BAND OF BROTHERS – Miniserial – RECENZJA

BAND OF BROTHERS (pol. Kompania braci) – amerykański serial wojenny HBO. Miniserial powstał na motywach powieści historycznej autorstwa Stephena E. Ambrose’a. Twórcami samego serialu są natomiast Tom Hanks oraz Steven Spielberg. Za jego produkcję odpowiada Playtone (studio produkcyjne założone przez Toma Hanksa i Gary’ego Goetzmana), DreamWorks Television (DreamWorks) oraz HBO Enterprises (obecnie WarnerMedia -> AT&T).

GATUNKI : wojenny / historyczny
KRAJ PRODUKCJI : USA

Miniserial BAND OF BROTHERS liczy 10 odcinków. Był on nadawany premiero na kanale HBO od 9 września 2001 roku do 4 listopada 2001 roku. Obecnie w Polsce całość możemy obejrzeć w języku polskim na platformie HBO GO.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o losach amerykańskich żołnierzy z Kompanii E na froncie europejskim. 4 czerwca 1944 roku – Uppotery w Anglii. Kompania E szykująca się do testowego zrzutu spadochronowego zostaje wstrzymana z uwagi na zły stan atmosferyczny. To dobra okazja dla oficera Herberta Sobela, by przeczołgać wszystkich ochotników i udowodnić im, że nie każdy z nich nadaje się na działania wojenne. Testem na przydatność ma być wbiegnięcie na szczyt Currahee. To kolejny element szkolenia, który finalnie ma uczynić z nich rasowych spadochroniarzy. Żołnierze odnoszą jednak wrażenie, że Sobel ich nienawidzi, bo ciągle odbiera im przepustki za byle wykroczenie.

Sobel niegdyś był jednak takim samym niekompetentnym żołdakiem, co zauważyli jego kompani na szkoleniu 23 czerwca 1943 roku w obozie Mackall w Północnej Karolinie. Na froncie w Europie żołnierze robią mu natomiast różne numery. Wykorzystują słabości Sobela, gdyż ten często traci orientację w terenie. Finalnie dochodzi do buntu podoficerów, którzy odmawiają służby pod jego rozkazami. W konsekwencji tych wydarzeń Sobel traci dowodzenie elitarną Kompanią E. 5 czerwca 1944 roku nadchodzi natomiast czas oczekiwanej od dawna inwazji.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 1

Z serii: klasyka srebrnego ekranu – BAND OF BROTHERS (pol. Kompania braci) od HBO. To serial wojenny, który uchodzi za perełkę tego gatunku. Z klasyki serialowej HBO to natomiast produkcja z kategorii „must watch”. Ten serial wojenny jest równocześnie serialem historycznym i opiera się na powieści non-fiction autorstwa Stephena E. Ambrose’a. To w niej śledzimy losy kompanii spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej na froncie II Wojny Światowej. Książka opiera się na wywiadach przeprowadzonych przez Ambrose’a z byłymi członkami Kompanii E Drugiego Batalionu 506 Pułku Piechoty Spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej. Wywiady te również dołączono do serialu BAND OF BROTHERS, gdy powstała ekranizacja tej powieści. Każdy odcinek serialu poprzedzają więc wypowiedzi żyjących jeszcze wówczas weteranów, którzy wspominają trudne czasy wojenne ze wspólnej walki na froncie.

W serialu śledzimy losy żołnierzy Kompanii E, którzy przygotowują się do inwazji. Gdy ta rusza z odsieczą Europie, żołnierze ci trafiają na fronty kolejnych państw europejskich dotkniętych II Wojną Światową. Serial ten jednakże nie skupia się na samych operacjach wojennych, jak to miało miejsce w starszych produkcjach wojennych. BAND OF BROTHERS (pol. Kompania braci) śledzi losy małej grupy żołnierzy, ukazując krok po kroku co ich spotkało podczas tej najokrutniejszej w dziejach ludzkości wojny. Całość jest natomiast przedstawiona od takiej ludzkiej strony. Z bardzo indywidualnym podejściem do poszczególnych jednostek. Tym samym serial ten przypomina film „Saving Private Ryan”, nad którym również wspólnie pracowali Tom Hanks oraz Steven Spielberg. Z tą jednak różnicą, że tam Hanks pełnił rolę głównego aktora. Poza tym BAND OF BROTHERS jest bardzo realistycznym serialem. Tu także widzimy podobieństwo z filmem Szeregowiec Ryan, gdyż ten film pod tym względem na nowo zdefiniował gatunek produkcji wojennych w kinematografii.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 2

Miniserial BAND OF BROTHERS (pol. Kompania braci) kładzie duży nacisk na aspekt psychologiczny. Ten przejawia na różnych szczeblach i ma związek albo z postawą poszczególnych żołnierzy, albo z wydarzeniami, które bezpośrednio dotknęły ich na froncie. Na początku serialu mamy właśnie do czynienia z tym pierwszym przypadkiem. W pierwszym odcinku poznajemy Herberta Sobela, który niemiłosiernie musztruje przydzielonych mu do kompanii ochotników. Problem tylko taki, że Sobel nie jest dla nich żadnym autorytetem. Na autorytet trzeba sobie zapracować, a on dotychczas nie wykazał się żadną bohaterską postawą na froncie. Ponadto ciągnie się za nim ogon niekompetencji. Ciężko więc przez to zyskać szacunek kompanii, która chce uchodzić za elitarną. Sam Sobel szczyci się tym, że właśnie nią dowodzi, ale dla tamtejszych żołnierzy jest on tylko ciężkim balastem. Jego zdolności bojowe są dla nich obciążające, bo kto chciałby ryzykować życiem walcząc pod rozkazami niekompetentnego oficera.

Częściej jednak w serialu aspekt psychologiczny ma związek z przeżyciami na froncie poszczególnych żołnierzy. Działania wojenne mocno dają się niektórym we znaki. I bynajmniej nie chodzi o odniesione na froncie fizyczne rany. Te często z czasem się zagoją, natomiast rany na psychice pozostaną z nimi na długie lata. Większość z tych młodych wojaków przyleciała do Europy na ochotnika. Chwycili za broń, bo chcieli zrobić coś dobrego. Coś dobrego dla swojego kraju oraz coś dobrego dla zniewolonej przez Hitlera Europy. W USA ludzie bowiem po wybuchu wojny żyli jak wcześniej dotąd. Na amerykańskiej ziemi nie toczyły się działania wojenne. Na wyspach zależnych od USA owszem, ale nie na stałym lądzie. Wiadomości z frontu działały jednak na wyobraźnie tych ludzi. Stąd takie ochocze pospolite ruszenie, by przylecieć do Europy i skopać dupsko Hitlerowi.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 3

Jednak ten pierwotny entuzjazm szybko idzie w zapomnienie. To przytrafia się z dnia na dzień, gdy jeden kompan traci na własnych oczach drugiego kompana. Tego samego, z którym wcześniej stoczył niejedną wspólną walkę. Nie zdąży minąć kilka miesięcy, a może się okazać, że ów żołnierz stracił wokół siebie wszystkich przyjaciół ze wspólnego frontu. To potrafi bardziej człowieka podłamać niż odniesione fizycznie rany. Tego nie potrafi wyleczyć medycyna polowa, bo to głęboko wierci dziurę w ludzkiej psychice. Takie sytuacje potrafią przybić nawet najlepszych żołnierzy. Dosłownie takich, na których zawsze można było liczyć i którzy nigdy wcześniej nie zawiedli swoich towarzyszy. Takie sytuacje wręcz odbierają chęci do dalszej walki, bo wszystko dookoła traci wówczas sens.

II Wojna Światowo trwała wiele lat. No oczywiście nie tak dużo, jak wcześniejsze słynne wojny na kontynencie europejskim. To jednak wystarczyło, by była ona od nich bardziej krwawa. Żołnierze więc się z czasem wykruszali, a poszczególne kompanie były uzupełniane nowymi posiłkami. I tu sytuacja z postawą nowych żołnierzy była identyczna do tej, jaką mieli pierwsi na froncie europejskim amerykańscy żołnierze. Oni również przybyli na Stary Kontynent w tym sam celu, co ich poprzednicy. Wszystko po to, by skopać dupsko Hitlerowi. Teraz jednak obecni od ponad 24 miesięcy na froncie kompani strofują nowy narybek. Ci już wiedzą z własnego doświadczenia, a bardziej z doświadczenia swoich braci w boju, że taki hurra optymizm może szybko doprowadzić człowieka do piachu. No a cel jest przecież całkiem inny. To nie jest więc czas i miejsce na kozaczenie. Wszyscy mają bowiem odwalić robotę i wrócić później bezpiecznie do domu.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – ANALIZA – część 4

Te właśnie spojrzenie z bliska na poszczególnych żołnierzy jest siłą przewodnią serialu BAND OF BROTHERS (pol. Kompania braci). Mimo że jest to miniserial, to łatwo idzie przywiązać się do poszczególnych postaci żołnierzy z Kompanii E. Ci na różnych etapach wojny ma swoje wzloty i upadki. Są jednak z nami do samego końca, czyli do bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy oraz wieści ze wschodu o całkowitym zakończeniu działań wojennych, po poddaniu się Japończyków. Ostatnie dwa odcinki są natomiast zwieńczeniem całego serialu, który nie raz wcześniej potrafił dostarczyć dużej dawki emocji. Do tej jednak pory mógł on dawać powody do wzruszeń związanych z przywiązaniem do poszczególnych żołnierskich postaci. Przedostatni odcinek BAND OF BROTHERS to natomiast inna kategoria wzruszeń. Serial osiąga bowiem apogeum na tym polu epizodem o obozie koncentracyjnym. To między innymi za ten odcinek serial został później obsypany różnymi nagrodami.

Generalnie zdjęcia do tej produkcji robią wrażenie na każdym etapie tego serialu. Jednak te robione w odcinku z obozem koncentracyjnym to dosłownie mistrzostwo świata samo w sobie. Nie mogło się więc później obejść bez tej najbardziej wartościowej nagrody za Outstanding Miniseries w ramach rozdań nagród Emmy. Oczywiście nie każdy lubi seriale wojenne. To specyficzny gatunek przedstawienia obrazu. Nie mniej jednak ciężko nie docenić serialu BAND OF BROTHERS za jego wyjątkowość. Po latach ci sami twórcy wracają z niejako siostrzanym serialem wojennym „The Pacific„. Jednak to właśnie BAND OF BROTHERS przeciera szlaki tą wyjątkowością formy, która jest tak bliska kultowej produkcji, jaką był (jest do dnia dzisiejszego) Szeregowiec Ryan. No a poza świetnymi zdjęciami oraz dramaturgią fabularną i scenariuszową nie mogło również tu zabraknąć dobrej gry aktorskiej. Przez serial przewija się wielu aktorów, ale praktycznie dosłownie każdy robi pod tym względem dobrą robotę, wznosząc dodatkowo tą produkcję na wyższy poziom.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – O AKTORACH – część 1

Czas więc przyjrzeć się tym wszystkim postaciom od strony czysto aktorskiej. [red. przytoczone żołnierskie postacie będą podawane bez stopni wojskowych, bo to się zmienia na poszczególnych etapach całego serialu]. Richard D. Winters, to aktorsko Damian Lewis. Ostatnimi czasy jest on najbardziej znany z postaci Bobby’ego Axelroda w serialu „Billions„. Wcześniej to również Nicholas Brody w serialu „Homeland„.

C. Carwood Lipton, to w rzeczywistości Donnie Wahlberg. On jest najbardziej znany z serialu „Blue Bloods„. W postać Eugene’a G. Roe wciela się natomiast Shane Taylor. Nie obce są mu żołnierskie boje na srebrnym ekranie, bo zagrał również Craiga Hansona w serialu „Strike Back” (pol. Kontra: Operacja Świt ).

Herbert Sobel, to aktorsko David Schwimmer. Aktor jest najbardziej znany z postaci Rossa w serialu „Friends„. W czasach bardziej współczesnych wcielił się natomiast w prawnika Roberta Kardashiana w serialu „The People v. O. J. Simpson: American Crime Story„.

Lewis Nixon, to natomiast w rzeczywistości Ron Livingston. Aktorsko to chociażby głowa rodziny Perron w filmie opartym na faktach „The Conjuring” (pol. Obecność). Serialowo to natomiast Sam Loudermilk w „Loudermilk” oraz Roy Phillips w „Boardwalk Empire„.

Donald G. Malarkey, to aktorsko Scott Grimes. Ostatnimi czasy to porucznik Gordon Malloy w „The Orville„. Dużo wcześniej to przede wszystkim Archie Morris w „ER” (pol. Ostry dyżur) oraz Will McCorkle w „Party of Five” (pol. Ich pięcioro). Poza tym dubbinguje on Steve’a Smitha w animacji „American Dad!„.

Darrell C. (Shifty) Powers, to w rzeczywistości Peter Youngblood Hills, a Joseph D. Liebgott, który tłumaczył reszcie wszystko z niemieckiego, to aktorsko Ross McCall. Jego możemy kojarzyć z postaci Rona Clarka w sezonie specjalnym 24 godzin „24: Live Another Day„.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – O AKTORACH – część 2

W postać Lynna D. (Bucka) Comptona wcielił się Neal McDonough. W ostatnich latach aktor ten jest najbardziej znany z postaci Damiena Darhka w serialach DC od stacji The CW. Poza tym to Malcolm Beck w „Yellowstone„, Sean Cahill w „Suits” oraz Dave Williams w „Desperate Housewives” (z polskim tytułem Gotowe na wszystko).

Floyd M. (Tab) Talbert, to aktorsko Matthew Leitch, a Wayne A. (Skinny) Sisk, to w rzeczywistości Philip Barantini. Współcześni widzowie bardziej będą jednak kojarzyć aktora, który wcielił się w postać Denvera (Bulla) Randlemana. W tej roli wystąpił Michael Cudlitz, który w ostatnich latach dał o sobie przypomnieć rolą Abrahama w „The Walking Dead„.

Robert E. (Popeye) Wynn, to aktorsko Nicholas Aaron, a John W. Martin, to w rzeczywistości Dexter Fletcher. Jego możemy kojarzyć z serialu „Hotel Babylon„.

Robert Sink, to aktorsko Dale Dye. Serialowo to chociażby Porter w „Falling Skies” (z polskim tytułem Wrogie niebo). Ronald C. Speirs, to natomiast w rzeczywistości Matthew Settle.

Drobną rolę w tym serialu dostał też syn Toma Hanksa – Colin Hanks. Przypadek ? ;). Aktor wystąpił w przeszłości w serialu „Roswell„. Ponadto możemy go kojarzyć z roli Travisa Marshalla w serialu „Dexter” oraz roli policjanta Gusa Grimly’ego w serialu „Fargo„.

Drobną rolę w serialu BAND OF BROTHERS dostali również Dominic Cooper znany z tytułowej roli w serialu „Preacher” oraz Andrew Scott znany chociażby z roli księdza we „Fleabag” oraz roli Jima Moriarty’ego w serialu „Sherlock„.

Albert Blithe, to aktorsko Marc Warren, znany chociażby z roli Pete’a Mayfield w „Safe„. Burton P. (Pat) Christenson, to natomiast w rzeczywistości Michael Fassbender. Ostatnimi laty to głównie Erik Lehnsherr, czyli Magneto z filmów o przygodach mutantów Marvela. Ponadto wcielił się on w postać Aguilara w ekranizacji pożal się Boże „Assassin’s Creed” oraz wystąpił w najnowszych częściach Obcego.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – O AKTORACH – część 3

George Luz, to aktorsko Rick Gomez. Zagrał on w serialu ABC „The Crossing„, a wcześniej również w serialu „Justified„. Frank J. Perconte, to natomiast w rzeczywistości James Madio.

Harry Welsh, to aktorsko Rick Warden. Zagrał on chociażby Mike’a Taylora w serialu „Happy Valley„. William J. Guarnere, to natomiast w rzeczywistości Frank John Hughes.

Antonio C. Garcia, to w rzeczywistości Douglas Spain, a w postać Webstera wciela się Eion Bailey. Jego możemy kojarzyć z serialu „Once Upon a Time„.

Warren „Skip” Muck, to aktorsko Richard Speight Junior. Serialowo to Bill z „Jericho„, a ostatnimi czasy występował również w serialu „Supernatural„. Alton M. More, to natomiast w rzeczywistości Doug Allen.

Alex M. Penkala Junior, to aktorsko Tim Matthews, a w postać Josepha Ramireza wcielił się Rene L. Moreno. Edward J. (Babe) Heffron, to natomiast aktorsko Robin Laing. Jego niektórzy mogą kojarzyć z serialu „Shetland„.

James H. (Mo) Alley Junior, to aktorsko George Calil, Charles E. (Chuck) Grant, to w rzeczywistości Nolan Hemmings. Główną obsadę w tym serialu uzupełnia natomiast Kirk Acevedo, który wciela się w postać Josepha D. Toye’a. Aktor wcześniej błyszczał w innej hitowej produkcji HBO – „Oz„, gdzie wcielił się w więźnia Miguela Alvareza. W późniejszych latach wystąpił także jako Charlie Francis we „Fringe” oraz jako José Ramse w „12 Monkeys„.

BAND OF BROTHERS – Miniserial – Recenzja – PODSUMOWANIE

O serialu BAND OF BROTHERS (pol. Kompania braci) można pisać jeszcze wiele. Takie właśnie są klasyki HBO. Jednak to co najważniejsze, chyba zostało już ujęte w powyższym tekście. Sam serial docenili nie tylko widzowie, ale i krytycy. Stąd wspomniane wcześniej nagrody. Na koniec trzeba dodać, że dość ciekawą klamrą zamknięty jest ten serial. On oczywiście kończy się wraz z końcem wojny, ale kluczowa dla serialu jest scena z finałowego odcinka. Dotyczy ona przemowy niemieckiego oficera. Opisuje on przejmująco o co i dlaczego tu walczyli. To poświęcenie dla swoich braci krwi, którzy albo ginęli albo zwyciężali na kolejnych frontach. Przemówienie jest na tyle istotne, że oddaje dokładnie postawę tych żołnierzy, która była identyczna po obu stronach konfliktu zbrojnego.

Generalnie mało się kręci seriali wojennych. Takich klasycznych seriali wojennych. Stąd fani tego gatunku powinni obejrzeć serial BAND OF BROTHERS. Pozostali widzowie również, bo takie seriale jak ten dzisiaj omawiany są fundamentem obecnie silnej pozycji HBO na rynku globalnym. Na takich właśnie klasykach HBO budowało przez lata swoją renomę (red. stąd przy każdej okazji zachęcam wszystkich widzów po sięganie po klasyki HBO). No a skoro jest to serial oryginalny HBO, to znajdziecie go w Polsce oczywiście na platformie HBO GO.

Udostępnij w social mediach