Apple TV+ jaka zawartość ?

Apple TV+ jaka zawartość ? – to ciągle jedna wielka zagadka. Na konferencji Apple 10 września 2019 roku poznaliśmy ceny nowej usługi. Miesięczna subskrypcja ma wynosić 24,99 zł. po 7-dniowym okresie próbnym. Dostęp dla nawet sześciu osób w ramach rodzinnej Chmury. Dodatkowo Apple zaserwowało promocję, o której informowaliśmy w artykule „Apple TV+ rok za darmo„. Platforma startuje już 1 listopada 2019 roku, no ale wciąż mało wiemy o jej zawartości.

Apple TV+ jaka zawartość ?

Czy ostatnia konferencja coś w tym temacie zmieniła ?

Praktycznie nic, a do premiery Apple TV+ zostało 1,5 miesiąca. Na konferencji rozbudowano jedynie te informację, o których wiedzieliśmy już wcześniej (+ cena, dokładna data premiery i ta wspomniana promocja). Wiemy, że na start platforma zaserwuje kilka swoich oryginalnych seriali. Kolejne będą się ukazywały raz na miesiąc. W Apple TV+ będziemy mieli też inny styl udostępniania seriali niż ten znany nam z platformy Netflix i Amazon Prime Video. Poszczególne seriale przeważnie będą nas raczyły 3-odcinkowym otwarciem (czyt. platforma w jeden dzień udostępni trzy pierwsze odcinki) oraz kolejne odcinki będą udostępniane jak w telewizji, czyli w tygodniowych odstępach czasowych.

Z punktu widzenia marketingowego (baa i psychologicznego), to dobre posunięcie. Udostępnione w całości seriale w jeden dzień są wygodą dla widzów – to fakt. W ten sposób sami decydujemy kiedy i jak chcemy obejrzeć dany serial. Są widzowie, którzy oglądają po jednym odcinku dziennie, a są tacy co łykają całość za jednym posiedzeniem. Z uwagi na tą drugą grupę, pierwsza grupa staje się pokrzywdzona jeśli chce uniknąć spoilerów na temat tego serialu. A jest nimi szybko obsiany internet, jak on długi i szeroki. Tego praktycznie nie da się uniknąć, bo bezpośrednio po umieszczeniu wszystkich odcinków, pierwsza wymieniona wyżej grupa, musi poruszać się wtedy po necie, jak po polu minowym. Wszystko, by nie trafić na jakiś spoiler zaserwowany przez tych, co połknęli serial 10-odcinkowy w te 8 godzin z hakiem. Wiemy, że Apple TV+ nie będzie w tej kwestii kopiował stylu gigantów streamingu i już przed premierą wyjawia nam, że wybiera w tej sprawie własną drogę.

Apple TV+ jaka zawartość ? – pytanie o content

Znamy od dawna pierwsze seriale oryginalne Apple TV+. Firma wydała na nie olbrzymie pieniądze, bo jak twierdzą osoby odpowiedzialne za platformę, Apple TV+ będzie stawiał na jakość, a nie na ilość. No tak, ale tak to może każdy powiedzieć. To są frazesy. Widzowie ocenią tą jakość. Niewątpliwie ważne będą te pierwsze seriale, bo jak wielu mawia, pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Ciężej jest zrobić dobre wrażenie po czasie, jeśli na starcie zostanie ono zatarte. A na początek Apple TV+ serwuje nam serial o dziennikarzach „The Morning Show„. W rolach głównych Reese Witherspoon, Jennifer Aniston i Steve Carell. Ponadto dostaniemy produkcję o wyścigu kosmicznym supermocarstw zaserwowaną w formie alternatywnej historii – „For All Mankind„.

Na starcie Apple TV+ uraczy nas też serialem „Dickinson„, który opowie historię życia poetki Emily Dickinson. Strona Apple przygotowała także podkładkę pod trailery pozostałych produkcji oryginalnych, które ruszą wraz ze startem platformy. Obecnie jednak czekamy na udostępnienie zwiastunów (także na polskiej stronie Apple Polska).

Jednak obok reklamowanego wcześniej głośno „The Morning Show„, najlepiej chyba się zapowiada serial „See„, z Jasonem Momoa w roli głównej. U jego boku wystąpi też Alfre Woodard. Na konferencji Apple zaprezentowało szerszy zwiastun tego serialu. Zobaczcie sami.

Apple TV+ jaka zawartość ? – pytanie wciąż aktualne

Apple stale milczy o zawartości platformy. Jest to wielka tajemnica, albo nie bierze pod uwagę wydawania dodatkowych pieniędzy na produkcje, w których coraz trzeba przedłużać licencje, która staje się z czasem droższa. Gdyby nie przywidywał żadnych seriali na licencji, to skończy się to kompromitacją jak w przypadku YouTube Premium. Google wtedy będzie miało taką pożywkę, że już chyba tylko największe funboy’e Apple będą dalej się przy tej firmie kurczowo trzymać. No bo po co ta cała pompa i wielkie odliczanie. Przy opcji jedynie oryginalsów, obeszłoby się bez tych fajerwerków. Google i Facebook robią to od lat cichaczem wykorzystując własną i sprawdzoną infrastrukturę. Do tego wcale wtedy nie trzeba ogromnej infrastruktury i tym większa beka zapowiadanie od roku startu takiej platformy. No chyba że tych oryginalsów na starcie będzie znacznie (ale ZNACZNIE – z dużych liter) więcej, niż przytoczone YouTube Originals, od początku swojego istnienia.

Nie wiadomo nawet co o tym wszystkim myśleć. Logika podpowiada, że jednak Apple robi z tego tajemnicę. Przedstawiona wyżej opcja jedynie oryginalsów ośmieszyłaby tą platformę już na starcie. Oczywiście nie ma co wyciągać pochopnych wniosków przed 1 listopada 2019 roku. Nie mniej jednak cisza w tym temacie jest dziwna na 1,5 miesiąca przed startem platformy. No ale pożyjemy, zobaczymy.

[UPDATE : po starcie platformy sprawdziły się przewidywania, że Apple postawił wyłącznie na produkcje oryginalne. Czas pokaże czy ta taktyka poskutkuje w przypadku firmy, która nie ma żadnego dorobku filmowego /serialowego i wszystko co udostępnia na swojej platformie to wyłącznie nowości.].

Udostępnij w social mediach