Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu?

Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu? Od streamingu video, jeśli mamy doprecyzować to pytanie, bo przykładowo w kwestii muzyki to pytanie byłoby chybione. Dlaczego kolejni streamingowi gracze z powodzeniem wchodzą na europejski rynek, a państwa Europy nie mogą stworzyć nawet jednej, liczącej się globalnie platformy streamingowej video ? I to właściwie bez znaczenia, czy są to gracze z Ameryki, za którymi stoją wielkie wytwórnie filmowe, czy gracze z branży technologicznej, czy może nawet kinematograficznej, ale pochodzące z dalekiej Azji, czy nawet z Afryki. Wszyscy oni potrafią w większym lub mniejszym stopniu zawojować europejski rynek streamingowy video, a żaden lokalny europejski gracz nie może nawet zbliżyć się do sukcesu jaki tamtejsze podmioty wypracowały w ujęciu globalnym. Co jest przyczyną tego wszystkiego ? Na te i inne nurtujące pytania przyjdzie nam spróbować odpowiedzieć w niniejszym artykule.

Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu ? Czy to pytanie jest słuszne ?

Ktoś może powiedzieć: zaraz zaraz, przecież w Europie nie jest tak tragicznie. Powstają nowe projekty streamingu video, które znajdują swoich odbiorców. Sami przecież na łamach strony Seriale Srebrnego Ekranu pisaliśmy o kilku takich platformach pod kątem serialowym. Największy telewizyjny nadawca, czyli BBC w partnerstwie z innym brytyjskim nadawcą ITV, rozkręcają teraz swój wspólny projekt BritBox. Nareszcie, chciałoby się powiedzieć. Kto miałby to lepiej zrobić w Europie na polu serialowym, jeśli nie Brytyjczycy ze swoim pokaźnym contentem. Tym samym BritBox zaczyna rozruch, który ma ich wyprowadzić na szerokie wody. [red. więcej w tym temacie przeczytacie w artykule „Ekspansja globalna britbox„].

Mniej więcej w tym samym czasie Skandynawowie zapowiedzieli ekspansję globalną własnej platformy. Dosłownie za chwilę (red. patrz -> data pisania tego artykułu) ma zadebiutować na polskim rynku platforma Viaplay, która z powodzeniem radziła sobie dotychczas w krajach północnej Europy. W ujęciu globalnym to jednak nisza, ale jej włodarze chcą sięgnąć po więcej. Na platformie tej nie brakuje dobrych seriali, z których część mieliśmy wcześniej okazję obejrzeć dzięki licencji wykupywanej głównie w Polsce przez Canal+. Viaplay kusi również polskich widzów sportem, a wykupione prawa do transmisji meczów Bundesligi aż do sezonu 2028 / 2029 robią wrażenie na polskich kibicach sportowych. [red. więcej o samej usłudze przeczytacie w artykule „Viaplay w Polsce = skandynawskie seriale„].

Rok 2021 ma być przełomowy dla wyżej wymienionych usług, a przecież jest jeszcze wiele drobnych serwisów europejskich, jak chociażby SVOD z historycznymi produkcjami dokumentalnymi. [red. możecie o nim przeczytać w artykule „Słyszeliście o History Hit TV ?„]. Ponadto są jeszcze VOD nastawione na same filmy, jak chociażby rozpoznawalny już szeroko poza Europą MUBI. Na innych tego typu sporadycznie możemy również trafić na seriale, jak w przypadku włoskiej usługi CHILI. [red. i o niej wspomnieliśmy w artykule „Chili.com dla serialomaniaków ?„].

Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu ? Co jest tego powodem ?

Powyższy rozdział może świadczyć, że postawione pytanie: Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu ? jest chybione. Wszak widać, że jakoś sobie radzi i z opóźnieniem względem świata, również zaczyna sięgać szerzej po rząd dusz. Tylko właśnie słowo klucz -> z opóźnieniem. W Europie takie projekty powstają, ale z opóźnieniem. Zanim jakikolwiek europejski projekt zaczął zasięgami próbować docierać do widzów szerzej na rynku globalnym, to przez Europę przetoczyło się multum pozaeuropejskich platform streamingowych video. Amerykańskich, które są już nam dobrze znane, Showmax od przedstawicieli z Republiki Południowej Afryki, japoński Rakuten z serialową odnogą, czyli wykupionym wcześniej VIKI oraz chińscy giganci, którzy już są poza Chinami, ale jeszcze muszą dostosować własną ofertę w większej ilości języków. Ci gracze spoza Europy działają więc szybciej i sprawniej. Skąd to się wszystko bierze ? Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu i zawsze musi później gonić konkurencję, zamiast wyznaczać nowe trendy ?

Odpowiedź na te pytania wydaje się banalna. Europa odstaje technologicznie, stąd z opóźnieniem wdraża projekty oparte na nowych technologiach. Ile bowiem znacie technologicznych firm europejskich ? One oczywiście są i w samej Polsce znajdziemy takich wiele. Jednakże całościowo to nisza niszy. Wystarczy chociaż spojrzeć na rynek europejski pod kątem Big Techów. Dlaczego UE opracowuje regulacje względem GAFA + Microsoft, Netflix i chińska Alibaba ? No bo te Big Techy tak odjechały Europie, że zjadają lokalną konkurencję na śniadanie. W streamingu natomiast technologia ma kluczowe znaczenie. Europejczycy nauczyli się tworzyć drobne serwisy streamujące treści, ale zazwyczaj mają one zasięg lokalny. Na nic więcej nie pozwala im rodzima infrastruktura sieciowa. Popatrzmy chwilę na Władców Chmur. To znowu albo amerykańskie albo chińskie firmy. No a jak te serwisy streamingowe mają sprawnie działać bez infrastruktury chmurowej ? Tym samym koło się zamyka, bo dla europejskich podmiotów szybko trafia się szklany sufit nie do przebicia.

Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu ? Technologia to nie wszystko

Ktoś znowu powie: zaraz zaraz, ale Europejczycy poza streamingiem video radzą sobie dobrze na innych polach. Muzyka ? Takie Spotify potrafi rywalizować zwycięsko z Apple Music i podobną usługą Amazona. Streaming książek cyfrowych i audiobooków ? No a kto nie słyszał o Storytel. W Polsce więcej z niego ludzi korzysta niż z Audible (red. bo nie olali jak Amazon polskiego języka). Są to jednak wszystko projekty streamingowe na obcej infrastrukturze chmurowej. Śmigają aż miło, bo stoją za nimi AWS, Google Cloud i Azure. Bez nich byliby niszą niszy, po którą mało kto by sięgał.

Podobnie jest więc ze streamingiem video, ale tu jeszcze dochodzi zagospodarowanie takiej platformy contentem. Jeżeli miałaby powstać wielka europejska platforma streamingowa video, to musiałaby nie tylko bulić kasę na infrastrukturę chmurową od amerykańskich dostawców (red. bo przy chińskich zawsze znajdą się głosy o szpiegostwie i innych tego typu pierdołach), ale i również z powodu słabo rozpoznawalnego rodzimego contentu, musiałaby jeszcze bulić za licencje na amerykańskie produkcje filmowe i serialowe. Stąd koszty takiego projektu przewyższają możliwości potencjalnego zysku.

Tym samym w Europie tak kiepsko idzie tworzenie platform streamingowych video. Łatwiej już wrzucić OTT z opcją IPTV, bo każdy większy podmiot ma tu rozbudowaną medialnie infrastrukturę telewizyjną. Mamy więc i francuski myCanal, który doczekał się polskiej wersji. [red. o starcie samej usługi pisaliśmy w artykule „Canal+ polska wersja serwisu myCANAL„]. Ten jednak wygląda dość ubogo względem konkurencyjnych SVOD. Rodzimą ofertę uzupełnia serwis FOX Play, który w Polsce przechodził z ręki do ręki. No a jak taki Canal+ poradzi sobie bez FOX-owego contentu jak przyjdzie do Polski Disney+ i zabierze swoje zabawki do własnej piaskownicy ? Tu jest właśnie pies pogrzebany. Takie usługi są wręcz bladą konkurencją dla szanujących się graczy na polu streamingu video.

Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu ? Słowo końcowe

No i jak ? Dlaczego Europa odstaje od świata na polu streamingu ? Streamingu video. Wiemy, że problematyczna jest technologia, a dokładnie braki w infrastrukturze chmurowej, ale i również konkurencyjny content. No chyba, że ktoś wierzy mocno w swój rodzimy content. Rosjanie na przykład wierzą i śmiało rozwijają swoje platformy. [red. o nich również możecie u nas przeczytać w artykule „KinoPoisk, PREMIER czy może Ivi„]. Innym chyba brakuje tej wiary, bo nawet był projekt „polskiej platformy streamingowej„, ale jakoś teraz cisza w tym temacie.

W tej Europie coś tam jednak zaczyna się rozkręcać. Widzimy to na przykładzie Viaplay oraz britboxu. Co jakiś czas dodatkowo słychać głosy, że możni Starego Kontynentu chcą stworzyć coś własnego do walki z Netflixem, z wykorzystaniem rodzimych treści. Zabawne, ale ubiegli ich w tym temacie w Ameryce Łacińskiej tworząc serwis europa+. Ten właśnie promuje lokalnie europejskie treści, ale sam w sobie paradoksalnie nie jest europejski.

W samej Europie bardziej aktywne są natomiast instytucje kościelne, bo te w międzyczasie wypuściły już kilka takich usług streamingowych. Konkurencja pozaeuropejska jednak nie śpi. Ciągle dorzuca na europejski rynek nowe usługi, aż w końcu widzom wyjdą one bokiem. W ten sposób nie będzie już miejsca na nic czysto europejskiego. Nawet jeśli powstanie taki nowy twór, który przynajmniej na papierze będzie chciał rywalizować na serio z Netflixem i innymi wielkimi graczami branży streamingowej.

Mocno więc świat odjechał Europie. Jeszcze kinematograficznie w XX wieku nie wyglądało to tak tragicznie. Jednak jak doszedł do tego streaming, to dystans się powiększył na niekorzyść Europy. Czy warto jednak płakać nad Europą ? Ta musi sama walczyć o swoje na tzw. wolnym rynku. W przeciwnym razie Europejczycy będę jedynie konsumentami tego co dostarcza im reszta świata. No a ten kto dostarcza treści video, dyktuje też formę przekazu. I to właśnie powinno dać do myślenia europejskim graczom.

Udostępnij w social mediach