DIABLERO – Sezon 2 – RECENZJA

DIABLERO 2 – UNA SERIE ORIGINAL DE NETFLIX – Netflix serial oryginalny. Druga odsłona meksykańskiego horroru od platformy Netflix, którego twórcami są Pablo Tébar i José Manuel Cravioto. Serial jest adaptacją powieści pod tytułem „El Diablo me obligó„, autorstwa Francisco Haghenbecka. Informacje o producentach serialu oraz informacje z wstępnym zarysem fabuły całej historii, zostały zawarte w artykule dotyczącym pierwszej odsłony tego serialu – DIABLERO 1.

Drugi sezon serialu serialu liczy 6 odcinków. Wszystkie odcinki DIABLERO 2 zostały udostępnione widzom 31 stycznia 2020 roku. Całość możemy obejrzeć w języku polskim na platformie NETFLIX.

DIABLERO – Sezon 2 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY NIE ZAWIERA SPOILERÓW, ALE POSIADA NAWIĄZANIA DO POPRZEDNIEGO SEZONU

W finałowych odcinkach poprzedniego sezonu Elvis, ksiądz Ramiro Ventura i Nancy docierają do Mariany i reszty uprowadzonych dzieci. Dochodzi do konfrontacji z potężną Diablerą, która potrafi kontrolować demony i wydawać im polecenia. Ekipa jednak spóźnia się z interwencją, bo ów Diablera rozpoczęła mistyczny rytuał, z wykorzystaniem porwanych dzieci. Chwilę później okazuje się, że ekipa trafia wspólnie do jakiegoś mieszkania, gdzie wesoło spędza ze sobą czas. Elvis szybko orientuje się, że to co przeżywają to jakiś sen lub halucynacja i przekonuje do tego pozostałych członków grupy. Proponuje im, by każdy strzelił sobie w głowę, a wtedy się obudzi.

I tak też się stało. Po ocknięciu okazuje się, że demoniczne dzieci zniknęły, ale wcześniej zabiły i zjadły Diablere, która przeliczyła się ze swoimi umiejętnościami kontrolowania demonów. Rytuał zapoczątkował też coś na wzór apokalipsy, dlatego ekipa zbiera szyki i rusza w pościg, by powstrzymać demoniczne dzieciaki. Kiedy do nich dociera, okazuje się, że dzieciaki przywołały na Ziemię samego diabła. Powstrzymać go może tylko anielska istota, a Ventura został niegdyś przez nią naznaczony. Z pomocą anioła udaje się wyzwolić dzieci spod mocy demonów, jednak ksiądz Ramiro zostaje uwięziony w sferze między życiem, a śmiercią (przyp. red. w czyśćcu jak się okazuje).

OPIS WPROWADZAJĄCY – ciąg dalszy

Po tej akcji Elvis próbuje wrócić do codziennych obowiązków Diablero. Przestaje działać w pojedynkę i tworzy profesjonalny team z Nancy i Ketą. Dziewczyn jednak wcale nie ciągnie do etatowej współpracy. Elvis nawet jest zdesperowany, by ponownie pracować dla Isaaca, ale ten się przebranżowił i teraz prowadzi nową knajpę bez demonicznych pojedynków. Przy okazji wizyty Elvisa zjawiają się tam dwie kobiety, które poszykują profesjonalnego Diablero. Oznajmiają mu, że ich szefowa chce się widzieć z Elvisem Infante. Ten zgadza się z nią porozmawiać.

Następnie kobiety zabierają Elvisa do swojej szefowej Lupe Reiny. W jej night clubie Elvis jest świadkiem magicznego show. Następnie szefowa klubu bierze go na rozmowę, w której wyjawia, że wie wszystko o jego zespołowej walce z diabłem. Ponadto ostatnio zaginęła jedna z jej dziewczyn, a druga została ranna i powtarza ciągle jego imię i nazwisko. Gdy Elvis podchodzi do przestraszonej rannej dziewczyny, przez chwilę nawiązuje połączenie z księdzem Ramiro Venturą. Ten nawołuje do akcji zapobiegnięcia zamknięcia mistycznych drzwi.

Po tym mistycznym chwilowym połączeniu, Reina zleca Elvisowi znalezienie demona, który skrzywdził jej dziewczyny. W zamian zostanie uwolniony od samotności, która ostatnio mu doskwiera. Diablero bierze zlecenie i próbuje w pierwszej kolejności zebrać swoją ekipę. Sam Ventura nawiązuje w międzyczasie połączenie z Nancy i Ketą. Namawia dziewczyny, by nie pozwoliły na zamknięcie drzwi. To wszystko sprawia, że Team Diableros wraca do gry i ekipa ponownie łączy siły, by odnaleźć demoniczną bestię i równocześnie uwolnić księdza Ramiro. Keta ma również przeczucie, że może być to szansa na odnalezienie Mayakéna.

DIABLERO – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 1

Pierwszy sezon meksykańskiego horroru platformy Netflix o przygodach świeckiego egzorcysty zyskał widocznie przychylność widzów, bo produkcja otrzymała zielone światło na kontynuacje. Nie był to serial najwyższych lotów, ale posiadał wiele ciekawych elementów i mógł się podobać widzom zainteresowanym tematyką egzorcyzmów (red. oczywiście z zachowaniem dystansu między prawdą, a fikcją). Fabularnie pierwszy sezon serwował nam jakąś przyzwoitą i przemyślaną historię. Do tego wszystkiego dochodził lokalny meksykański koloryt.

Teraz natomiast w DIABLERO 2 otrzymujemy coś, co w dużej mierze przekreśla dorobek pierwszej odsłony. Ta oczywiście miała pewną swoją specyfikę. Horror, który wplątuje elementy humoru często trąci kiczem. Jednak z zachowaniem odpowiedniego dystansu takie produkcje są do przełknięcia (red. jak na przykład „Z Nation„). Generalnie takie sztuczne połączenia rażą, chyba że od samego początku efekt jest zamierzony, ale wtedy mówimy nie o horrorze, tylko o czarnej komedii. W pierwszym sezonie trochę z tym przesadzali, ale dało się to przełknąć. Teraz natomiast twórcy poszli w stronę skrajności i serwują nam tego jeszcze więcej. I tu pojawia się problem, bo DIABLERO 2 staje się tym samym bardziej kiczowaty i cięższy do przetrawienia.

No niestety. Kiczowatość daje po oczach w drugim sezonie. Jest to widoczne w scenach z Isaaciem i czwórką głównych bohaterów serialu. Czwórką, bo łatwo się domyślić, że Ramiro Ventura nadal pozostaje integralną częścią fabuły, choć jego rola ewoluowała i w dużej mierze mamy do czynienia z niemal innym bohaterem. Sam Elvis też w tym sezonie ma nową rolę. Praktycznie zaprzestaje praktyk egzorcyzmów (red. poza jedną sceną z początku drugiego sezonu). Teraz to taki z niego łowca demonów, niczym „Wynonna Earp„. Baa, po akcji z finału poprzedniego sezonu, Elvis lepiej czuje się w grze zespołowej. Jego siostra to już praktycznie profesjonalna Diablera, a Nancy jak zawsze stanowi świetne wsparcie w tzw. trudnych demonicznych przypadkach.

DIABLERO – Sezon 2 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Te odejście od tematu egzorcyzmów pcha DIABLERO 2 bardziej w stronę dark fantasy, niż horroru z prawdziwego zdarzenia. No ale przyjmijmy, że to wciąż horror, szczególnie, że bardzo mrocznie zaczyna się ten sezon. Na przykładzie dwóch dziewczyn z night clubu niejakiej Lupe Reiny, oglądamy demona w czystej postaci. Widzialnego gołym okiem, bez żadnych luster i innych tego typu przedmiotów pozwalających zajrzeć w głąb duszy. Tym razem demoniczna bestia powszechnie ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Jak ? Hmm, od taka zagadka w ramach fikcji filmowej tego serialu.

Jest jednak jeden poważny problem z naszym demonem Ahuizotlem (red. jakkolwiek to niekulturalnie brzmi w języku polskim ;P). Ciekawie on wygląda na plakatach promocyjnych oraz może w pierwszej scenie, w której się pojawia na ekranie. Jednak czym dalej, tym gorzej. Serio, to jakieś nieporozumienie, ale nasz główny demon to praktycznie dziecinne straszydło. Starsi widzowie może pamiętają, ale Piszczałka z polskiego serialu „Przyjaciele wesołego diabła” potrafił bardziej wystraszyć 🙂 A to był serial dla dzieci – trzeba podkreślić 🙂

To dziwne, bo Netflix w przypadku kontynuacji seriali sypie większym „groszem”, więc często w tego typu produkcjach mamy jeszcze lepsze efekty specjalne. A tu jest jakby na odwrót. Wygląda to tak, że pozwolono zrealizować drugi sezon, ale zakręcili im przy tym finansowy kranik. Szczerze, DIABLERO 2 jest produkcją bardzo ubogą w efekty specjalne, a wizualizacja demonów tym razem leży i kwiczy. Fabularnie całość wygląda również gorzej. Z jednej strony mamy misję dopaść demona, który skrzywdził dziewczyny. Z drugiej strony to misja ratunkowa dla Ramiro, a później dla Mayakéna. Bardzo to miałkie i mało dla widza przejmujące (red. szczególnie, że Mayakéna z pierwszego sezonu znamy tylko z opowiadań). Nowi bohaterowie wprowadzeni do serialu też jakoś nie ratują tej produkcji. Z reguły są jedynie tłem wydarzeń, bo całość stale rozgrywa się wokół Elvisa i jego teamu do zadań specjalnych.

DIABLERO – Sezon 2 – Recenzja – O AKTORACH

Chociaż można odnieść wrażenie, że nowe postacie są jedynie tłem do przedstawionych wydarzeń, to jednak mają wpływ na fabułę drugiego sezonu. Rzućmy więc krótko okiem na te postacie od strony aktorskiej.

Mayakén, to w rzeczywistości Matías del Castillo. Młody chłopak ma już nawet jakiś dorobek aktorski, bo zagrał w dwóch meksykańskich serialach. Trafiła mu się nawet rola w amerykańskim filmie „Deadtectives„.

Alejandro, to aktorsko Michel Duval. To już dość znany lokalny aktor, który dał się zauważyć również w Hollywood. Szerszej publice poza Meksykiem można przytoczyć jego postać Chico w serialu na bazie komiksów Image „Deadly Class„.

To jeszcze córki Isaaca, których zabrakło w prezentacji pierwszego sezonu. Thalía, to aktorsko Mariana Botas, szeroko znana rodzimej publice z lokalnych oper mydlanych. Paulina, to natomiast w rzeczywistości Dulce Neri. Dla niej to pierwsza poważniejsza produkcja, w której bierze udział.

Altamirano, to aktorsko Hoze Meléndez. To na koniec jeszcze właścicielka night clubu, która zleca Elvisowi tą całą misję, czyli Lupe Reina. W tej roli wystąpiła Ela Velden. Serialowym widzom dziewczyna jest znana z roli Gaby w specjalne produkcji „Gossip Girl: Acapulco„.

DIABLERO – Sezon 2 – PODSUMOWANIE

Odejście od tematyki egzorcyzmów w stronę jakiegoś demonologicznego fantasy to chyba najgorsze co przytrafiło się DIABLERO 2. Produkcja ponadto wygląda jakby okrojono ją z funduszy, co przekłada się na niskiej jakości efekty wizualne i specjalne. Elementy humoru wcale nie mają tym razem lekko rozładować napięcia, ale są tandetne i porażają totalnym kiczem. (red. serio – nawet jest scena rodem z „Tales from the Crypt„). Ciężko jest tym samym znaleźć pozytywy dla drugiej odsłony tego meksykańskiego serialu, a przecież pierwszy sezon prezentował się całkiem przyzwoicie. Może element wspólnej podróży w zaświaty i pomysł nad szybką utratą pamięci ze świata zewnętrznego możemy przypisać na plus. Poza tym sceny z night clubu Lupe Reiny z początku sezonu mogą też się podobać. I to chyba tyle, jeśli chodzi o te jaśniejsze strony drugiej odsłony tego serialu.

Niezależnie jaki los spotka ten serial (red. zdziwię się, jeśli powstanie trzeci sezon) to DIABLERO 2 będzie stale dostępny na platformie NETFLIX. Całość oczywiście w języku polskim (red. w tym przypadku z polskimi napisami).

Udostępnij w social mediach