ALASKA ANIMAL RESCUE – Sezon 1 – RECENZJA

ALASKA ANIMAL RESCUE (polski tytuł: Ratownicy z Alaski) – amerykański serial przyrodniczy Nat Geo Wild (National Geographic Wild -> National Geographic Society). Za produkcję serialu odpowiada Symbio Studios (studio produkcji przyrodniczych, dokumentalnych i edukacyjnych założone przez Patricka Greene’a) i Ophidia Arts na zlecenie National Geographic (The Walt Disney Company z udziałem mniejszościowym National Geographic Society).

GATUNKI : przyrodniczy / reality tv / bez scenariusza
KRAJ PRODUKCJI : USA

Pierwszy sezon serialu ALASKA ANIMAL RESCUE liczy 6 odcinków. Premierowo był on nadawany na kanale Nat Geo Wild (National Geographic Wild) od 10 kwietnia 2020 roku do 15 maja 2020 roku.

ALASKA ANIMAL RESCUE – Sezon 1 – RECENZJA

OPIS WPROWADZAJĄCY BEZ SPOILERÓW

Serial opowiada o ratownikach zwierząt z Alaski w Stanach Zjednoczonych. Odważni ekolodzy ratują, leczą i podziwiają dzikie zwierzęta zamieszkujące ostatnie pogranicze Ameryki. Miłośnicy zwierząt reprezentujący trzy renomowane ośrodki rehabilitacji chronią alaskańską faunę, pracując na lądzie, na wodzie i w powietrzu, w jednym z najbardziej wymagających miejsc na naszej planecie.

ALASKA ANIMAL RESCUE – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 1

Na wiosnę 2020 roku Nat Geo Wild prezentuje swoim widzom ciekawy serial przyrodniczy o ludziach zajmujących się zwierzętami na Alasce. Oczywiście takich seriali o wszelkich weterynarzach i ratownikach medycznych dla zwierząt powstało już wiele. Jednak ALASKA ANIMAL RESCUE (polski tytuł: Ratownicy z Alaski) jest ciekawie skomponowany. Wyróżnia się on na tle innych tego typu reality tv różnorodnością. W produkcji tej oglądamy bowiem pracę personelu różnych od siebie ośrodków zajmujących się zwierzętami. Pierwszy z nich dotyczy opieki nad drapieżnymi ptakami. To ALASKA RAPTOR CENTER w mieście Sitka. Drugi prezentuje ośrodek zwierząt morskich z własnym oceanarium. To ALASKA SEALIFE CENTER w mieście Seward. Trzecim i ostatnim ośrodkiem jest rezerwat, czy takie bardziej quasi zoo ze zwierzętami charakterystycznymi wyłącznie dla obszaru Alaski. To ALASKA WILDLIFE CONSERVATION CENTER, położone na obrzeżach zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 1964 roku miasta Portage.

Zróżnicowanie tematyczne tych ośrodków serwuje widzom różnorodność. Na terenie ALASKA WILDLIFE CONSERVATION CENTER na obrzeżach Portage, Sarah Howard i jej ludzie dbają o zachowanie gatunków endemicznych Alaski, a także tych, które upodobały sobie szczególnie zamieszkiwanie na tych terenach. Opiekują się więc między innymi wilkami kanadyjskimi, bizonami leśnymi, czy Alaskan moose, czyli łosiami z Alaski. W jednym z odcinków przygarniają nawet małego, osieroconego rysia kanadyjskiego. Co ciekawe współcześnie podważa się jego nazewnictwo, gdyż dowody paleontologiczne wskazują, że pierwotnie pochodził on bardziej z Alaski niż z kanadyjskich obszarów terytorialnych.

ALASKA WILDLIFE CONSERVATION CENTER nie funkcjonuje jednak jak typowe zoo. Sarah i jej ludzie przygarniają tu jedynie zwierzęta porzucone, zagubione lub zranione i pozostawione na pastwę losu. W ośrodku przywracają ich do pełni zdrowia i czyni z centrum nowy dom dla tych wszystkich zwierząt. Dbają tym samym o przetrwanie tych gatunków.

ALASKA ANIMAL RESCUE – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 2

Drugim ośrodkiem do którego często przenosi nas kamera jest ALASKA SEALIFE CENTER w mieście Seward. Personel tego ośrodka to również coś więcej niż personel zwykłego oceanarium. Poza częścią przeznaczoną typowo dla odwiedzających gości, zajmują się również zgłoszeniami przyjazdu po zranione lub w inny sposób pokrzywdzone zwierzęta morskie. W ten właśnie sposób ludzie z ALASKA SEALIFE CENTER często pomagają różnym fokom, wydrom morskim, czy też mieszkającym u morskich wybrzeży maskonurom. No a wszystko to możemy śledzić na przestrzeni sześciu odcinków pierwszego sezonu ALASKA ANIMAL RESCUE.

Przypadki niesienia takiej pomocy są bardzo zróżnicowane. Z jednej strony personel centrum ma do czynienia z zagubionymi dziećmi wyder, które nie mogą odnaleźć swojej matki. Nie poradzą sobie w naturze bez karmienia, więc pozostawienie ich na pastwę losu zawsze oznacza śmierć. Innym razem do ich ośrodka trafia foczka pokrzywdzona przez skandaliczną działalność ludzką. Uszkodzony tankowiec zalał obszar morza ropą naftową. Ciężko sobie wyobrazić bardziej kure…ie oddziaływanie człowieka na środowisko naturalne. Przy takim wypadku giną ogromne ilości zwierząt morskich. To przecież z reguły wielkie ekosystemy danego obszaru morskiego. W wyżej wymienionym przypadku ropa wdarła się do organizmu foki, a dostała się tam przez małą ranę na ciele. Ponadto tkanka tłuszczowa foki, zaczęła wciągać tą ropę, niczym gąbka nasączona wodą. Zadaniem personelu ośrodka jest więc nie tylko pomoc zdrowotna tej foce, ale również naprawa zbrodni popełnionych przez gatunek ludzki.

ALASKA ANIMAL RESCUE – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 3

Ostatnim śledzonym przez widzów ośrodkiem pomocy dla zwierząt z Alaski jest ALASKA RAPTOR CENTER. Mieści się on w miejscowości Sitka. Personel ośrodka zajmuje się bardziej wąską specjalizacją. Pomaga jedynie ptasim drapieżnikom. Zajmuje się więc głównie orłami, które są przecież symbolem Stanów Zjednoczonych i często występują na godłach różnych państw, w tym oczywiście Polski. Bieliki amerykańskie to często więc pacjenci ALASKA RAPTOR CENTER. Trafiają tu po różnych wypadkach. Często wyglądają one na beznadziejne sytuacje. Ten fakt musi jednak ocenić weterynarz Victoria. Prześwietla ona często szkielet uszkodzonego ptaka, aby ocenić wszelkie złamania.

Podobnie to wygląda z innymi ptakami drapieżnymi. Trafiają tu różne sowy, a przede wszystkim puchacze wirginijskie. Każdy pacjent ma jakąś dolegliwość i nie zawsze jest ona widoczna na pierwszy rzut oka. Dyrektorem ośrodka jest Jen, którą ściąga te wszystkie ptaki do centrum. Tu trafiają na obserwację i prześwietlenie. Już na samym początku serialu mamy scenę, gdzie Jen razem z Victorią ściągają z drzewa ciężko zranionego orła. Ten wręcz nabił się na gałąź drzewa. Strażacy samodzielnie nie mogą sobie z nim poradzić, więc asystuje im pani weterynarz. Cierpiący mocno, ale i również przestraszony orzeł rani ją dziobem, gdy ta próbuje go uwolnić z drzewnej pułapki.

Tak generalnie jest często z ptakami drapieżnymi, stąd personel w pierwszej kolejności próbuje zasłonić tym ptakom oczy. Tracą one wtedy orientację i nie mogą zadać ran ratującym im osobom. Druga sprawa to umiejętność przeniesienia tych ptaków do ALASKA RAPTOR CENTER. W ośrodku rehabilitacyjnym pracują same kobiety. Młode dziewczyny doskonale wiedzą jak przenosić drapieżne ptaki. To nie tylko kwestia nałożenia im na początku ręcznika czy koca na głowę. Przytrzymują ich nogi, aby nie ucierpieć od szpon drapieżnika. Następnie już na miejscu zakładają specjalną osłonę na oczy, aby bez problemu poddać ptaka oględzinom medycznym.

ALASKA ANIMAL RESCUE – Sezon 1 – Recenzja – ANALIZA – część 4

Generalnie przypadki medyczne z ALASKA RAPTOR CENTER wyglądają w tej produkcji najciekawiej. Jednym razem trafia do nich puchacz wirginijski, który jakby stracił umiejętność radzenia sobie w środowisku naturalnym. W ośrodku tym znajduje się woliera, po której latają dostarczone tu ptaki. Często wymagają one właśnie szczegółowej obserwacji. Prześwietlenie ciała nie daje bowiem wszystkich odpowiedzi, a przecież zwierzęta nie poddaje się pod rezonans magnetyczny. Tym samym personel ALASKA RAPTOR CENTER głowi się, co jest przyczyną problemu ptaka z defektem. Tak jest w przypadku tego puchacza, który nie poluje nawet na podstawioną pod nos żywą zdobycz. No a dla sprawdzenia jego zdolności polowania personel ośrodka podsuwa mu białą mysz w obrębie wypełnionego trawą ogrodowego basenu.

Innym razem do ośrodka trafia wyglądający jak siedem nieszczęść kruk. Jego pióra pokryte są olejami i pewną mazią. Śmierdzi on niemiłosiernie, ale dziewczyny z ALASKA RAPTOR CENTER chcą koniecznie mu pomóc przeżyć po niewyjaśnionym wypadku, jaki go dotknął. Przy okazji zawsze nadają one imiona swoim ptasim pacjentom. Często są one dobierane na zasadzie skojarzeń. Przykładowo, skoro do centrum trafił śmierdzący kruk, to musi mieć on imię związane ze smrodem. Czasami nawet jadą po bandzie i serwują czarny humor. Orła z początku serialu, który miał przebite kijem skrzydło, bo wbiciu się w gałąź drzewa, nazywają szaszłykiem.

Serial przyrodniczy ALASKA ANIMAL RESCUE (polski tytuł: Ratownicy z Alaski) to takie typowe reality tv. Są to więc produkcje bez scenariusza, ukazujące życie, pracę lub inną aktywność prawdziwych, w sensie realnych ludzi. W tym przypadku mamy do czynienia z ratownikami medycznymi, jak chociażby w innym tego typu serialu „Shock Trauma: Edge of Life„. Z tą jednak różnicą, że tu mamy do czynienia z ratownikami medycznymi zwierząt. Przedstawione w serialu ośrodki są natomiast takimi quasi szpitalami. W ALASKA RAPTOR CENTER na przykład zawsze po wyleczeniu jakiegoś ptaka, dziewczyny wypuszczają go na wolność.

ALASKA ANIMAL RESCUE – Sezon 1 – Recenzja – PODSUMOWANIE

Omawiany ALASKA ANIMAL RESCUE (polski tytuł: Ratownicy z Alaski) prezentuje wiele ciekawych przypadków medycznych. Głównie w sensie urazowym, które dotykają zwierzęta zamieszkujące Alaskę. To stan Stanów Zjednoczonych Ameryki, który wielu ludzi zachwyca wspaniałościami przyrodniczymi. To często obszary niedotknięte przez ludzką cywilizację. Są to więc regiony, w których zwierzęta czują się naprawdę wolne i nie osaczone przez człowieka i jego betonowe miasta.

Najciekawsze materiały dostajemy z centrum rehabilitacji ptaków drapieżnych. Jedyny zarzut jaki możemy mieć do osób decyzyjnych w ALASKA RAPTOR CENTER są podejmowane przez nich decyzję o eutanazji niektórych ptaków. Fakt faktem zdarzają się tu sytuację beznadziejne. Jednak skoro nie mogą wyleczyć danego ptaka, to niech natura zdecyduje o jego losie, a nie ludzka decyzja.

Ponadto serial ten niesie za sobą wartość edukacyjną, jak każdy inny serial przyrodniczy. W ALASKA WILDLIFE CONSERVATION CENTER oglądamy często mulaki. To gatunek zwierząt z podrodziny saren w obrębie rodziny jeleniowatych. Warto to zapamiętać, bo ogromna masa ludzi popełnia błąd rzeczowy w nazewnictwie zwierząt. Ludzie często widzą zwierzę podobne do sarny i wołają sarna. Bez znaczenia dla nich jaki to kontynent. Jednak sarny występują prawie wyłącznie w Europie. Pełna nazwa tego gatunku to właśnie sarna europejska. No a że Europa jest połączona z Azją, to i tam na obrzeżach mogą się trafić sarny. Jednak w Ameryce Północnej są inne podobne do nich zwierzęta. To jednak nie sarny. I na przykładzie mulaków możecie zobaczyć jak bardzo są one do sarn podobne. No i tym edukacyjnym akcentem kończymy analizę serialu przyrodniczego Nat Geo Wild, którego chociażby możecie obejrzeć na platformie Disney+.

Udostępnij w social mediach