Dear… – SEZON 1 – Recenzja

Dear… (polski tytuł: List do mojego idola ) – An Apple Original – Apple serial oryginalny. Amerykański serial dokumentalny i równocześnie biograficzny stworzony dla platformy APPLE TV+. Twórcą serialu jest R.J. Cutler. Za produkcję serialu odpowiada Matador Content (spółka produkcyjna partnerów w osobach : Jay Peterson, Jack Turner, Todd Lubin, David Larzelere, Bobby Kondrat i Leah Culton) oraz Cutler Productions (studio produkcyjne R.J. Cutlera).

GATUNKI : dokumentalny / biograficzny / antologia
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy sezon serialu Dear… liczy 10 odcinków. Został on udostępniany widzom w całości w dniu 5 czerwca 2020 roku. Całość możemy obejrzeć w języku polskim oczywiście na platformie APPLE TV+.

Dear… – SEZON 1 – Recenzja

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial przedstawia sylwetki znanych osobistości, które swoim życiem i działalnością zainspirowały inne osoby z całego świata. Każdy kolejny odcinek naświetla nam nową postać, która inspirowała tłumy oraz odwołuje się do tych konkretnych osób, których dany bohater natchnął życiową inspiracją. Historię tych osób poznajemy natomiast poprzez listy do swoich idoli.

Dear… – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

Analizę serialu Dear… (polski tytuł: List do mojego idola) możemy zacząć od totalnego kolokwializmu. Jest to inspirujący serial o inspirowaniu 🙂 Brzmi banalnie, ale to dokładnie oddaje esencję tej dokumentalnej produkcji. Serial dokumentalny od Apple jest równocześnie serialem biograficznym, bo dość szczegółowo poznajemy historię prezentowanych w tej produkcji postaci. I to historie zarówno ich kariery zawodowej, jak i często historię typowo osobistą, zaczynającą się w czasach ich wczesnego dzieciństwa. Przedstawiane są one bezpośrednio przez bohaterów każdego odcinka, więc przy okazji możemy tu mówić o autobiografii. Autobiografii znanych ludzi w różnym wieku, których często różni od siebie różnica nawet kilku pokoleń. Znanych – to również fakt, skoro na ich skrzynki pocztowe, skrzynki mailowe i skrzynki w różnych mediach społecznościowych wpływają dziesiątki, setki, tysiące, a do niektórych nawet miliony listów. A jak się zaczyna każdy list ? Grzecznościowo od zwrotu Dear…

Przygodę z serialem Dear… zaczynamy od odcinka poświęconego reżyserowi filmowemu. Właściwie serial ma charakter antologii i każdy odcinek jest poświęcony innej postaci, stąd tym samym kolejność oglądania może być dowolna. Spike Lee, bo o nim jest pierwszy epizod, jest twórcą wielu filmów promujących na złotym ekranie czarnoskórych aktorów. Reżyser nie tylko starał się przemycać na wielki ekran Afroamerykanów w czasach, w których mało który filmowiec spoglądał w aktorską stronę rasowej mniejszości amerykańskiej, ale również fabularnie starał się naświetlać problemy czarnoskórych mieszkańców USA. Specjaliści w branży nie dawali szans na sukces filmom Spike’a Lee, ale ten na przekór losu udowodnił, że nawet na ciężkim przedpolu można wygrywać bitwy o widownię i uznanie krytyków. Filmy tego twórcy dały wiarę wielu czarnoskórym Amerykanom na powalczenie o własne prawa we własnym państwie. Zainspirowały na przykład niektórych o staranie się karierę tam, gdzie nikt wcześniej nie myślał widzieć na stanowisku jakiegoś Afroamerykanina.

Dear… – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Oczywiście pierwszy odcinek o Spike’u Lee może w Polsce nie interesować zbytnio typowego polskiego widza. Jest to jednak całkiem emocjonalne przeżycie dla społeczności afroamerykańskiej. Na polskim podwórku łatwiej w gusta może trafić drugi epizod, którego bohaterem jest Lin-Manuel Miranda. To twórca słynnego musicalu „The Hamilton„. Twórca Hamiltona swoją działalnością twórczą inspiruje wielu imigrantów. To punkt wyjściowy tego odcinka, bo nasz bohater przez swoją twórczość muzyczną przemyca takie treści, które trafiają szczególnie w serca społeczności amerykańskiej karaibskiego pochodzenia.

Trzeci epizod to wypisz wymaluj inspiracja dla wszelkich osób niepełnosprawnych. Bohaterem odcinka jest niewidomy muzyk Stevie Wonder. To poruszające za serce relacje ludzi, którzy inspirowali się swoim idolem. Warto podkreślić, że Stevie Wonder był idolem wielu późniejszych znanych osobistości.

Nic jednak nie przebije czwartego odcinka, bo tu bohaterką jest Oprah Winfrey. Tak ta wielka Oprah, która uchodzi za najbardziej wpływową osobę w Stanach Zjednoczonych i jedną z najbardziej wpływowych kobiet na świecie. Kiedyś przeprowadzono sondaże, że gdyby Oprah kandydowała na Urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, to wygrałaby miażdżąco z każdym amerykańskim politykiem. Przewiduje się, że by uniknąć wstydu, wycofaliby się oni jeszcze na etapie prawyborów. Oprah miałaby wolną rękę na uzyskanie nominacji partyjnej.

Oczywiście Oprah nie chce się czynnie pakować w politykę. Zresztą szufladkuje się ją ze względu na poglądy, że byłaby kandydatką Demokratów. No a gdyby chciała wystartować jako niezależna partyjnie ? Pewnie uzyskałaby poparcie z obu partii. Jeśli byłyby to wybory, w których amerykański prezydent z Republikanów starałby się o reelekcję, to wystąpiłby on przeciw niej jedynie z obowiązku i stanowiłby dla niej tło wyborcze. No ale taka właśnie jest dzisiaj Oprah, a na swój sukces pracowała od początku lat osiemdziesiątych. Konia z rzędem temu, który w Polsce w latach osiemdziesiątych wiedział kto to ta cała Oprah Winfrey. Jednak dla Amerykanów stała się ona symbolem oraz inspirowała miliony obywateli.

Dear… – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 3

Amerykanie w większości pewnie znają dobrze szczegóły z życia pani Winfrey, jednak dla polskich widzów mogą być niektóre szczegóły z jej przeszłości bardzo zaskakujące. Tym samym ten odcinek jest wyjątkowy i może się podobać także polskim widzom, których Oprah tyle interesuje, co rozgrywki ligowe krykieta w Indiach, czy wybory do parlamentu Kiribati 🙂

Jednak OK. dość już o wielkiej damie, czas na inną znaczącą w społeczeństwie amerykańskim kobietę. Bohaterka piątego odcinka to czołowa postać ruchu feministycznego Gloria Steinem. Kobieta zasłynęła swoją aktywnością społeczną na rzecz aborcji, wspierając najpierw w USA, a później w innych krajach zmiany w rygorystycznym prawie dotyczących aborcji. Steinem, sama po zabiegu w młodości, walczy o prawo kobiet o decydowaniu o własnym ciele. Odcinek tym samym jest najbardziej kontrowersyjny w całym pierwszym sezonie serialu Dear… (polski tytuł: List do mojego idola ). Z jednej strony będzie się on podobał osobom popierającym jej postulaty, a z drugiej strony będzie działał na nerwy wszystkim stojącym po stronie pro life. No ale taka to postać, która również potrafi inspirować tłumy i które piszą do niej historię własnego życia i jaki pani Steinem miała wpływ na ich życiowe decyzje.

Szósty odcinek jest zaskakujący. Jego bohaterem nie jest nawet człowiek, ale postać, która również zainspirowała masę ludzi na całym świecie. To Wielki Ptak z Ulicy Sezamkowej. Postać wykreowana przez mistrza kukiełek Jima Hensona. Od 1969 roku Wielki Ptak inspirował dzieci oraz za swoim pośrednictwem wpajał w nich przydatną wiedzę życiową. W jego postać przez lata wcielał się świętej pamięci Caroll Spinney (red. swoją drogą ciekawi mnie jak dzisiaj amerykańskie dzieci odbierają zmianę głosu Wielkiego Ptaka, bo od 2020 roku nowego głosu udziela mu Matt Vogel). Wielki Ptak zrobił jednak wiele dobrego w edukacji całych pokoleń. Nic więc dziwnego, że nawet Big Bird otrzymuje listy z podziękowaniami z całego świata.

Dear… – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 4

Kolejny odcinek to ponownie osoba wiekowa, inspirująca przez dekady. Wielka aktywistka Jane Goodall. To wielka dama walcząca w obronie zwierząt i generalnie ich środowiska naturalnego. Od 1960 roku wtedy jeszcze jako podróżniczka zamieszkała dosłownie wśród szympansów z Tanzanii. Jej celem stała się ochrona tego gatunku. Najbardziej bolesne wspomnienia Jane Goodall dotyczą małp, które trafiały do laboratoriów medycznych. Aktywistka jednak patrzy na problem znacznie szerzej. Dostrzegała skąd bierze się degradacja środowiska naturalnego afrykańskich zwierząt. To niezwykle ciekawe, bo często kojarzymy wycinkę wielkich lasów przez wielkie firmy papiernicze, które w dany region świata wysyłają swoich ludzi i swoje wielkie maszyny. Pamiętna jest chociażby kara nałożona na International Paper za wycinkę lasów równikowych. Goodall jednak przekonała się na własne oczy, że to miejscowa biedna ludność sama niszczy te tereny. Nie dlatego że chce zaszkodzić zwierzętom. Dlatego, że dostanie za to ochłapy od wielkich korporacji, które dla nich będą na przykład miesięcznym utrzymaniem.

OK. Jednak by nikt z czytelników nie myślał, że serial prezentuje jedynie starszych idoli. Kolejne trzy odcinki to młode osoby inspirujące tłumy. Aly Raisman, bohaterka kolejnego odcinka to gimnastyczka sportowa. Dla tych co nie interesują się sportem info : to multimedalistka olimpijska. To świeże lata, bo chodzi o Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 roku oraz o te cztery lata później w Rio de Janeiro. Alexandra Raisman swoją tytaniczną pracą inspiruje młode gimnastyczki i to wręcz zaskakujące jakie. Mały spoiler (red. choć w serialach historycznych, true crime i dokumentalnych nie ma czegoś takiego jak spoiler) ale Raisman stała się idolką dla dziewczyny, która straciła nogę i mimo wszystko nie zrezygnowała z uprawiania gimnastyki sportowej. Normalnie wow. NIE… wróć WOW przez duże W i całą resztę liter. Raisman poza tym zasłynęła w czynnym oskarżeniu znanego trenera o molestowanie seksualne młodych zawodniczek.

Dear… – SEZON 1 – Recenzja – ANALIZA – część 5

Przedostatni odcinek pierwszego sezonu Dear… opowiada o młodej aktorce, która równocześnie jest aktywistką polityczną oraz społeczną. Yara Shahidi, bo o niej jest odcinek, pojawia się na ekranie już od małego dziecka. Grała razem z braćmi w reklamach, a szerzej zasłynęła serialem „Black-ish„. Dzięki roli w tym sitcomie, który poruszał właściwie poważne tematy jak na serial komediowy, Yara stała się idolką wielu widzów. Jeszcze przed osiemnastką urocza dziewczyna zaangażowała się politycznie po stronie Demokratów. Została czynną aktywistką polityczną, a po skończeniu 18 lat dodała do tego działalność społeczną nawołując młodzież do udziału w wyborach. Powołała stowarzyszenie dla osiemnastolatków, by namawiać ich, by skorzystali koniecznie ze świeżo nabytego prawa wyborczego.

Ten odcinek ma dodatkowo bardzo wiarygodną realizację. Cały serial Dear… (polski tytuł: List do mojego idola ) przedstawia bowiem listy kierowane do swoich idoli. Takie papierowe listy, jakie się wysyła do bliskich i znajomych. Jednak ciężko byłoby uwierzyć gdyby młoda 19-letnia dziewczyna dostawała tylko takie listy od innych dzieciaków. Dlatego Yara odpowiada też poprzez media społecznościowe, na których jak niemal każda młoda osoba jest czynnie aktywna.

Pierwszy sezon domyka niezwykła baletnica Misty Copeland. Bardzo wzruszająca biografia uzdolnionej dziewczyny, która pochodzi z biednej rodziny. Tym samym balet stał się całym jej życiem i odskocznią od szarej rzeczywistości. Kto lepiej w USA może inspirować, jeśli nie pochodząca z ubogiej rodziny osoba z obcymi korzeniami, która osiągnęła wielki życiowy sukces. To przecież typowy American dream. W dodatkowo Misty Copeland jest czarnoskóra i osiągnęła sukces w balecie, który jednoznacznie kojarzy się z białymi dziewczynami i bynajmniej nie chodzi wyłącznie o białe baletowe stroje. Misty to gotowy materiał na cały film i kto jak kto, ale taka osoba rzeczywiście może poruszać wyobraźnie tysięcy fanów, których natchnęła życiową inspiracją.

Dear… – SEZON 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Serial Dear… to właściwie antologia, więc jak przy każdej antologii bywa, odcinek odcinkowi nierówny. Jedne epizody mogą się nam bardziej podobać, inne mniej. Wszystko zależy oczywiście od głównego bohatera danego odcinka. Apple jednak kolejny raz robi dobrą robotę w tego typu biograficznych serialach. Podobnie jak zachwycił serialem „Little America„, o którym niestety mało mówi się i piszę w polskiej przestrzeni sieciowej, tak i teraz w formie dokumentu serwuje nam kolejne dobre widowisko. Zresztą to nie jedyny ich dokument i widać, że równie dobrze czują się w tym gatunku, co liderzy streamingowi.

Omawiany serial potrafi zaciekawić widza poszczególnymi historiami. Zróżnicowanie branżowe i wiekowe prezentowanych bohaterów dodatkowo działa na plus. W związku z powyższym warto zwrócić uwagę na ten serial dokumentalny. W Polsce legalnie możemy go obejrzeć w języku polskim jedynie na platformie APPLE TV+.

Udostępnij w social mediach