CURON – Sezon 1 – RECENZJA

CURON – UNA SERIE ORIGINALE NETFLIX – Netflix serial oryginalny. Włoski paranormalny i nadprzyrodzony horror fantasy, którego twórcami są Ezio Abbate, Giovanni Galassi, Ivano Fachin oraz Tommaso Matano. Za produkcję serialu odpowiada Indiana Production (włoska spółka medialna założona przez Fabrizio Donvito i Marco Cohena).

GATUNKI : horror / fantasy / supernatural fiction / paranormal / suspense
KRAJ PRODUKCJI : Włochy

Pierwszy sezon serialu CURON liczy 7 odcinków. Został on udostępniony widzom platformy NETFLIX w całości w dniu 10 czerwca 2020 roku.

CURON – Sezon 1 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o dziwnych zjawiskach zachodzących wokół tajemniczej dzwonnicy w górskiej miejscowości CURON. Bliźnięta Daria i Mauro Raina wracają do rodzinnej miejscowości ich matki. Miejscowość wygląda dość upiornie i 17-latki nie rozumieją, dlaczego matka chciała tu przyjechać. Ponadto nie zostają tu powitani z otwartymi ramionami, bo ojciec Anny zapewnia im jeden nocleg u siebie i każę jak najszybciej wyjechać z miasteczka. Plan jest jednak inny, bo Anna z dziećmi ma zamiar zostać tu na dłużej. Nocą jednak nie może zasnąć, bo męczą ją koszmary dotyczące jej przeszłości. O to właśnie martwi się jej ojciec Thomas, który uważa, że jak zostaną tutaj na dłużej to złe sny Anny przejdą na dzieci.

Następnego dnia Anna zapisuje dzieciaki do miejscowej szkoły. W pierwszy dzień ciężko im znaleźć wspólny język z miejscowymi rówieśnikami. Mauro chce po lekcjach podpłynąć łódką i poszukać swojego drona, który wpadł do wody kiedy dojeżdżali do tej miejscowości. Później jednak Daria mimo oporu brata wkręca się na nocną imprezę. Mauro nie ma zamiaru na nią czekać i idzie sam wypłynąć po zaginionego drona. Daria natomiast daję się wkręcić w alkoholową zabawę nad brzegiem, dokładnie naprzeciwko tajemniczej dzwonnicy ulokowanej pośrodku jeziora. Dzwonnica podobno nie posiada dzwonu, ale legenda głosi, że niektórzy słyszą czasem jej dzwonienie.

Tej samej nocy Mauro pod wpływem snu odnajduje na strychu hotelu dziadka kobietę wyglądającą identycznie jak jego matka. Zbiega się to z czasem tajemniczego zniknięcia Anny, która jak się okazuje jest w nadnaturalny sposób związana z wydarzeniami wokół z lokalnej dzwonnicy.

CURON – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

W czerwcu 2020 roku platforma Netflix prezentuje swoim widzom nowy serial włoskiej produkcji z pogranicza horroru i fantasy. To produkcja obfitująca w zjawiska paranormalne, a jej trzon fabularny jest zbudowany na nadnaturalnym / nadprzyrodzonym wątku dotyczącym doppelgängerów. Oczywiście nic w tym oryginalnego, bo tematyka z celtyckich i germańskich legend jest powszechna w światowej kinematografii. Takich doppelgängerów możemy obejrzeć w wielu filmach i serialach, więc zasadnicze pytanie, czy nowy serial CURON wylał trochę świeżości w tym temacie.

Na początku serialu niewiele wiemy, dlaczego Anna Raina wraz z dziećmi przyjeżdża do rodzinnej miejscowości. Generalnie wiemy tyle, że wyjechali oni z Mediolanu ze względu na ojca Mauro i Darii. Dlaczego jednak celem ich podróży jest małe miasteczko górskie CURON ? Tutaj nawet nie są gościnnie przyjęci. Ojciec Anny od razu sugeruje jej natychmiastowy wyjazd, choć kobieta usilnie chce tu zabawić na dłużej i zapisuje swoje dzieci do miejscowej szkoły. Tam rówieśnicy bliźniąt z góry traktują takich mieszczuchów, więc na początku ciężko im znaleźć z nimi wspólny język. Wybór tu jednak mizerny, więc jakoś trzeba żyć w zgodzie z miejscowymi, stąd Daria próbuje siebie i brata wkręcić w ich środowisko.

No i tutaj w tym temacie dostajemy niemal typową dla platformy Netflix teen dramę. Na całe szczęście ilość odcinków oraz ich czas nie pozwalają zbyt mocno brnąć w tym kierunku, skoro gatunkowo serial ma ukazywać zupełnie coś odmiennego, niż życie miejscowych nastolatków. Dlatego kolejno produkcja pokazuje nam czym jest eksponowana za każdym razem stara dzwonnica na środku górskiego jeziora. Wokół niej powstało tu kilka legend, ale jak się okazuje nie do końca pokrywają się one z rzeczywistością. Poznajemy tym samym prawdziwe oddziaływanie dzwonnicy na poszczególnych mieszkańców CURON, a skoro jest to serial o doppelgängerach, to łatwo się domyśleć, że ów dzwonnica będzie miała jakiś wpływ na ich powstanie.

CURON – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Intryga w tym serialu może dość ciekawa, choć oczywiście w otoczce fabularne zero oryginalności. Jednak gorzej na jej tle wypada realizacja serialu CURON. Twórcy koniecznie chcieli zrobić klasyczny suspense i serial rzeczywiście może trzymać w napięciu. Problem tylko taki, że fabularnie z czasem staje się on nużący, więc te sceny trzymające w napięciu raczej nie sprawiają, że koniecznie będziemy chcieli obejrzeć kolejny odcinek tej produkcji. Nie jest to typowy serial zagadkowy, więc wszelkie tajemnice dość szybko są ujawniane widzom. Serial traci na tym fabularnie, choć widać, że chce się on trzymać nieco innych schematów. Do tego wszystkiego mamy tu do czynienia z bardzo drażniącymi postaciami. Ciężko polubić w ten sposób jakąkolwiek postać tego serialu. Na tle wszystkich bohaterów najlepiej wypada ojciec Anny – Thomas Raina. On jeszcze dodatkowo ciągnie ten serial znacznie lepszą od pozostałych osób grą aktorską.

Czym bliżej finału serii, tym więcej problemów naszym bohaterom przysparzają tajemnicze sobowtóry. Z czasem poznajemy również motywy jakimi się one kierują. A te są różne w zależności od sobowtóra danej osoby. Stara dzwonnica z CURON odciska swoje piętno na wielu mieszkańcach tego górskiego miasteczka. Z jednej strony wszyscy o tym wiedzą, bo wszędzie w mieścinie porozwieszanych jest wiele krzyży do ochrony. Z drugiej jednak strony jakoś przez lata bagatelizowali oni problem.

Dopiero ponowna wizyta Anny obudziła w tym mieście stare demony. Tym samym dziwaczne są tu relacje między bohaterami tego serialu. Do tego gdy przyjeżdżają wielkomiastowi, to siłą rzeczy dochodzi do zderzenia obu tych środowisk. Nie ułatwia tego osobowość bliźniąt. Mauro jest głuchym nastolatkiem, choć dla rówieśników sprawia on wrażenie bardziej przygłupa niż osobę niedosłyszącą. Daria Raina jest natomiast wyszczekaną i dość arogancką nastolatką, która nie ma zamiaru dać sobie w kaszę dmuchać miejscowym wieśniakom.

CURON – Sezon 1 – Recenzja – O AKTORACH

To czas przyjrzeć się tym wszystkim postaciom od strony czysto aktorskiej. Mauro Raina, to aktorsko Federico Russo. Na srebrnym ekranie występował on w roli Seby w serialu „Don Matteo” (red. to na podstawie tego serialu powstał popularny dziś w Polsce Ojciec Mateusz).

Daria Raina, to aktorsko Margherita Morchio. To natomiast jej pierwsza poważna produkcja serialowa, w której występuje w roli głównej.

Matkę bliźniąt dwujajowych gra w tym serialu aktorka i modelka Valeria Bilello. Ją mieliśmy okazję obejrzeć jako Lilę Facchini w amerykańskim serialu „Sense8„.

Davide, to aktorsko Sebastiano Fumagalli, a Pietro, czyli ojciec naszych bliźniąt, to w rzeczywistości Giulio Cristini.

Lukas, to w rzeczywistości Luca Castellano, a jego ojciec Matteo, to aktorsko Giuseppe Gandini. W drobnej roli przewinął się on przez serial „Medici” (znany w Polsce jako Medyceusze: Władcy Florencji).

Giulio Asper, to natomiast aktorsko Giulio Brizzi, a jego siostrę Micki gra w tym serialu Juju Di Domenico. Dziewczyna miała wcześniej okazję zagrać w miniserialu „La guerra è finita„.

Matkę rodzeństwa Klarę, gra w tym serialu Anna Ferzetti. Ją niektórzy mogą kojarzyć z postaci Teresy w bardziej emocjonującym włoskim serialu „Il tredicesimo apostolo: La rivelazione” (znanym w Polsce pod tytułem Trzynasty Apostoł).

Ich serialowy ojciec Albert Asper, to natomiast aktorsko Alessandro Tedeschi. Serialowo to również Ivan w miniserialu „Non mentire„.

Berger, to aktorsko Salvatore De Santis, a młodszą wersję Anny, którą widzimy w retrospekcjach, gra w tym serialu Mihaela Dorlan. Aktorka wcieliła się chociażby w postać Simony Fabbri w serialu „Immaturi – La serie„.

To już całkiem na koniec najlepiej prezentujący się aktorsko Ojciec Anny – Thomas Raina. Aktorsko to Luca Lionello. To głównie aktor filmowy. Zagrał on między innymi w „Cover boy: L’ultima rivoluzione” oraz Apostoła Tomasza w filmie „Mary„.

CURON – Sezon 1 – Recenzja – OD AUTORA

Jeszcze kilka słów w jednym kontrowersyjnym temacie tego serialu. Długo się zastanawiałem czy warto przy jakimkolwiek serialu platformy Netflix poruszać ten temat. Generalnie unikam filozofowania w kwestiach orientacji seksualnych (jako dowód można przejrzeć setki recenzji mojego autorstwa na niniejszej stronie), bo osobiście mnie to ani ziębi ani grzeje. Ja oceniam ludzi wyłącznie przez pryzmat ich inteligencji, a nie wyglądu, koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej. Jednak przy takim serialu jak CURON rozumiem oburzenie wszelkich homofobów, że platforma Netflix na masową skalę stosuje propagandę LGBT. Oczywiście i tutaj pojawia się mini wątek LGBT, który zostaje na siłę dorzucony do krótkiego bądź co bądź pierwszego sezonu. I pasuje on do tego serialu jak psu krawat.

Wygląda więc na to, że przewrażliwieni na tym punkcie widzowie mają rację. Netflix zamawiając jakiś serial do produkcji widocznie stawia tą kwestię, jako kwestię nadrzędną i obowiązkową. Platforma nie przyjęłaby do udostępnienia serialu, który całkowicie pomija wątki LGBT, bo to byłoby sprzeczne z ich wewnętrzną polityką. Omawiany włoski serial jest na to dowodem, bo niezależnie czy to pasuje do całości serialu, czy też całkowicie jest od czapy, to musi się pojawić w danym serialu.

Można więc nie być homofobem, ale zauważać przejście ze skrajności w skrajność. Jeżeli ktoś tego nie widzi to ma klapki na oczach. Każda skrajność jest zła i kiedyś Netflix przejedzie się na tym polu. W przyszłości może się okazać, że to nie jakość seriali odtrąci od nich wielu widzów, a potęgowanie skrajności w swojej liberalnej polityce.

CURON – Sezon 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Nowy włoski serial przynosi za sobą mieszane odczucia. Takie połączenia gatunkowe horroru z fantasy z elementami nadprzyrodzonymi, znacznie lepiej się sprawdzają w takim „Locke & Key„, niż w omawianej dzisiaj włoskiej produkcji. Koniec końców serial trailerowo lepiej się zapowiadał niż to, co finalnie otrzymaliśmy (red. no ale z drugiej strony, kto na poważnie bierze trailery).

Serial ma potencjał, a finał pierwszego sezonu zwiastuje, że można to jeszcze ubrać w lepszą opowieść. Oczywiście będziemy musieli przełknąć tym samym wszystkie drażniące nas w tym serialu postacie (red. choć pod koniec mniej już działają na nerwy ;P). Cały pierwszy sezon liczy siedem półgodzinnych odcinków, więc najlepiej samemu ocenić czy takie coś przypadnie nam do gustu, bo wiele się na tym nie traci.

Udostępnij w social mediach