w kolorze (red. bo tak dosłownie brzmi oryginalny tytuł tego serialu). I pomijając wszystko inne przedstawione w tej analizie, to choćby dla tego właśnie efektu warto obejrzeć ten serial.

Zdjęcia promocyjne tego nie oddają. Widocznie celowo, by zachować później dla widzów tzw. efekt WoW. I taki efekt rzeczywiście uzyskujemy dosłownie w każdym odcinku. No może ten odcinek z wodą jest nieco inny, ale wiadomo, że kręcenie w wodzie nawet podczas dnia również wygląda inaczej. Całościowo natomiast wygląda to mega efektownie i tu należą się ukłony w stronę twórców tego serialu. Docenić to możemy jedynie wykupując subskrypcję od Apple, by obejrzeć ten serial legalnie na platformie APPLE TV+.

Udostępnij w social mediach