COBRA KAI – Sezon 1 – RECENZJA

COBRA KAI – A NETFLIX ORIGINAL SERIES – od trzeciego sezonu Netflix serial oryginalny. Wcześniej YouTube Originals udostępniany w ramach YouTube Premium. Amerykański komediodramat Martial arts, bazujący na filmach z serii The Karate Kid, których twórcą był Robert Mark Kamen. Twórcami serialu stanowiącego sequel filmowej serii są natomiast Jon Hurwitz, Hayden Schlossberg oraz Josh Heald. Za produkcję serialu odpowiada Overbrook Entertainment (studio produkcyjne Willa Smitha i Jamesa Lassitera), Hurwitz & Schlossberg Productions (studio produkcyjne Jona Hurwitza i Haydena Schlossberga), Sony Pictures Television (Sony), a także Heald Productions (studio produkcyjne Josha Healda).

GATUNKI : komediodramat / martial arts
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy sezon serialu COBRA KAI liczy 10 odcinków. Został on udostępniony widzom w całości w serwisie YouTube Premium (a właściwie wtedy YouTube Red) w dniu 2 maja 2018 roku. Obecnie całość możemy obejrzeć w języku polskim na platformie NETFLIX.

COBRA KAI – Sezon 1 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o wydarzeniach 34 lata po pamiętnym turnieju karate. W 1984 roku na All Valley Karate Tournament, najlepszy zawodnik COBRA KAI Johnny Lawrence został niespodziewanie pokonany przez Daniela LaRusso. Dzisiaj pięćdziesięcioletniego Johnny’ego dobija to, że LaRusso odniósł życiowy sukces, a on prowadzi całkowicie gówniane życie. W dodatku właśnie zostaje zwolniony z pracy przy remontach, za obrażenie właścicielki domu. Wieczorem natomiast staje w obronie swojego nowego sąsiada, który zostaje zaatakowany pod sklepem. Johnny Lawrence bez trudu pokonuje całą grupę opryszków, ale chwilę później zostaje obezwładniony przez policję, która zauważa bójkę pod sklepem.

Następnego dnia Miguel Diaz dziękuje swojemu wybawcy za pomoc. Chłopak jest również ciekawy co to za sztuka walki, którą Johnny zastosował na agresorach. Gdy Lawrence oznajmia, że ta stara szkoła karate, Miguel prosi go trening. Wszystko po to, by mógł w przyszłości sam bronić się przed tymi typami. Johnny odmawia, bo twierdzi, że dawno skończył ze sportowym karate.

Następny wieczór też nie jest dla Johnny’ego łaskawy. Jakieś nastolatki wbijają mu się po pijaku w auto. Samochód idzie do warsztatu, a laweciarz wskazuje mu adres salonu, którego właścicielem jest Daniel LaRusso. Wolne żarty – myśli Johnny i następnego dnia udaje się tam, by poprosić o przeniesienie auta do innego serwisu. Niestety trafia w salonie na właściciela firmy, który od razu poznaje swojego dawnego konkurenta. Daniel LaRusso zaczyna wspominać stare czasy i uważa, że nie ma za złe Johnny’emu nieuczciwej walki w 1984 roku. Całą winą obarcza COBRA KAI i cieszy się, że nie ma już po niej śladu. To daje do myślenia Johnny’emu, który po powrocie do domu oznajmia Miguelowi, że będzie go szkolił i otworzy na nowo dojo COBRA KAI.

COBRA KAI – Sezon 1 – Recenzja – OD AUTORA

Na wstępie kilka słów w ramach wyjaśnienia. Serial COBRA KAI był dostępny legalnie w Polsce od dawna. Mogliśmy go oglądać w ramach YouTube Premium, gdzie serwis udostępniał swoje seriale oryginalne z etykietą YouTube Originals. Niestety Google nigdy nie zadbało o to, by do tych seriali dodać polskie tłumaczenie. Stąd trzymając się na stronie Seriale Srebrnego Ekranu złotej zasady, że publikowane są tu recenzje jedynie legalnie dostępnych seriali + adresowanych do polskiego widza (czyli posiadających jakiekolwiek polskie tłumaczenie), omawiany serial wykładał się na drugiej żelaznej zasadzie. Tak się jednak złożyło, że YouTube porzucił seriale fabularne (choć jak sam twierdzi, niby tylko zawiesił ich dalsze powstawanie). Skasowany serial uratował i przejął do dalszej produkcji Netflix. To otworzyło możliwość recenzji serialu, który po pojawieniu się na platformie traktowany jest jak nowość. Dla wielu widzów rzeczywiście okazuje się nowością, bo jak widać było w tygodniowych zestawieniach jest najczęściej oglądaną nowością (która nie jest nowością).

Ponadto ten serial budzi sentymenty z dzieciństwa mojego pokolenia. Takie filmy jak Karate Kid i inne tego typu, w latach osiemdziesiątych (właściwie do początku lat dziewięćdziesiątych) inspirowały dzieciaki do uprawiania różnych sztuk walki. Wówczas w Polsce nazywano jest zbiorczo filmami karate, choć to było bardzo niefortunne określenie, bo pamiętam chociażby jak ludzie od Kung-fu wkurzali się za mieszanie tej sztuki walki z określeniem karate. Obecnie wiele się zmieniło i nawet w polskiej przestrzeni zaczęto stosować bardziej rozsądne oznaczenie gatunkowe dla tego typu produkcji. Cieszy więc fakt, że ktoś po wielu latach zdecydował się na kontynuację filmów robionych w czasach, gdzie tego typu produkcje robiły furorę. Czy jest to jednak bazowanie jedynie na sentymentach ? Czy współcześnie serial niesie całkiem inne przesłanie i czy został dostosowany do naszych czasów ? Na te i inne pytanie powinien odpowiedzieć ten artykuł.

COBRA KAI – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

Serial COBRA KAI jest sequelem starych filmów z serii The Karate Kid. Fabularnie minęły 34 lata od wydarzeń z pierwszej części filmu o dzieciaku imieniem Daniel LaRusso. Nowy wówczas w mieście Daniel był gnębiony przez miejscowych adeptów szkoły karate. To zmusiło go niejako do treningów i pod wodzą starego japońskiego mistrza, nauczył się świetnie walczyć, by móc bronić się przed tymi oprychami. Decydujące starcie miało natomiast miejsce podczas turnieju karate. Tam na All Valley Karate Tournament Daniel LaRusso pokonał w finale najlepszego wówczas ucznia dojo COBRA KAI Johnny’ego Lawrence’a. Producenci serialu zadbali o to, by przypomnieć widzom te sceny z przeszłości. Zadbali również o to, by naświetlić je w retrospekcjach tym, którzy pierwszy raz mają styczność z serią The Karate Kid.

W ten sposób producenci serialu upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony to uderzenie w nutę nostalgii starych widzów (red. no dobra nie takich starych, tylko w średnim wieku, bo się obrażę własnymi słowami ;P). Z drugiej strony to ukłon w stronę całkiem nowej widowni. Takiej, która pierwszy raz ma okazję widzieć na ekranie Daniela LaRusso oraz jego dawnego konkurenta Johnny’ego Lawrence’a.

Odmiennie od dawnych filmów prezentuje się natomiast początek serialu. Z początku możemy wnioskować, że będzie to mniej więcej ta sama historia, tylko tym razem opowiedziana od strony dojo COBRA KAI, którego niegdyś Johnny Lawrence był uczniem, a teraz jest jego senseiem. Niech jednak starzy widzowie nie mają takich złudzeń. Serial COBRA KAI to nie jest zwykły odgrzewany kotlet. To również nie jest kalka przeszłego filmu, jakim niejako było chociażby Przebudzenie Mocy w stosunku do Nowej Nadziei (red. stosując star warsową analogię). Scenarzyści mają nieco inny pomysł na ten serial, który powinien się spodobać nie tylko dawnym sympatykom The Karate Kid.

COBRA KAI – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Początek serialu brzmi podobnie jak dawny film. Tym razem młodym bohaterem gnębionym przez rówieśników jest niejaki Miguel Diaz. Pochodzi on z ekwadorskiej rodziny i jest równocześnie sąsiadem Johnny’ego Lawrence’a. Tego samego Johnny’ego, który niegdyś dostał łomot, choć po równej walce, od Daniela LaRusso. Jednak to nie tylko przegrana w turnieju pozostawiła drzazgę we wspomnieniach Johnny’ego. Po latach drażni go to, że on mógłby dziś być dokładnie w tym samym miejscu, w którym jest dzisiaj Daniel LaRusso. Ten odniósł życiowy sukces i posiada sieć salonów samochodowych. Zarówno sprzedaje nowe, jak i naprawia stare uszkodzone samochody. Ma na pierwszy rzut oka szczęśliwą rodzinę, składającą się z kochającej żony oraz dwójki dzieci oraz generalnie wygląda na człowieka sukcesu.

Tego samego nie możemy powiedzieć o Johnny’ym. Jego życie po pamiętnym turnieju praktycznie legło w gruzach. W dorosłym życiu nigdy nie mógł on znaleźć dobrej pracy, a i życie osobiste również nie wygląda u niego zbyt różowo. Dziewczynę, którą kochał w młodości, zwinął mu sprzed nosa Daniel LaRusso. Później prawdopodobnie ożenił się bez miłości i jego małżeństwo zbyt długo nie przetrwało. Z niego natomiast ma jednego syna imieniem Robby. Syna z którym praktycznie nie utrzymuje kontaktu, bo bardzo się od niego oddalił.

Dlatego teraz po latach Johnny rozgrzebuje stare rany i reaktywuje dojo COBRA KAI, które tak źle kojarzy się jego dawnemu konkurentowi. Właściwie nic go wcześniej nie ciągnęło do trenowania dzieciaków, a prośba Miguela była mu nie na rękę. Jednak słowa LaRusso o tym, że całe szczęście nie ma już śladu po COBRA KAI zmobilizowały Johnny’ego do działania. No a co może bardziej zaboleć starego wroga, jak nie reaktywacja dojo, które kojarzy mu się z tym co najgorsze. Dlatego Johnny bierze się za naukę karate początkowo samego Miguela, a później także pozostałych miejscowych dzieciaków.

COBRA KAI – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 3

Serial COBRA KAI to przede wszystkim Martial arts (red. spolszczając – serial sztuk walki). Wszystko bowiem kręci się wokół tytułowego dojo z kobrą jako logo oraz z nauką karate. Oczywiście trochę śmieszy te mocne spłycenie całego treningu, po którym niby chuderlawy astmatyk, staje szybko wymiatającym karateką. Podobnie jest z całą resztą pozostałych nerdowatych adeptów tytułowego dojo. Przymknijmy jednak na to oko, bo nawet stare filmy tego typu zawsze miały ten sam problem z realizmem, a i tak potrafiły one wzbudzać zachwyt. Ważne jest, że pod tym względem serial wygląda podobnie jak produkcje z dawnych lat, kiedy gatunkowo Martial arts porywało publikę.

Serial ponadto jest niejako komediodramatem. W pierwszym sezonie nie brakuje zabawnych scen z udziałem naszych bohaterów. Dramaturgii dodaje natomiast skomplikowane życie osobiste głównych bohaterów. Bardzo różne od siebie, ale nie bez problemów rodzinnych. Ponadto mamy w tym serialu jeszcze naszą wojującą młodzież. Tu również nie brakuje konfliktów, romansów, zazdrości oraz chęci dopieczenia starym.

Stare Karete Kid miało porywającą oprawę muzyczną. Tu tego jakby brakuje i nawet nie wykorzystano zbytnio starych motywów muzycznych. Z jednej strony może zastanawiać, czy to nie przez prawa autorskie. Do samego obrazu twórcy serialu natomiast nie mieli żadnej blokady. Filmy bowiem robiła Columbia Pictures – dziś własność Sony, które również stoi za analizowanym serialem. Stąd serial bez problemu sypie retrospekcjami z młodości głównych bohaterów, które odnoszą się bezpośrednio do filmowej produkcji. Całość jest jednak dobrze wyważona, więc nie powinna trącić usilnym sięganiem do sentymentów. Ponadto z czasem z odcinka na odcinek ciężar głównych postaci powoli przesuwany jest na młodych aktorów. Koniec końców to przecież oni obecnie są solą konkurencji i samego dojo COBRA KAI.

COBRA KAI – Sezon 1 – Recenzja – O AKTORACH

Czołowe postacie tego serialu to dawni konkurenci z The Karate Kid. Daniel LaRusso to aktorsko Ralph Macchio. Poza wspominanym wielokrotnie fundamentem serii, aktor grywał również w serialu „The Deuce” (znanym w Polsce jako Kroniki Times Square).

Johnny Lawrence, to aktorsko William Zabka, znany też jako Billy Zabka. Serialowo wystąpił we własnej osobie w finałowym sezonie „How I Met Your Mother” (red. choć podpisywał się tam jako Żabka). W przeszłości to również Dave w filmie „Interceptors„.

Drugi filar stanowią młode wilki. Miguel Diaz, to w rzeczywistości Xolo Maridueña. Do tej pory aktorsko był on najbardziej znany z roli Victora Grahama w serialu „Parenthood„.

Robby Keene, to aktorsko Tanner Buchanan. Serialowo to między innymi Leo Kirkman w „Designated Survivor” oraz Jack Downey w „The Fosters„.

Anthony, to w rzeczywistości Griffin Santopietro, a Sam gra w tej produkcji Mary Mouser. Serialowo to Mary Jones w pierwszym sezonie „Freakish” oraz Lacey Fleming w „Body of Proof” (pol. Anatomia prawdy).

Żona Daniela LaRusso – Amanda, to aktorsko Courtney Henggeler. Aktorka ostatnimi czasy przewinęła się epizodycznie przez serial „Into the Dark„.

Aisha Robinson, to aktorsko Nichole Brown, a Berta gra tu Owen Morgan. W postać Moon wciela się Hannah Kepple, a Kyler to w rzeczywistości Joe Seo.

Demetri, to aktorsko Gianni Decenzo, a skoro jest Demetri to jeszcze na koniec Eli Moskowitz. Ten nazywany jest w późniejszym czasie Jastrzębiem, a w jego postać wciela się Jacob Bertrand. Ten miał okazję wcielać się w postać Henry’ego Formana w serialu „Marvin Marvin„.

COBRA KAI – Sezon 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Część starszych widzów po obejrzeniu tego serialu może narzekać, że to głównie sięganie do ich sentymentów. Jednak obiektywnie patrząc serial ma własny pomysł na siebie i jedynie kilkoma retrospekcjami puszcza oko w stronę starszej publiki. Ponadto fabularnie jest dostosowany do czasów współczesnych. Mówi się, że wszystko się zmienia, ale zachowania młodzieży jakoś wyglądają przecież podobnie do tego co miało miejsce dekady temu. Nie możemy więc mieć zarzutu, że jakoś serial kopiuje niektóre sytuacje z dawnych filmów. Ponadto w serialu znajdziemy wiele zabawnych scen, które odcinają się od bardziej poważnej filmowej przeszłości. Czy młodzi bohaterowie dają się równie łatwo polubić co Daniel LaRusso i Johnny Lawrence, to już kwestia gustu. Ważne, że serial poza bazowaniem na dawnych filmach ma również własny pomysł na siebie, który generalnie wypada całkiem pomyślnie.

Serial COBRA KAI był pierwotnie udostępniany na platformie do filmików niezależnych twórców YouTube. Z czasem Google – właściciel usługi wpadł na pomysł, że również pójdzie śladem typowych platform streamingowych i zacznie także serwować seriale. Padł więc pomysł na YouTube Originals, gdzie omawiany serial stał się swego czasu siłą przewodnią. Wszystko się jednak kończy i włodarze usługi porzucili pomysł kontynuowania seriali fabularnych. Na całe szczęście dla omawianej produkcji, serialem zainteresował się Netflix. Dzisiaj możemy oglądać na platformie dwa pierwsze sezony udostępniane wcześniej widowni w ramach YouTube Premium, a niebawem pojawią się również dwa całkiem nowe sezony tej opowieści. Jeżeli więc dotychczas nie mieliście okazji oglądać COBRA KAI, to serial w języku polskim jest dostępny na platformie NETFLIX. Ponadto jest on łatwo przystępny zarówno dla starszej publiki pamiętającej Karate Kid, jak i dla całkiem nowej widowni.

Udostępnij w social mediach